Wiatrogon Aeronauty, Jim Butcher


Na początku tej recenzji muszę się przyznać, że dotychczasowo nie było mi dane bliżej poznać prozy Jima Butchera. Owszem, wielu znajomych polecało mi chociażby „Akta Harry’ego Dresdena”, ale zawsze znajdowało się coś innego wartego przeczytania. Jednak gdy usłyszałam o „Podniebnych kasztelach” to zwyczajnie nie mogłam się oprzeć. Pierwszy tom nowego cyklu Butchera o jakże klimatycznym tytule „Wiatrogon Aeronauty” wręcz samą okładką zdawał się obiecywać świetną rozrywkę w steampunkowym klimacie. Ale jak jest naprawdę?

Wiele wieków temu wyniszczona powierzchnia ziemi przestała być dla ludzi bezpiecznym miejscem. Dlatego Wielcy Budowniczowie postanowili dosłownie wznieść się na wyżyny i skonstruowali przypominające gigantyczne iglice budynki, w których ludzie mogli zamieszkać i żyć bez konieczności kontaktu ze skażoną ziemią. Ludność zorganizowana w kasztele kierowane przez arystokratyczne rody stara się żyć w zgodzie i pokoju, nawiązując handlowe sojusze i dbając o to, by przypadkowo nie narazić się innym kasztelom. Niestety, względny pokój nie trwa długo – z powodu narastającego konfliktu interesów kasztele Albion i Aurora przystępują do zimnej wojny. Jedną z metod „walki” stosowanej przez wrogie sobie frakcje jest dezorganizacja szlaków handlowych, którą zajmuje się m.in. Kapitan Grimm, dowódca sterowca „Drapieżca”. Gdy w trakcie jednej z takich akcji statek Grimma zostaje poważnie uszkodzony, kasztel Albionu proponuje mu naprawdę „Drapieżcy” w zamian za udział w niecodziennej misji, której celem jest zapobiegnięcie otwartemu konfliktowi między Aurorą a Albionem. Stojący na czele grupki agentów Grimm wkrótce przekonuje się, że agresywni żołnierze Aurory to zaledwie początek problemów kasztelu, a prawdziwy wróg kryje się zupełnie gdzie indziej…

Zgodnie z opisem wydawcy głównym wątkiem fabularnym jest tutaj walka mieszkańców Albionu z wojskami wrogiego kasztelu. Zanim jednak przejdziemy do właściwiej akcji, Butcher prezentuje nam całą plejadę bohaterów, z którymi przyjdzie nam przeżyć tę przygodę. Takie wydłużone wprowadzenie nie powinno dziwić, bo mamy w końcu do czynienia z pierwszym tomem cyklu. Niestety, gdy już przechodzimy do właściwiej akcji autor wręcz niemiłosiernie ją rozwleka, poprzez przedstawianie tych samych wydarzeń z punktu widzenia różnych bohaterów oraz opisywanie ich przeżyć wewnętrznych. I choć osobiście bardzo lubię, gdy bohater otrzymuje odpowiednią ilość uwagi autora, to przy takiej liczbie postaci i fragmentów bezpośrednio z nimi związanych bardzo łatwo zapomnieć, o co w tym wszystkim właściwie chodzi i na jakim etapie się obecnie znajdujemy. W założeniu miała być to historia przygodowa, ale owa przygoda zwyczajnie gubi się wśród osobistych wynurzeń bohaterów i krótkich, niewiele wnoszących do całości wątków pobocznych.

Wrażenie przegadania potęguje znaczna dysproporcja pomiędzy dialogiem i opisem. I tutaj pojawia się kolejna wada „Wiatrogonu Aeronauty”, która wynika z języka tej powieści. W trakcie rozmów naszych bohaterów ciężko momentami jest się połapać w tym, co kto powiedział i kiedy. Z kolei opisy akcji są dosyć oszczędne, przez co trudno poczuć ten dreszczyk emocji związany ze zmaganiami bohaterów książki z kolejnymi przeciwnikami.

Na szczęście, zdecydowanie lepiej wyglądają opisy świata przedstawionego, który jest najmocniejszą stroną tej książki. Wznoszące się ponad chmurami kasztele zdają się być dzięki magii i złożonym mechanizmom praktycznie samowystarczalne, a przemieszczające się pomiędzy nimi sterowce dopełniają obrazu intrygującego i niezwykle rozwiniętego społeczeństwa. Sama organizacja kaszteli jest w logiczny sposób dostosowana do tego, w jakich warunkach znajdują się zamieszkujący je ludzie. Oczywiście, w trudniejszych do wyjaśnienia aspektach Butcher sięga po prostu po magię i zaawansowaną, obcą nam technikę, jednak tam gdzie to możliwe, stawia na realizm.

Jak już wcześniej zauważyłam, w książce występuję wielu bohaterów, którym Butcher stara się poświęcić tyle samo uwagi. Choćby pobieżne przedstawienie ich wszystkich wymagałoby przynajmniej kilku kolejnych stron tekstu dlatego napiszę w skrócie – postacie jakie poznacie w „Wiatrogonie Aeronauty” są dosyć dobrze skonstruowane. Butcher serwuje nam całkiem smakowitą galerię zróżnicowanych charakterów, które możemy kochać lub nienawidzić. Rzecz jasna, w tym sporym gronie trafia się kilka sztampowych postaci, żywcem wyjętych z kina przygodowego, ale w gruncie rzeczy wykreowani przez Butchera bohaterowie powinni usatysfakcjonować niejednego czytelnika. Oczywiście, o ile nie będzie mu przeszkadzać ogólna liczba głównych bohaterów książki, z którą wiąże się ciągłe przeskakiwanie od jednej do drugiej postaci.

Podsumowując, „Wiatrogon Aeronauty” to książka z pomysłem, jednak brakuje jej ikry, tak charakterystycznej dla powieści przygodowych. W tak poszatkowaną fabułę ciężko się zaangażować, a potknięcia językowe dodatkowo utrudniają lekturę. Bohaterowie książki są dosyć realistyczni, jednak dla mnie było ich po prostu zbyt wielu. I choć uniwersum zrobiło na mnie ogromne wrażenie, to na powrót do „Podniebnych kaszteli” nie mam po prostu ochoty.

Tytuł: Podniebne kasztele t. 1. Wiatrogon Aeronauty

Autor: Jim Butcher

Wydawnictwo: Mag

Rok wydania: 2016

Liczba stron: 688

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0