Przedmurze, antologia polskiej fantastyki

Literatura fantastyczna coraz pewniej czuje się w dziale „bestsellery”, a jej popularność wciąż rośnie. Nic w tym dziwnego – współczesny, zabiegany człowiek potrzebuje bowiem jakiejś odskoczni od szarej, przytłaczającej rzeczywistości. Fantastyka zdaje się wychodzić naprzeciw tym potrzebom, a mnogość jej odmian sprawia, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Przytłacza cię nudna praca biurowa? Udaj się w niezwykłą podróż po świecie spod znaku magii i miecza. Twoi przyjaciele są nieciekawi i mało atrakcyjni? Przeżyj romantyczną przygodę w asyście współczesnych wampirów. A może masz dosyć roboty w korpo i polityki? Patrz, jak system wali się po wybuchu bomby atomowej, a światem znów rządzi prawo silniejszego. Oczywiście, nie ma nic złego w tym, że fantastyka spełnia marzenia swoich czytelników. Jednak w tej pogoni za rozrywką zapominamy o tym, że literatura ma nie tylko bawić, ale też skłaniać do refleksji. Ze smutkiem muszę stwierdzić, że spośród setek fantastycznych tytułów coraz trudniej jest wyłowić te, które mają nam coś do przekazania. Na szczęście, pod tym rozrywkowym stosem znaleźć można też prawdziwe perełki. Jedną z nich jest z pewnością antologia pod tytułem „Przedmurze” od wydawnictwa Solaris.

Zacznijmy od garści ogólników. „Przedmurze” to zbiór opowiadań polskich autorów z gatunku fantastyki socjologicznej, który ma być swego rodzaju hołdem w stronę klasyki science-fiction oraz powrotem do korzeni. Wybierający teksty do antologii redaktor Wojciech Sedeńko postawił na problemy nam najbliższe, a sam tytuł zbioru (wzięty od opowiadania Marka Oramusa) jasno to potwierdza, nawiązując do nieśmiertelnego konfliktu między chrześcijaństwem i islamem, który nie raz już w historii świata przyniósł straszliwe skutki. I faktycznie, napięcie pomiędzy wschodem i zachodem zajmuje w „Przedmurzu” bezsprzecznie pierwszy plan, ale nie brak w tej antologii tekstów poświęconych innym zjawiskom, których współczesny człowiek się boi, choć niejednokrotnie stara się do tego nie przyznawać. Ale o tym już dalej w szczegółach.

Zbiór otwiera „Wejście w heban” Zbigniewa Wojnarowskiego i muszę przyznać, że jest to bardzo mocne otwarcie. Na początku odnosi się wrażenie, że ma się do czynienia z solidnym kawałkiem sensacyjnej fantastyki, która idealnie nadawałaby się na bestseller. Wojnarowski szybko jednak nas tego złudzenia pozbawia, zadając wiele egzystencjalnych pytań i serwując zakończenie zupełnie odmienne od tego, czego moglibyśmy oczekiwać. Już to wprowadzenie pokazuje nam, że „Przedmurze” do typowych antologii nie należy, a dalej będzie tylko ciekawej.

Po tym niezwykłym preludium dostajemy krótki, ale niezwykle treściwy i wręcz przerażający tekst Wojciecha Szydy pod tytułem „Slam”. Autor w sposób metaforyczny, ale przy tym niezwykle dosadnie ukazuje nam walkę chrześcijaństwa i islamu, w której to nasza religia zaczyna opadać z sił. „Slam” to pięknie nakreślony obraz tego, czego przeciętny Europejczyk boi się najbardziej i choć nie do końca te obawy podzielam to muszę przyznać, że tekst zrobił na mnie piorunujące wrażenie.

Dalej przychodzi czas na rozluźnienie przy „Jestem Aileen” Mirosława Jabłońskiego. Stosunkowo lekki tekst o katastrofalnym w skutkach rozwoju sztucznej inteligencji nie należy może do najbardziej odkrywczych, ale stanowi idealną przeciwwagę dla tego, co czytamy później. Bo potem Paweł Ciećwierz w opowiadaniu „Do żywego” odkrywa przed nami najgorsze oblicze współczesnego człowieka, który znudzony poukładanym światem chce siać chaos i zniszczenie. Naszpikowany brutalnymi obrazami, krótki tekst pokazuje, że ludzie nigdy nie pozbędą się zwierzęcych instynktów.

