Szamańskie Tango, Aneta Jadowska

Z uniwersum Thornu nie musiałam się na długo rozstawać. Tuż po lekturze „Szamańskiego bluesa” przyszła pora na drugą część szamańskiej serii Anety Jadowskiej pod tytułem „Szamańskie tango”. Tak jak poprzednio, moje spotkanie z Witkacem było krótkie lecz bardzo intensywne. Pytanie tylko, czy przyjemne?

Sezon ogórkowy w Toruniu trwa w najlepsze, a wraz z nim ożywa mroczna strona miasta. Tymczasem próbujący odnaleźć się w roli ojca Witkac nie ma głowy do takich spraw. Efekt? Obdarzona szamańskimi mocami nastolatka trafia śladem ojca na miejsce zbrodni. A to dopiero pierwszy z błędów wychowawczych jakie mężczyzna popełnia. Witkac wkrótce przekonuje się, że wychowywanie szamańskiej nastolatki to prawdziwe wyzwanie i żeby jemu podołać będzie musiał szukać pomocy w Zaświatach…

Jak wynika z powyższego opisu, „Szamańskie tango” jest bezpośrednią kontynuacją pierwszej części przygód Witkacego. I podobnie jak wcześniej, tak i tutaj mamy dwa wątki główne, które bardzo ładnie się ze sobą splatają. Pierwszy oczywiście wiąże się z darem (tudzież przekleństwem) naszego bohatera, który wciąż chce się trzymać z dala od duchowego świata jak tylko to możliwe.

Niestety, Toruń pełen jest niespokojnych dusz i innych okropnych stworów, które zagrażają żyjącym. Dlatego Witkac będzie musiał odesłać kilka eterycznych bytów z zaświaty i jak zwykle nie będzie miał czasu na odpoczynek od szamańskich obowiązków. „Szamańskie tango” jest wręcz przeładowane akcją, a na miejsce jednego problemu pojawia się kilka innych. Dlatego jeśli sądzicie, że przeczytacie tą książkę w kilka wieczorów to muszę was ostrzec – nie dacie rady, bo wydarzenia toczą się tak szybko, że od „Szamańskiego tanga” trudno się oderwać.

Drugi wątek ponownie dotyczy osobistego życia Witkaca. Tym razem jednak rozterki sercowe schodzą na dalszy plan, ustępując miejsca rodzicielskiemu obowiązkowi. I tu pojawia się kolejny problem, bo nastoletnia córka Duszyńskiego okazuje się być o wiele bardziej zainteresowana światem duchów niż jej ojciec. Dlatego choć wiele akapitów przyjdzie nam spędzić na rozstrzyganiu typowo rodzicielskich kwestii, to wątek magiczny jest tutaj bardzo wyraźny, a zawodowe życie Witkaca harmonijnie komponuje się z nie mniej fascynującym życiem rodzinnym.


Cykl o Nikicie inspirowany był mitologią nordycką, a w „Szamańskim tangu” rządzą bóstwa indiańskie. O ile w poprzednim tomie poświęconym Witkacemu nie zagłębialiśmy się za bardzo w szamański świat, tak tutaj Jadowska odkrywa przed nami całe jego barwne spektrum. Oczywiście, jest to mocno uwspółcześniona wersja indiańskich wierzeń, ale śmiałość i lekkość z jaką Jadowska czerpie z tego tematu sprawia, że ja tą interpretacje bez zastanowienia kupuję. Więc tak jak w przypadku „Akuszera Bogów” zachwyciła mnie magiczna Norwegia, tak tutaj z radością wędrowałam po indiańskiej krainie zmarłych.

Witkac dalej jest tym zwykłym gościem, który najchętniej porzuciłby swój dar na rzecz świętego spokoju. W „Szamańskim tangu” jego frustracja wynikająca ze związanych z szamaństwem kłopotów sprawia, że odkrywamy jego bardziej emocjonalne oblicze. Bohater miota się pomiędzy własnymi marzeniami a powinnością, a do tego dochodzą problemy natury osobistej, które dodatkowo komplikują i tak szalone życie Witkaca. Przytłoczony tym wszystkim mężczyzna będący w końcu narratorem książki zaczyna częściej dzielić się z czytelnikiem swoimi przemyśleniami na temat tego, co się wokół niego dzieje.

Ponadto, Jadowska odkrywa przed nami niektóre szczegóły z jego przeszłości, które pozwalają nam spojrzeć na tą postać z innej perspektywy. Dlatego choć na początku lektury wydaje się, że bohater niezbyt się zmienił, to pod koniec książki możemy mówić już o prawdziwej ewolucji jego charakteru. Bliżej poznajemy także tych bohaterów, którzy wcześniej trzymali się trochę na uboczu.

Sprawiający w pierwszym tomie więcej kłopotów niż pożytku Sęp odkrywa przed nami swoje tajemnice, a nastoletnia córka Witkaca choć jest dopiero na etapie kształtowania swojego charakteru, to już odznacza się niebywałą skłonnością do pakowania się w kłopoty. Ta dwójka jest zupełnym przeciwieństwem głównego bohatera, ale tak jak w życiu przeciwieństwa się przyciągają, tak tutaj również to niezwykłe trio doskonale się sprawdza, a spędzanie z nimi czasu to prawdziwa przyjemność.

Na końcu muszę napisać, że nieco obawiałam się „Szamańskiego tanga”. Zazwyczaj kolejne tomy takich przeładowanych akcją serii są coraz gorsze. Powoli zaczyna brakować tej świeżości i efektu zaskoczenia, a znane postacie przestają być dla nas tak interesujące. Tymczasem tutaj wszystko wyszło lepiej – akcja wciąga od początku i pędzi w niesamowitym tempie, bohaterowie odkrywają przed nami kolejne cechy swojej osobowości, a świat indiańskich wierzeń coraz bardziej intryguje. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak czekać na kolejne tom „Szamańskiej serii”.

Fragment Do przeczytania Tutaj

 

Recenzja jeśli podobała Ci się
na Facebooku polub nas! 🙂

Tytuł: Szamańskie Tango

Autor: Aneta Jadowska

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Rok wydania: 2017

Liczba stron: 392

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0