Illidan, William King

  Książka Williama Kinga należy do kanonu World of Warcraft i jest kolejną z książek uzupełniających to wykreowane na potrzeby gry komputerowej

 

Książka Williama Kinga należy do kanonu World of Warcraft i jest kolejną z książek uzupełniających to wykreowane na potrzeby gry komputerowej uniwersum. Każda z tych pozycji opowiada o przełomowych momentach lub kluczowych postaciach w historii tego świata. Osoby niegrające w grę lub w ogóle niezaznajomione ze światem powinny tę książkę potraktować jako początek serii, gdyż podobnie jak w wydany niedawno film „Warcraft”, wielki finał jest tylko wstępem do kolejnych, jeszcze donośniejszych wydarzeń.

Tytuł najnowszego dzieła ze świata Azeroth nie pozostawia wątpliwości co do tego, kto będzie zajmował w tej historii główną rolę. Ilidan Stormrage – Wyrzutek, Zdrajca, Łowca Demonów i Władca Outlandu jest fascynującą postacią. Wpisuję się on swoją historią i charakterem w pewien archetyp bohatera lubianego od dawna przez Blizzarda. Stojącego na granicy tego, co uznalibyśmy za dobro i zło, zmierza w kierunku obranego przez siebie celu, nie bacząc na przeciwności losu, nie uznając kompromisów i posuwając się do rzeczy strasznych. Poprzednimi postaciami, o których wspominam jest chociażby Arthas Menethil – słynny Lich King, czy Garrosh Hellscream – upadły wódz Hordy i wielki zbrodniarz wojenny.

Skonfliktowany niemal ze wszystkimi Illidan, przez wielu uważany jes za wynaturzenie i zbrodniarza ze względu na popełnione przez siebie w przeszłości czyny, a przez innych za jedyną nadzieję i ostatniego obrońcę świata przed horrorem i zagładą niesioną przez Burning Legion. Wyrazem tych nadziei są już pierwsze strony opowieści, gdy Tyrande Whisperwind – wysoka kapłanka nocnych elfów i niespełniona miłość Illidana z lat jego młodości – zdecydowała się uwolnić go by pomógł jej w starciu z Płonącym Legionem. Następnych czterysta stron opowieści przybliży nam wydarzenia chronologicznie dotyczące „The Burning Crusade”, drugiego dodatku do mmo ze stajni Blizzarda, dziejące się od 7 do 14 lat wcześniej niż najnowsza część historii Azerothu w Legionie. Jednakże dowiemy się teraz o niezwykle istotnych szczegółach tych wydarzeń, rzucających nowe spojrzenie i dających nowe informacje na temat najbardziej istotnych wątków oraz ich rozwinięć w przyszłości. Przeczytamy o zdobyciu władzy nad Rubieżami (Outlandem), wojnie jakiej prowadził tam Illidan z Płonącym Legionem oraz jego sojuszach i motywach prowadzących do tych wszystkich wydarzeń, które same w sobie stanowiły tylko i wyłącznie niezbędne przygotowanie dla dalszych planów i machinacji Illidana.

Oprócz tytułowego herosa, książka rzuci więcej światła na postacie Maiev, elfiej Strażniczki opanowanej obsesją na punkcie schwytania i ukarania wielkiego Łowcy Demonów. Ponadto poznamy bliżej Akame, wodza plemienia Ashtongue czy Vandela, jednego z łowców przyjętych przez Ilidana. Dużą część książki wypełniają sceny pokazujące nam tych bohaterów od wewnątrz. Akama rozliczający się ze swoją przeszłością i popełnionymi grzechami, Vandel próbujący zachować zdrowe zmysły w walce z podszeptami demona, którego przyjął wewnątrz siebie czy obsesyjna dążenia Maiev, która każdą myśl poświęca Illidanowi – to wszystko stanowi drugie dno tej opowieści i zapewnia odskocznię od brutalnych scen walk.

Czwórka bohaterów stanowi główne osie, wokół których toczy się historia opowiedziana w książce. Postacie poboczne spotykamy nie więcej niż raz lub dwa i służą jedynie do określenia z kim teraz nasi podopieczni walczą lub z czyjej pomocy korzystają. Chociaż z początku lekko mi to przeszkadzało, to brak tych bohaterów doskonale zastąpiły wewnętrzne rozterki głównych postaci. Szczególnie zafascynowany jestem Maiev, jej poczucie słuszności i brak wątpliwości pasują doskonale do najbardziej zapalonych fanatyków, a mam wrażenie że ogromna ich ilość blado wypadłaby przy nocnej elfce.

Obawiałem się, że jak to często bywa z pozycjami opartymi na grach, nie będzie to lektura najwyższych lotów, jednakże King doskonale sprawdza się w roli sprawnego rzemieślnika. Książkę czyta się dobrze, nie dłuży się, a jedyne zastrzeżenie pod tym względem jakie mam to zbyt szybkie krótkie opisy niektórych wydarzeń pozostawiające pewien niedosyt.

Sam finał nie powinien być zaskoczeniem dla nikogo, kto chociaż odrobinę zaznajomiony jest ze światem World of Warcraft, jednakże odsłania nieznane wcześniej wątki i otwiera nowe pełne możliwości ścieżki, które już zaczęły być wykorzystywane w fabule siódmego dodatku do gry ze kalifornijskiej Zamieci – Legionu. Jednym słowem – jestem podekscytowany. William King jako autor debiutował w świecie Warcrafta, jednakże absolutnie nie można powiedzieć tego o jego znajomości z fantastyką jako taką. King jest autorem bardzo popularnych serii książek z innych uniwersów, głównie Warhammera oraz Warhammera 40K. Jest on ojcem siedmiu z dwunastu książek o Gotreku i Felixie, trylogii o Tyrionie i Teclisie oraz serii o Kosmicznych Wilku – Ragnarze Blackmanie. Jako iż serie te zajmują dość ciepły kącik w moim sercu pałającym miłością do uniwersów Warhammera i Warcrafta. Illidan jest dobrą, chociaż nie wybitną książką, przemawiająca do wielu fanów gry. W końcu tytułowy bohater zajmuje chyba drugą pozycje w rankingu popularności zaraz za Lich Kingiem.

Moja ocena 8/10.

Tytuł: Illidian

Autor: William King

Wydawnictwo: Insignis

Rok wydania: 2016

Liczba stron: 416

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0