Kolejno otrzymujemy pierwszy z trzech znajdujących się w antologii komiksów Tomasza Niewiadomskiego i Grzegorza Janusza. Humorystyczne, ale przy tym niezwykle trafne satyry są doskonałym przerywnikiem, pozwalającym choć na chwilę zapomnieć o złożonej tematyce „Przedmurza”. Po krótkiej historii obrazkowej przychodzi czas na wiersz Macieja Parowskiego pod tytułem „W celi z Breivikiem”, który brutalnie wyśmiewa daleko idącą współczesną poprawność polityczną, całkowicie wypaczającą system penitencjarny. Z kolei w „Zagubionych chłopcach” Paweł Majka dotyka tematu starości, która w jego wizji jest tylko okrutną iluzją wolnego i świadomego życia. Kolejny w antologii tekst, czyli „Pluton egzekucyjny” Krzysztofa Kochańskiego, to pozornie rozrywkowa historia o zaawansowanej technologicznie grze planszowej, której warstwa fabularna jest tylko pretekstem do przedstawienia innego, równie ważnego problemu społecznego.

Potem w „Anatomii pęknięcia” Michał Protasiuk świetnie pokazuje, że tak lubiane przez media i bardzo nośne teorie spiskowe mogą doprowadzić do wypaczenia całego społeczeństwa, a w dobie wszechobecnego dostępu do informacji coraz trudniej o prawdę. Następnie Piotr Gociek w „Jak utopiliśmy Hana Solo” ze znaną sobie lekkością kpi z polskiej polityki zagranicznej, całkiem trafnie wytykając wszystkie dotychczasowe błędy rządzących. Natomiast Eugeniusz Dębski w „Człowieku z brukselki” prowadzi nas za kurtyny sceny politycznej, ukazując misterną machinę ukrytą za pozorami demokracji. Wielu z czytelników z pewnością jednak najbardziej uderzy „Korektor” Jacka Soboty. W opowiadaniu tym autor obnaża wszystkie nasze lęki związane z obecną w kraju sytuacją polityczną, snując wizję idealnego społeczeństwa pod rządami Radości i Pogody, gdzie cenzorskie łapy są w stanie ingerować we wszystko i wszystkich.

 Następny tekst, czyli „Złego początki” Grzegorza Janusza, to krótka chwila wytchnienia od ciężkiej tematyki, choć i tutaj autor zmusza czytelnika do refleksji nad jego codziennością. Dalej mamy „Dobre Miasto” Cezarego Zbierzchowskiego, którego autor snuje przed nami prawdziwie apokaliptyczną wizję świata zalanego przez piekielnych uchodźców. Ostatnie opowiadanie, czyli tytułowe „Przedmurze” Marka Oramusa, to być może najmniej poprawny politycznie tekst w całej antologii, któremu nie można jednak odmówić trochę racji. Oramus nie bawiąc się w żadne ozdobniki pokazuje nam doprawioną garścią science-fiction rzeczywistość, w której islam staje się dominującą w Europie religią, a Polska jako jedno z nielicznych państw stawia czoła krwawej indoktrynacji.

Spośród wszystkich tekstów zamieszczonych w antologii trudno jest mi wybrać faworyta, choć „Slam” Szydy i „Dobre Miasto” Zbierzchowskiego pozostaną w mojej pamięci na bardzo długo. Jak to w przypadku zbiorów opowiadań bywa, są teksty lepsze i gorsze, mniej lub bardziej interesujące, ale „Przedmurze” jako całość prezentuje się po prostu doskonale. Oczywiście, można się z poglądami autorów nie zgadzać, zarzucać im stronniczość, czy nawet „żerowanie” na społecznych obawach. Fakt jednak pozostaje taki, że każda z zamieszczonych w zbiorze form wyrazu jest dopracowana pod względem warsztatowym i w większości przypadków prezentuje niebanalne pomysły. Daleka jestem od nazwania „Przedmurza” książką wybitną, ale to z pewnością górna półka polskiej fantastyki i liczę na to, że taki zaangażowanych, ciekawych pozycji na naszym rodzimym rynku będzie jeszcze więcej.

 

Tytuł: Przedmurze

Wydawnictwo: Solaris

Rok wydania: 2016

Liczba stron: 576

 

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0