Spiżowy Gniew, Michał Gołkowski + KONKURS

Z Michałem Gołkowskim było mi do tej pory nie po drodze. „Stalkera” nie lubię bo klimaty końca świata nie do końca mi podchodzą, od „Komornika” się od

Z Michałem Gołkowskim było mi do tej pory nie po drodze. „Stalkera” nie lubię bo klimaty końca świata nie do końca mi podchodzą, od „Komornika” się odbiłem sam już nie wiem czemu, „Stalowe Szczury” były trochę lepsze, ale też się nie zakochałem. W takiej sytuacji do „Spiżowego gniewu” zabierałem się co najmniej ostrożnie i niezwykle krytycznie. I jak się dość szybko okazało, zupełnie niepotrzebnie. Historia Zahreda wciągnęła mnie niczym dobra impreza, mimo zmęczenia i pełnej świadomości tego iż jutro będę żałował, że jeszcze nie śpię, to przerzucałem wirtualne kartki „Gniewu” bez opamiętania.

 

Nie jestem fanem pojedynczych, samodzielnych powieści. Dosłownie na palcach jednej ręki mogę policzyć te, które naprawdę mi się spodobały. Mimo, że znacznie bardziej wolę długie cykle i historie rozpisane na dziesiątki bohaterów, to coś w opowieści o Zahredzie łapie nas, trzyma przy sobie i nie pozwala odejść.

Kim więc jest Zahred? Nie mam najmniejszego pojęcia. Po lekturze prawie pięciuset stron „Spiżowego gniewu” wiem o nim niewiele więcej niż w momencie, w którym zaczynałem książkę. Ponadto, serdecznie go znienawidziłem, gdyż lubić go, w najmniejszym nawet stopniu, się nie da. A rzadko udaje się autorom tworzyć postacie, których szczerze nie lubimy (tak, tak… wszyscy pomyśleliśmy o księciu Joffreyu) i jest to jak dla mnie jeden z głównych plusów tej książki.

Gołkowski przedstawił nam, na pierwszy rzut oka, dość standardową historię o konflikcie dwóch królestw i dramatach pojedynczych osób rozgrywających się na tle tych chaotycznych wydarzeń. Messembria i Hatwaret, mimo iż na pozór różniące się niemal wszystkim, kiedyś były dwiema częściami jednego imperium. Dwa pokolenia nieustannie toczonej wojny odcisnęły jednak swoje piętno na stosunkach pomiędzy tymi krainami, które obecnie trwają w co najmniej nieufnym, ale jednak pokoju. Cesarz Adrezar sięga umysłem jednak nieco dalej niż jego spragniony chwały i wojny syn czy poddani. Rozmowy o sojuszu scementowanym małżeństwem są niemal na ukończeniu, a ambasador Messembrii składa w Hatwarecie wizytę aby ustalić ostatnie już szczegóły. A później… a później zadział się Zahred.

 

Człowiek znikąd. Bardziej siła natury niż kolejna z rzędu postaci wymyślanych na pęczki na potrzeby każdej historii. Dodatkowo niezwykle tajemniczy i pełen sekretów, a jedyne co można o nim powiedzieć jest to, że nie jest zwykłym człowiekiem. Bezlitosny, nie cofa się przed niczym a ludzkie życie nic dla niego nie znaczy. Za każdym razem gdy już niemal dowiadujemy się o nim czegoś nowego autor zmienia zdanie i dalej trzyma nas w niepewności. Z jednej strony jest to niesamowicie frustrujące, z drugiej pozostawia nas głodnych kolejnych stron i wyobrażających sobie wszelkie możliwe alternatywy. Gołkowski jest znakomity w kreowaniu bohaterów skomplikowanych, niejednoznacznych i pełnych nieścisłości, których wydawałoby się, już niemal przejrzeliśmy na wylot, jednakże kryje się tam kolejna warstwa.  

 

Zahredowi partneruje książęce rodzeństwo Cersei i Jamie, ekhm, ekhm… to znaczy Sarsana i Tyrsen, których łączą niezwykle zażyłe stosunki. Sarsana, z jednej strony rozkapryszona i wychowana w pałacowym przepychu młoda księżniczka, a z drugiej doskonała manipulatorka i osoba o nieprzeciętnym intelekcie. Tyrsen zaś jest niemal chodzącym stereotypem młodego aroganckiego i żądnego chwały księcia. Dodatkowo zazdrosnego o siostrę wydawaną za mąż za, w jego mniemaniu przynajmniej, zaprzysięgłych i gotowych na wszystko wrogów. Zarówno główni bohaterowie, jak i postacie poboczne czy epizodyczne są produktem środowiska i epoki w jakiej żyją, o czym większość pisarzy zapomina gdzieś tak po trzeciej stronie swoich powieści.

 

 

Ich motywacje, cele i działania pasują do ludzi żyjących w czasach gdy zabijano się za pomocą spiżu a żelazo nadal było nieznanym metalem. Zdecydowanie najmocniejszą stroną „Spiżowego gniewu” są więc jego magnetyczni bohaterowie i ich interakcje, a przede wszystkim Zahred, który odnajduje się w każdej sytuacji, niemalże kreując rzeczywistość swoimi słowami i czynami. Nieustanne zwroty akcji tylko podgrzewają atmosferę czyniąc całą historie nieprzewidywalną. Z drugiej strony zabrakło nieco miejsca na budowanie świata. Niemalże każda informacja i opis pojawiają się tylko po to, aby pchnąć akcję do przodu. Co prawda pozwala się nam to skupić bezpośrednio na bohaterach i historii, ale brakuje nieco rozbudowanego świata i wszelkich smaczków za tym idących.

 

 

 

Spiżowy gniew” na pierwszy rzut oka jest skończoną powieścią opowiadającą zamkniętą historię, jednakże autor nie odmówił zostawienia sobie furtki dzięki której będzie mógł wrócić do postaci Zahreda, co w moim skromnym mniemaniu powinien zrobić jak najszybciej. Z jednej strony szczerze znienawidziłem to jakim jest człowiekiem, gdyż można by go stawiać w jednym rzędzie z najgorszymi okazami ludzkiego gatunku. Z drugiej zaś coś się za tą postacią kryje i chętnie poznałbym więcej jego historii niż te nędzne strzępki informacji, które rzuca nam Gołkowski.

 

 

 

 

Tytuł: Spiżowy Gniew

Autor: Michał Gołkowski

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Data wydania: 14.03.2018

Liczba stron: 496


Czas na konkurs!

Tym razem do zgarnięcia są dwa egzemplarze “Spiżowego gniewu” Michała Gołkowskiego. Co trzeba zrobić? Wystarczy, że w dwóch zdaniach odpowiecie na jedno, dość podchwytliwe pytanie, które brzmi “O czym Michał Gołkowski powinien napisać następnym razem i dlaczego?”

Odpowiedzi zostawiajcie w komentarzach pod recenzją, zdjęciem na naszym profilu na Instagramie albo ślijcie na adres redakcja@imaginatus.pl z dopiskiem “Konkurs”. Pamiętajcie, że na Wasze zgłoszenia czekamy tylko do niedzieli 8 kwietnia do godziny 18!

PS. Tylko bez przesadnego śmieszkowania 😉

PS.2 To znaczy śmieszkować możecie, ale w granicach przyzwoitości 😀

KOMENTARZE

WORDPRESS: 2
  • comment-avatar
    Lorenzo Lamas 3 miesiące

    W końcu jakaś one shot? Bierę!

  • comment-avatar
    Komornik 3 miesiące

    Ale komornika to Ty szanuj!

  • KOMENTARZE 0