Green Arrow: Kołczan

 

Oliver Queen (aka Green Arrow) to playboy, milioner i mściciel, ale przede wszystkim najsłynniejszy łucznik z komiksów detektywistycznych. Już od ponad 70 lat (debiutował w 1941 roku) walczy z przestępczością za pomocą strzał. Szersza publika poznała go przy okazji serialowej adaptacji komiksu pod tytułem „Arrow”. Rzecz jasna, wcześniej pojawił się też w „Smallvile”, jednak ja nigdy jakoś nie lubiłem tego serialu i w sumie dalej go nie lubię, więc o tym akurat przedstawieniu tej postaci się nie wypowiem. Dziś za to kilka słów o niedawno wznowionym „Kołczanie”.



Na początku krótki opis tego, co było wcześniej. Na przełomie września i października roku 1995 Green Arrow próbując udaremnić plany terrorystów poświęca swoje życie ratując miliony mieszkańców Metropolis (Green Arrow 100-101). Wtedy rolę Szmaragdowego Łucznika przejmuje jego syn (z nieprawego łoża), czyli Connor Hawke. „Kołczan” opowiada o tym, jak Ollie powrócił do świata żywych. Oryginalnie wydawany od kwietna 2001 do października 2002 roku komiks autorstwa Kevina Smitha (scenariusz) i Phila Hestera (rysunki) jest jedną z dwóch historii o Strzale, które można polecić czytelnikom nieznającym zbyt dobrze komiksowego Green Arrowa (drugą jest według mnie „Green Arrow Year One”).

                   

 

 

 

Historia przedstawiona w „Kołczanie” jest zawiła, jak to w komiksach bywa. Oprócz Green Arrowa w komiksie pojawiają się jego pomocnicy, czyli Red Arrow i Black Canarry, znany wszystkim Batman i Superman, ale też te mniej znane dla zwykłego zjadacza chleba postacie jak Zielona Latarnia (lub Spectre) czy Black Manta(?). Opowieść rozpoczyna się na dachu Daily Planet podczas zaćmienia, kiedy to  Batman i Superman rozprawiają o mrozie, a w tle dzieje się coś, co wytłumaczone zostanie dużo później. Przez kolejne strony dostajemy wspomnienia Black Canary, Roya Harpera i Connora Hawke, czyli postaci najbardziej związanych z Łucznikiem. Z ich wspomnień dowiadujemy się wszystkiego, co będzie nam potrzebne do zrozumienia tej historii, a także bliższego poznania Arrowa i jego towarzyszy. Dopiero później pojawia się główny bohater, który powraca do świata żywych w aurze tajemnicy i niedopowiedzeń. Olivier nie pamięta swojej śmierci jak i wielu lat ją poprzedzających. Obowiązki szybko się o niego upominają, dlatego akcja koncentruje się wokół rozwiązania zagadki tajemniczego mordercy dzieci. Szczerze powiedziawszy, bardzo ciężko jest się nie domyślić tego, kto jest głównym złym. Na szczęście, wątek powrotu Arrowa do nowego/starego życia jest o wiele ciekawszy i bardziej zajmujący.

Od razu muszę zauważyć, że komiksowy Ollie nie jest takim drętwiakiem jak w serialu Netflixa, posiada wyrazisty charakter i własne poglądy (czytaj: największy lewak DC), co rusz rzucając świetnymi, błyskotliwymi tekstami.  Jeśli chodzi o te niebohaterskie postacie drugoplanowe to  trzeba wspomnieć o Mii Dearden, piętnastoletniej prostytutce, którą Arrow wyciąga z „zawodu”. Bardzo szybko zyskujemy do niej sympatię i przejmujemy się jej dalszymi losami, a relacja pomiędzy nią a Łucznikiem idealnie dopełnia proces odnajdywania się Oliviera w nowym świecie.

 

 

Na odbiór komiksu wpływa przede wszystkim kreska. Phil Hester znany jest z przedstawienia Nightwinga czy Flasha w „Season Zero”, a także  Ant-Mana z konkurencyjnego Marvela. Rysownik wykonał kawał porządnej roboty, obrazki są czytelne, łatwo rozpoznać ruchy czy emocje postaci i połapać się w tym, co się dzieje na kolejnych kadrach. Klasyczny wygląd komiksu z lat 90. po prostu cieszy oko i idealnie sprawdzi się w przypadku kogoś, kto dopiero zaczyna przygodę z komiksami. Zwłaszcza, że kolejne kadry są dobrze opisane a dialogi może i krótkie, ale łatwe w zrozumieniu.

Podsumowując, „Kołczan” polecam przede wszystkim tym, którzy chcą zacząć przygodę z komiksem albo dotychczas znali Arrowa tylko w jego serialowym wydaniu. Jasne, główna intryga nie rozłoży was na łopatki, ale całość fabuły znacznie przybliży wam postać Oliviera  i innych superbohaterów, którzy często towarzyszą mu na kartach komiksu. Przyzwoitego wrażenia z lektury dopełnia solidne i estetyczne wykonanie. Dlatego jeśli chcecie wgryźć się w coś z uniwersum DC spoza przygód dzielonych z Batmanem czy Supermanem „Kołczan” będzie dla Was świetnym wyborem. Dodatkowo wyszło nowe wydanie w Wielkiej Kolekcji Komiksów DC od wydawnictwa Eaglemoss więc nie pozostaje nic innego  jak brać i czytać.

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0