Komornik ++, Michał Gołkowski

Stało się.

Michał Gołkowski wyprodukował drugi tom „Komornika” i jak informuje na swoim fanpage’u pracuje już nad kolejnym. Słowo „wyprodukował” pasuje tu jak ulał, bo gdyby George R.R. Martin pisał w takim tempie, to czytelnicy fantastyki zapomnieliby o „Pieśni lodu i ognia” na długo przed tym, zanim HBO wyspecjalizowało się w emisji kasowych seriali. Od pewnego czasu zastanawiam się, kiedy ten niezwykle płodny autor się wypali, a moja ostatnia przygoda z „Königsbergiem” zdaje się wskazywać na to, że co za dużo, to niezdrowo. Ale jak tu obojętnie przejść koło kolejnej odsłony „Komornika”, bluźnierczego i naładowanego akcją postapo? Nie da się, no po prostu się nie da…

 

Ezekiel Siódmy, Komornik na usługach Góry zajmujący się odprawianiem grzesznych dusz na tamten świat, wciąż ściga swojego wyjątkowo niepokornego Dłużnika. Tropy drania prowadzą mężczyznę na terytorium Rewersu, gdzie zalegające wszędzie cienie tylko czekają na zagubione dusze. I gdy Zek myśli już, że po miesiącach żmudnej pracy Komornika w Blasku nic go nie zaskoczy, nieprzystępne ziemie demonów dostarczają mu zupełnie nowych wrażeń…

 

Porzućcie wszelką logikę, wy, którzy to czytacie…

O tym, że fabuła „Komornika” przeczy wszelkim zasadom przekonałam się już przy okazji lektury pierwszego tomu. Owszem, Gołkowski czerpie całymi garściami z przynajmniej z grubsza znanej każdemu Polakowi Biblii, doprawiając to szczyptą innych wierzeń. Nie zmienia to jednak faktu, że mamy w tym wypadku do czynienia ze światem po bardzo nieudanej Apokalipsie i dosłownie wszystkie chwyty są tutaj dozwolone. Stąd też nie powinno Was już zdziwić, że niektóre z przygód Zeka są zbyt pokręcone i absurdalne, a cały ten koniec świata i zbiurokratyzowany system wiary trochę nie mają sensu. Pełniący rolę narratora Zek szybko wytłumaczy wam, że nie ma co się zastanawiać nad takimi głupstwami, gdy za zakrętem czyhają wygłodniałe demony. Więc choć można narzekać, że ta cała „apokalipsa na wesoło” jest przekombinowana, to w gruncie rzeczy łatwo o tym zapominamy-  rozpędzona fabuła i trafne komentarze głównego bohatera każą nam szybko przejść z wszelkimi dziwactwami tego świata do porządku dziennego.

 

Podobnie jak w „jedynce”, tak i tutaj mamy wyraźnie zaznaczoną główną nić fabularną oraz solidną porcję krótkich wątków epizodycznych. Te drugie szczególnie przypadły mi do gustu, bo dzięki nim otrzymujemy kolejne ciekawe fragmenty świata Po. Rzecz jasna, to wciąż są tylko swoiste pocztówki, więc nie udzielą Wam szczegółowych odpowiedzi na temat rządzących tym światem prawideł. Niemniej, szalenie miło się te pocztówki ogląda, z radością dopowiadając sobie resztę historii.

 

Z kolei wątek główny wciąż bazuje na dobrym schemacie najeżonej niebezpieczeństwami wędrówki od jednego punktu do drugiego. Nie brak w nim częstych zwrotów akcji, ale sporą część z „niespodzianek” przyszykowanych przez autora da się przewidzieć. Nie zmienia to jednak ogólnego dobrego wrażenia z solidnie rozpisanej i wciągającej historii, którą czyta się z zapartym tchem. Oczywiście, bardzo daleko tej książce do miana „ambitnej” ale pod względem dostarczanej rozrywki drugi tom „Komornika” stoi na bardzo dobrym poziomie, oferując nam to, co znamy i lubimy w tego typu książkach

Ezekiel Siódmy to wprost doskonały towarzysz takiej niezwykłej podróży w oparach absurdu. Marudny i sarkastyczny bohater pasuje do świata Po idealnie i nic dziwnego, że pomimo swojego pecha do zleceń radzi sobie w roli Komornika całkiem nieźle. Jednak muszę przyznać, że ogromnie ucieszyło mnie to, że autor więcej uwagi poświęcił bohaterom drugoplanowym. Dodatkowe postacie nie tylko stanowią pewne urozmaicenie i wprowadzają ciekawe wątki poboczne, ale też stanowią swego rodzaju motor do działania dla Zeka, który zaczyna nam pokazywać swoje nieco bardziej ludzkie oblicze. Dzięki temu Zek nie ma prawa nam się znudzić, bo co rusz odkrywamy nowe cechy jego osobowości.

 

Podsumowując, „Komornik++. Rewers” to po prostu świetna kontynuacja pierwszego tomu.  Oczywiście, do lektury drugiej części trzeba podejść z jeszcze większym dystansem, bo Gołkowski nie ma żadnych zahamowań jeśli chodzi o wykorzystywanie symboli religijnych i to głównie po to, by dostarczyć czytelnikowi rozrywki. Jeśli jednak coś spodobało Wam się szczególnie w „jedynce”, to tutaj otrzymacie tego po prostu dwa razy więcej. Co więcej, „Rewers” to nie tylko bardzo dobry umilacz czasu, ale też całkiem sympatyczna odskocznia od popularnych na naszym rynku powieści postapo, których autorzy prześcigają się w pokazywaniu okrucieństwa i zezwierzęcenia. Bo choć w „Komorniku” koniec świata jest równie brutalny i niesprawiedliwy to cały ten humor i niedorzeczność przedstawianych sytuacji łatwo odwracają naszą uwagę. A samo zakończenie drugiego tomu zaostrza tylko apetyt na więcej.

 

Tytuł: Komornik ++ Rewers

Autor: Michał Gołkowski

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Rok Wydania: 2017 Maj

Liczba stron: 400

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0