Dusza cesarza, Brandon Sanderson

Przyznam szczerze, że obok książek Brandona Sandersona nie potrafię przejść obojętnie. Choć nie jestem miłośniczką rozbudowanych cykli, to następne części „Ostatniego Imperium” pochłaniałam w zawrotnym tempie. Kolejne sagi autora cieszą się w naszym kraju niezwykłą popularnością, stąd też jego nazwisko często kojarzone jest przede wszystkim z opasłymi, wielotomowymi wydawnictwami. Tymczasem nie tak dawno na naszym rynku ukazała się „Dusza cesarza”, licząca niewiele ponad sto stron nowela, której akcja toczy się w inspirowanym Dalekim Wschodem cesarstwie. Czy mistrzowi ogromnych światów udało się zmieścić cały swój potencjał w tak krótkiej formie?

W „Duszy cesarza” poznajemy Wan ShaiLu, dwudziestoośmioletnią przedstawicielkę rodu MaiPon, która wykorzystuje moc Fałszerstwa, by kraść drogocenne przedmioty, zastępując je jednocześnie doskonałymi falsyfikatami. Niestety, pewnego razu Shai zostaje pojmana w trakcie kradzieży cesarskiego Księżycowego Berła i wtrącona do więzienia. W momencie, gdy złodziejka jest już przekonana o swojej rychłej śmierci, najbliżsi doradcy cesarza Ashravana składają jej niecodzienną propozycję. Okazuje się bowiem, że doszło do skrytobójczego zamachu, w którym zginęła żona cesarza, a sam władca po odniesieniu ciężkich ran stracił kontakt z rzeczywistością. Trwająca sto dni żałoba po śmierci ukochanej Ashravana pozwala doradcom ukryć fakt, że cesarz jest w stanie wegetacji i nie może pełnić swoich funkcji. Gdyby tylko prawda wyszła na jaw kraj pogrążyłby się w chaosie, a do głosu doszłyby wrogie obecnej władzy stronnictwa. Jedyną nadzieją na przywrócenie cesarza do świata żywych są umiejętności Shai, która dostaje sto dni, by stworzyć idealną kopię jego duszy…

Fabuła noweli koncentruje się przede wszystkim na kolejnych etapach tworzenia nowej duszy dla Ashravana. Choć pozornie taki rzemieślniczy proces może wydawać się nudny, to w rzeczywistości prace Shai obserwuje się z ogromnym zainteresowaniem. Fałszerstwo jest bardzo trudną sztuką, pozwalającą wniknąć w głąb duszy niemal każdej rzeczy na świecie i stworzyć jej doskonały falsyfikat. Oczywiście, żadna kopia nie jest wieczna, a do utrzymania jej w należytym stanie konieczne są wymieniane co jakiś czas Pieczęcie Dusz. Fałszerstwo działa także w przypadku żywych stworzeń, lecz tutaj konieczna jest już ogromna wiedza. To, w jaki sposób Sanderson opisuje kolejne etapy pracy Shai sprawia, że ma się wrażenie, iż jest się świadkiem powstawania niezwykłego dzieła sztuki, które jednak wzbudza u nas spory niepokój z powodu wątpliwej moralności Fałszerstwa. Pod tym względem „Duszę cesarza” można traktować jako swoisty hołd, zarówno w stronę artystów, jak i rzemieślników.

Oczywiście, w książce pojawiają się też inne, bardziej emocjonujące wątki. Intrygująca jest choćby relacja Shai i najbardziej zaufanego doradcy cesarza o imieniu Gaotona, którego intencje trudno rozszyfrować. Sanderson wiele uwagi poświęca także politycznymi intrygom. Niemniej jednak mnie najbardziej zafascynował proces fałszowania. Przy okazji odtwarzania duszy cesarza pojawia się bowiem wiele pytań, skłaniających czytelnika do własnych przemyśleń.

Światami wykreowanymi przez Sandersona rządzi magia, niemająca zbyt wspólnego z typowym „czary mary”. To kolejna z zalet tego autora – tworząc książkowe uniwersum nie powiela dotychczasowych rozwiązań tylko tworzy nowy, zaawansowany system. Zasiadając do lektury zastanawiałam się tylko, czy Sandersonowi uda się na tak niewielu stronach przedstawić cały świat. Jego dotychczasowo wydane w naszym kraju cykle przyzwyczaiły mnie do tego, że autor powoli i stopniowo odkrywa przed nami prawa rządzące danym uniwersum. O dziwo, w „Duszy cesarza” bardzo szybko i jednocześnie dokładnie poznajemy świat książki, zachwycając się jego pięknem i złożonością.

Charakter Shai doskonale pasuje do tego, w jakim kierunku została wyszkolona. Jako Fałszerz musi być cierpliwa i skrupulatna, bo nawet najdrobniejszy błąd może doprowadzić do nieszczęścia. To z kolei sprawiło, że niespełna trzydziestoletnia bohaterka jest niezwykle dojrzała i stonowana. Lata ciężkiego szkolenia i związanych z nim wyrzeczeń nauczyły ją także pokory, która nieraz ratowała jej życie. Choć jest świetna w tym co robi, to nie unosi się pychą, a każde zadanie traktuje z równym zaangażowaniem. Shai jest po prostu doskonałym rzemieślnikiem i jej osobowość idealnie do tej roli pasuje. Co więcej, chwilami może nawet wzbudzić waszą zazdrość, bo chyba każdy chciałby być takim fachowcem w swojej dziedzinie jak ona.

Dusza cesarza” to pozycja nie tylko dla fanów prozy Sandersona, ale też dla tych, którzy dotychczas nie mogli się przekonać do lektury jego wielotomowych cykli. Ta opowieść zawiera wszystko, co w twórczości autora najlepsze – wciągające i oryginalne uniwersum, plastyczne, pobudzające wyobraźnię opisy i obdarzoną niezwykłą osobowością bohaterkę. I choć Sanderson udowodnił, że w krótkich formach sprawdza się bardzo dobrze, to jednak nie mogę na końcu tej recenzji nie wspomnieć o tym, że dla mnie „Dusza cesarza” była za krótka. Wykreowany przez Sandersona świat tak mnie zafascynował, że jeszcze przez kilka dni po lekturze odczuwałam spory niedosyt.

Tytuł: Dusza cesarza

Autor: Brandon Sanderson

Wydawnictwo: Mag

Rok wydania: 2016

Liczba stron: 128

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0