Wojna Starego Człowieka

  W dniu swoich siedemdziesiątych piątych urodzin John Perry wstąpił do armii. Ale nie takiej zwykłej, tylko międzyplanetarnej organizacji, kt

 

W dniu swoich siedemdziesiątych piątych urodzin John Perry wstąpił do armii. Ale nie takiej zwykłej, tylko międzyplanetarnej organizacji, której celem jest kolonizacja kosmosu i zapewnienie ludziom nowej przestrzeni do życia. Wydaje wam się, że staruszek nie nadaje się do wojska? Otóż jesteście w błędzie. Kolonialne Siły Obrony w mig odmłodzą potencjalnego rekruta, jeśli tylko ten zgodzi się do nich przystąpić. Propozycja jest kusząca, zwłaszcza, że po maksymalnie dziesięciu latach Perry może opuścić wojsko i wieść drugie życie na jednej z wywalczonych planet. Zanim jednak to się stanie, czeka go nie lada przeprawa w szeregach kosmicznej piechoty…

Fabuła „Wojny starego człowieka” jest nastawiona przede wszystkim na akcję. Choć podejmuje dość kontrowersyjne tematy związane z drastycznym cofaniem zegara biologicznego, to rozważania natury teologicznej czy moralnej nie pojawiają się tu zbyt często. Rzecz jasna, bohaterowie książki nie raz zastanawiają się nad tym, czy ich nowe życie nie jest śmiertelnym grzechem wobec boga i natury, alew ferworze walki i pod wpływem radości wynikającej z przemiany szybko o tym zapominają. Scalzi nie sili się na przesadne mędrkowanie czy pouczanie czytelnika, zadając w gruncie rzeczy jedno tylko pytanie – czy po tym, co przeszedł Perry dołączylibyśmy do KSO? Reszta to po prostu bardzo dobrze skrojona historia ludzi, którzy dokonali pewnego wyboru i zmagają się ze wszystkimi jego konsekwencjami przy akompaniamencie wystrzałów i krzyków umierających. Biorąc pod uwagę tematykę, historia ta opowiedziana jest w wyjątkowo lekki i pełen dystansu sposób, dzięki czemu jej interpretacja w jeszcze większej mierze zależy od naszego podejścia do lektury a nie od tego, jak autor sam ten świat postrzega. Oczywiście, nie raz przyszło mi się w trakcie lektury wzruszyć, ale owo wzruszenie było czymś naturalnym przy danym fragmencie i nie wynikało z przesadnie dramatycznego opisu. Innymi słowy, „Wojna starego człowieka” to spora dawka wciągającej akcji z niekiedy pobrzmiewającą sentymentalną nutą, ale bez zbytniego patosu.

Świat przedstawiony w książce poznajemy dość wyrywkowo, ale są to tak soczyste fragmenty, że bardzo chętnie zobaczyłabym kosmos Scalziego w kinie.  Bohaterowie powieści spotykają na swojej drodze tyle niezwykłych (nie tylko pod względem biologicznym) ras, że chce się w tym świecie tkwić w nieskończoność. I tak jak nie jestem specjalną zwolenniczką adaptacji filmowych, tak w tym wypadku liczę, że  Paramount Pictures, które ma prawa do ekranizacji książki od 2011 roku, w końcu przeniesie „Wojnę starego człowieka” na ekrany.

Główny bohater a zarazem narrator powieści, John Perry, to postać, która od razu wzbudzi Waszą sympatię. Dołączający do KSO jako mocno dojrzały już mężczyzna ma za sobą lata życiowego doświadczenia i widać to na każdym kroku. Do wszystkiego podchodzi cierpliwie i ze sporym dystansem, bardzo rzadko ulegając skrajnym emocjom. Choć jego nowe ciało jest w sile wieku, to dusza ma jednak solidny bagaż doświadczeń i najnowocześniejsza technologia nie zmieni faktu, że Perry jest w środku po prostu starym człowiekiem, który widział już niejedno. O dziwo, zupełnie to w trakcie lektury nie przeszkadza, a nawet wręcz przeciwnie – błyskotliwa, pełna nawiązań do ziemskiej przeszłości i inteligentnego humoru narracja Johna sprawia, że z jeszcze większą radością zanurzamy się w tym świecie. Cała lektura wywołuje wrażenie, jakbyśmy słuchali starego przyjaciela, który po latach rozłąki opowiada nam o tym, co dotychczas się u niego działo.  Scalziemu udało się stworzyć postać, z którą czytelnik od razu czuje się związany, bo od samego początku wie o niej wiele, a w trakcie lektury poznaje ją jeszcze bardziej. Zupełnie jak w życiu.

Wojna starego człowieka” to niezwykle przyjemna książkaa, która z pewnością umili Wam długi jesienny wieczór. Może nie ma w niej tyle naukowych faktów co u mistrzów science-fiction, ani też nie skłania do głębokiej refleksji, jednak ma swój nieodparty urok. Interesujący świat, wciągająca, wartka fabuła, lekka narracja i bohater „z krwi i kości” – czego można chcieć więcej w chłodne, ciemne dni?

Tytuł: Wojna starego człowieka

Autor: Joe Scalzi

Wydawnictwo: Akurat

Rok wydania: 2016

Liczba stron: 400

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0