Jak (być może) zginie ludzkość, Część II

Jak (być może) zginie ludzkość, Część II

Przyszła kolej na drugą część naszego zestawienia na temat literatury postapo. Tym razem przyjrzymy się bliżej wyjątkowo wrednym chorobom, a także bar

Przyszła kolej na drugą część naszego zestawienia na temat literatury postapo. Tym razem przyjrzymy się bliżej wyjątkowo wrednym chorobom, a także bardzo nieprzychylnym nam przedstawicielom pozaziemskich cywilizacji… Zaczynamy!

 

Łyknie pan witaminki i przejdzie…

Choroby wywoływane przez czynniki zewnętrzne oraz różnego rodzaju inne schorzenia towarzyszą nam od zarania dziejów. I niestety, zgodnie z wszelkimi prawidłami na miejsce każdej wyleczonej choroby pojawią się dwie inne, a każdy wirus może złośliwie zmutować pod wpływem byle jakiego czynnika. Oczywiście, obecnie może nam się wydawać, że epidemie na miarę czarnej śmierci nam nie grożą ale jak przyjrzymy się statystykom umieralności na tak ładnie nazwane „choroby cywilizacyjne” to można dojść do wniosku, że coś nas jednak po cichu przetrzebia. A jakby tak temu czemuś dać supermoce?

I tak na przykład Hig, bohater „Gwiazdozbioru Psa” Petera Hellera, został prawie sam na świecie z powodu bardzo nieprzyjemnej mutacji pospolitej grypy. Podobnie jak w przypadku „Samotności Anioła Zagłady” tak i tutaj mamy historię człowieka, który przemierza nieprzyjemne pustkowia i wymarłe ludzkie siedziby w poszukiwaniu choćby śladów ludzkiej bytności. To trudne w odbiorze studium samotności i bezsilności, bo choć Hig ma to szczęście, że nie zostaje całkiem sam na świecie, to choroba zabrała mu wszystkich, którzy nadawali jego życiu sens. Na szczęście, opisując zagubienie swojego bohatera Heller pozostawia czytelnikowi też trochę miejsca na nadzieję.

Zmutowany wirus grypy zniszczył również cywilizację w kolejnej w powieści Stephena Kinga. „Bastion”, bo o nim mowa, nie należy do najcieńszych i najłatwiejszych pozycji z całego dorobku mistrza, ale jest z pewnością wart uwagi. Wyróżnić w nim można dwie części. Pierwsza z niezwykłą dbałością roztacza przed nami wizję pogrążającej się w chaosie, schorowanej cywilizacji, która z wolna, acz nieuchronnie zmierza ku zagładzie. Pod tym względem „Bastion” jawi się doprawdy doskonale, a King wspina się na wyżyny swojego literackiego kunsztu. Trochę gorzej wygląda część druga, poświęcona odbudowie cywilizacji po upadku. W tej kwestii King zbyt wiele nowego nie wniósł, dlatego momentami ma się wrażenie, że „Bastion” jest odrobinę przeciągnięty. Ale dla samej wizji grypowej apokalipsy warto po tą powieść Kinga sięgnąć, bo częściej mamy okazję przyglądać się światu „po” zagładzie, aniżeli temu, jak do tego właściwie doszło.

 

 

W zdecydowanie lżejszym od poprzedników klimacie jest „Zaraza” Grahama Mastertona. Znany z makabrycznych historii pisarz wziął na warsztat „superdżumę”, która w błyskawicznym tempie zbiera krwawe żniwo. Choć amerykańskie władze początkowo starają się wybuch epidemii zatuszować, to wkrótce przybiera ona taki rozmiar, że kolejne, przepełnione umierającymi miasteczka są zamieniane w płonące ruiny. Z takiego miasteczka ucieka Doktor Petrie, który okazuje się być odporny na zmutowaną dżumę. Mężczyzna jest zdeterminowany, by dotrzeć do Nowego Jorku, który może być ostatnim bastionem wolnych od zarazy ludzi. Jak to u Mastertona bywa, „Zaraza” jest krwawą i brutalną powieścią, gdzie nie uświadczycie zbyt wielu głębszych przemyśleń, ale do końca będzie was trzymać w napięciu.

