Śliski, Paweł Kornew

Lato nieubłaganie zbliża się ku końcowi, ale iście afrykańskie upały wciąż dają nam się we znaki. A gdy okropny żar leje się z nieba chce się po prostu spakować i uciec gdzieś daleko, gdzie powietrze jest mroźne, a trunki jeszcze zimniejsze. Może by tak wybrać się do Przygranicza?

 

Śliski” to drugi tom wznowionego przez wydawnictwo Fabryka Słów cyklu rosyjskiego pisarza science fiction Pawła Kornewa. Tytułowy bohater (zwany też Soplem) tym razem budzi się w zaspie nieopodal jakiejś podejrzanie znajomej rudery. Z czasem okazuje się, że zniszczony budynek miał się całkiem dobrze zanim Sopel utknął w zaspie. Czyli jakieś pół roku przed jego szczęśliwym przebudzeniem. Tak, Śliski przeleżał  grzecznie w śniegu kawał czasu, ale mimo to Przygranicze o nim nie zapomniało i od razu łapczywie wyciąga po niego swoje lodowate łapska…

Zacznijmy od tego, że przez te pół roku jakie dzieli „Sopla” od „Śliskiego” Przygranicze bardzo się zmieniło. Starzy wyjadacze stracili swoje wpływy, dotąd z pogardą traktowane grupy urosły w siłę a na dodatek rynek zalała fala magicznych artefaktów i coraz to bardziej wymyślnych narkotyków. Tym samym Kornew daje nam jasno do zrozumienia, że wykreowana przez niego rzeczywistość jest nie tylko szalona, ale i bardzo zmienna. O dziwo, wszystkie te zmiany jakie zaszły w ciągu tak krótkiego czasu zdają się być czymś normalnym – w końcu mamy do czynienia z surową rzeczywistością, gdzie nikt  długo nie utrzyma się na fali.

Sopel wpada w to jakby nie patrzeć nowe dla niego otoczenie i zmuszony przez dawnych znajomych od razu bierze się do roboty. A że Śliski wciąż ma nie tylko kumpli ale i wrogów, więc wkrótce na jego drodze zaczynają piętrzyć się  kolejne niebezpieczeństwa. Niczym w grze rpg nasz bohater chcąc lub nie chcąc zgarnia kolejne questy, nieśpiesznie zmierzając do rozwiązania głównej historii. Zadania te na pozór nie są zbyt skomplikowane – ot, codzienność najemnika, który tu coś zdobędzie, tam kogoś przestraszy, a gdzie indziej dyskretnie obije komuś twarz… Pamiętajmy jednak, gdzie się znajdujemy-  wszystko co już na pierwszy rzut oka jest pokręcone na tym lodowym pustkowiu, może się pokomplikować jeszcze bardziej.

Jest jednak coś, co potrafi skutecznie wyhamować rozpędzoną machinę fabuły. Paweł Kornew zdążył mnie już przyzwyczaić do tego, że jego bohaterowie potrzebują chwili na oddech przy talerzu wystygłej zupy i mrożących krew trunkach. Dorzućmy do tego jeszcze codzienne czynności jak wyprawa do dentysty (co w Forcie nie jest ani przyjemne, ani do końca bezpieczne) czy zakup towarów codziennej potrzeby (czytaj: broń i kawałek chleba) i mamy dosyć pełny oraz całkiem ciekawy obraz życia mieszkańca Przygranicza. Momentami jednak było tego za dużo, wieczory przy kieliszku dłużyły się niemiłosiernie i nawet najbardziej zatwardziali fani Śliskiego mogli się tym zdenerwować. Na szczęście, w drugiej części fabuła ponownie przyśpiesza, nasz bohater nie ma już czasu na przesiadywanie w knajpach czy przebieranie w towarach z lokalnych sklepów a „Śliski” znów wkracza na tor akcji.

Wraz z rozwojem całej historii obok Śliskiego pojawiają się dwie charakterystyczne postaci, które dobrze zapamiętałam już przy lekturze pierwszego wydania „Śliskiego”, wówczas dość niefortunnie podzielonego na dwie części. Wiera i Napalm, bo o nich mowa, snajperka i piromanta, zdają się czerpać niezdrową przyjemność z każdej „przygody”. Cudzysłów ma tu znaczenie kluczowe,  bo Przygranicze nie jest placem zabaw tylko polem ostrych walk, gdzie magia ściera się z morderczą technologią. Tymczasem ta dwójka zdaje się w tym świecie całkiem dobrze czuć i choć w porównaniu do Śliskiego są świeżakami i nierzadko brak im ostrożności, to w terenie radzą sobie całkiem nieźle, a ich swobodne podejście do wielu kwestii wzbudza sympatię.

Pomimo całego uroku tej dwójki to Sopel wciąż jest najciekawszym z bohaterów tej książki, a to dzięki bardzo naturalnej narracji pierwszoosobowej.  Ponownie mamy okazję dowiedzieć się o czym tak naprawdę myśli bohater i jakie wrażenia wywiera na nim otoczenie. Śliski jest inteligentnym, ale ceniącym prostotę facetem i to doskonale widać w opisach zawartych w książce, pełnych zarówno błyskotliwych porównań jak i ostrych słów. Narracja naprawdę świetnie współgra ze światem przedstawionym i pod tym względem powieść Kornewa jak zwykle nie zawodzi.

Zbierając moje wrażenia z lektury w całość, „Śliski” wydaje się być nieco gorszy od swojego poprzednika, głównie ze względu na nierówne tempo akcji. Niekiedy przydługie fragmenty w których dzieje się niewiele trochę nie pasują do serii nastawionej na akcję. Niemniej to wciąż kawał przyjemnej i wciągającej lektury, dlatego jeśli już polubiliście klimat Przygranicza zarówno w tej wybuchowej jak i codziennej odsłonie to „Śliski” z pewnością wam się spodoba. A tych, którzy na przekór wszelkim prawidłom zacząć chcą tą przygodę “od środka”, zachęcam jednak do wcześniejszego zapoznania się z “Soplem”. 🙂

 

Polub nas na Facebooku

Autor: Paweł Kornew

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Rok wydania: 2017

Liczba stron: 500

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0