 

 

 Przybywamy w pokoju…?

Kto twierdzi, że sami musimy się wykończyć? W końcu gdzieś tam, w dalekim wszechświecie muszą żyć jakieś hiper zaawansowane istoty, które ostrzą sobie kły na naszą bogatą w złoża planetę… Spośród dotychczas wydanej literatury na ten temat wspomnieć należy o dwóch absolutnych klasykach, czyli „Wojnie światów” Herberta George Wellsa z 1898 roku i „Pikniku na skraju drogi” braci Strugackich z 1972 roku. Z racji ich wiadomej renomy nie będę się nad nimi rozwodzić, chciałabym za to zwrócić waszą uwagę na dwie inne książki, które o kosmicznych kataklizmach traktują.

 

Druga jesień” Wiktora Żwikiewicza po raz pierwszy wydana została w 1982 roku i przeszła bez większego echa. Jej wznowienie z 2015 roku również przesadnego zainteresowania czytelników nie wzbudziło, a moim zdaniem warto się tej pozycji przyjrzeć, choćby z jednego powodu. Żwikiewcz roztacza przed nami wizję inwazji nieoczywistej, niezrozumianej przez samych atakowanych a przy tym niemożliwej do zatrzymania. W „Drugiej jesieni” nasza planeta jest po prostu stopniowo przekształcana tak, by mogła zostać zasiedlona przez kosmiczną rasę Earlów. Oczywiście, w swoim nowym wspaniałym świecie najeźdźcy nie przewidzieli miejsca dla ludzi, których czeka stopniowa i nieprzyjemna anihilacja… Nie ma tu więc laserów, zniszczonych wybuchami bomb miast i morderczych robotów. Jest za to niebezpieczna roślinność i zmieniający się w zastraszającym tempie klimat. Innymi słowy, „Druga jesień” to swoista mieszanka ataku obcych i katastrofy ekologicznej, doprawiona solidną dawką (nie dla każdego łatwostrawną) refleksji o fantastyce w ogóle.

 

 

Z pewną nieoczywistą apokalipsą mamy też do czynienia w „Stalowym Sercu” Brandona Sandersona. Po pojawieniu się na naszym niebie Calamity niektórzy ludzie otrzymują nadprzyrodzone zdolności. I choć bycie superbohaterem to coś, o czym zapewne marzył choć raz każdy z Was, to tutaj szybko okazuje się, że supermoce są dla świata prawdziwym przekleństwem. Wielka potęga rodzi bowiem wielkie pragnienie władzy, które bardzo trudno jest zaspokoić, a wyraźny podział na silnych i słabych szybko pozbawia tych pierwszych wszelkich skrupułów. Powieść Sandersona pokazuje, że obcy wcale nie muszą przybyć na Ziemię, by nas zniszczyć. Wystarczy, że dadzą niektórym z nas coś, czego nie ma reszta, a uwolnią najgorsze instynkty.

Podobnie jak w części poprzedniej, tak i tym razem zwróciłam waszą uwagę tylko na wybranych przedstawicieli literatury postapokaliptycznej.  Agresja kosmitów i mordercze wirusy nie są może tak popularnymi metodami uśmiercania ludzkości jak zombie i bomby atomowe, ale na ich temat powstało wiele innych, nie wymienionych wyżej książek. Oto skrócona lista pozycji, po które warto w tym temacie sięgnąć:

Inwazja obcych:

  1. Fiolet, Magdalena Kozak
  2. Nie będzie rozejmu z władcami, Poul Anderson
  3. Ostatni kontakt, Stephen Baxter
  4. Piąta fala, Rick Yancey
  5. Starość aksolotla, Jacek Dukaj
  6. Zapomnij o Ziemii, C.C. MacApp

Zabójcze wirusy:

  1. Pandemia, Jana Wagner
  2. Pandora, Mike Carey
  3. Przejście, Justin Cronin
  4. Strażak, Joe Hill

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0