Peryferal, William Gibson

William Gibson. Prekursor cyberpunku, autor kultowego już „Neuromancera” otwierającego Trylogię Ciągu czy przecierającej steampunkowe szlaki „Maszyny różnicowej”. Wielokrotnie nagradzany i określany mianem wizjonera pisarz jest doceniany na całym świecie, choć styl w jakim pisze nie należy do najłatwiejszych. Jego najnowsza powieść pod tytułem „Peryferal” również stawia przed czytelnikiem pewne wymagania, a i tak jak poprzednie jego dzieła skłania do zastanowienia.

Niedaleka przyszłość. Flynne Fisher jest oficjalnie bezrobotna, choć dorabia sobie jako gracz. Tak, dobrze czytacie – Flynne jest zawodowym graczem, wynajmowanym przez bogaczy lubujących się w wojennych rozgrywkach online. Z kolei jej brat, weteran nieznanej wojny jest wirtualnym ochroniarzem. Oboje żyją z dnia na dzień, zawieszeni pomiędzy brutalną rzeczywistością a wirtualnym światem…

Siedemdziesiąt lat później. Will Netherton należy do grona nielicznych szczęśliwców, którzy przetrwali kataklizm. Wiedzie dobre życie w otoczeniu bogaczy i niezwykłych sław. Jedna z nich ginie w tajemniczych okolicznościach, a tropy mordercy sięgają daleko w przeszłość, więc Netherton postanawia podążyć tym śladem…

Na początku kilka słów o świecie przedstawionym w „Peryferalu”. Dziewczyna żyje w czasach przed tajemniczą pulą, a mężczyzna długo po niej, dlatego różnice pomiędzy rzeczywistością Willa oraz Flynne są ogromne. Oczywiście, cały czas ma się z tyłu głowy świadomość, że losy tej dwójki dzieli siedemdziesiąt lat i globalna katastrofa, jednak dzieląca ich technologiczna/kulturowa/obyczajowa przepaść jest tak ogromna, że z perspektywy epoki Flynne Will jest niczym przedstawiciel obcej rasy. To niezwykłe zderzenie tych dwóch światów jest ekstremalnym przeżyciem zarówno dla dwójki bohaterów, jak i dla nas czytelników.

Gibson bowiem serwuje nam naprawdę twarde lądowanie, traktując nas jak kogoś, kto tą rzeczywistość zna przynajmniej pobieżnie. Żadnych wstępów, niewiele późniejszych wyjaśnień, dużo splatających się ze sobą wydarzeń – lektura „Peryferala” wymaga od nas ogromnego skupienia, bo bez niego nie uda nam się wyłuskać wszystkich faktów i odkryć skomplikowanej konstrukcji tego uniwersum.. Gibson stworzył szalenie złożoną rzeczywistość, w której niezwykła technologia sprawia, że granica pomiędzy wirtualnym a realnym życiem jest bardzo cienka i niewyraźna. 

Czytając jego powieść miałam wrażenie, że znajduję się właśnie w takim półśnie, zawieszona pomiędzy tym, co wyobrażone, a tym, co w pełni namacalne. Choć początki tego niezwykłego tripu były trudne, to pozwoliłam sobie po prostu zanurzyć się w tej szalonej i niepewnej rzeczywistości. Stopniowe jej odkrywanie jest niezwykle fascynujące i choć „Peryferal” z początku może wydać wam się nie do przejścia to gwarantuję, że po pewnym czasie nie będziecie mogli przestać czytać.

W świecie wykreowanym przez Gibsona nie tylko technologia szokuje. Pisarz wiele uwagi poświęcił też społeczeństwu, które pod wpływem owych technologicznych odkryć bardzo się zmieniło. Nie chciałabym się tutaj szczegółowo rozpisywać, bo to tylko jedynie odebrałoby wam przyjemność z lektury. Napiszę więc jedynie, że Gibson nie serwuje nam żadnego utopijnego społeczeństwa, ale brutalnie szczerą, choć momentami nieco przejaskrawioną wizję naszej przyszłości, która wciśnie was w fotel.

Zastanawiacie się pewnie, dlaczego jeszcze nie pisałam o fabule. Otóż, fabuła w „Peryferalu” jest tylko pretekstem do przedstawienia przez Gibsona jego dwóch wizji przyszłości. Owszem, zawiązana jest bardzo wciągająca intryga, główni bohaterowie od razu wzbudzają naszą sympatię więc z zaciekawieniem śledzimy ich losy, jednak to nie  oni są tym, co zapada nam w pamięci najmocniej. W „Peryferalu” to uniwersum gra pierwsze skrzypce i choć fabule jak i bohaterom niczego odmówić nie można, to jednak największe wrażenie wywołuje wizja przyszłości pisarza.

Jak już wcześniej zauważyłam, Gibson nie bawi się w żadne wstępy, tylko od razu przechodzi do rzeczy, co odbija się też na języku powieści. W „Peryferalu” napotkacie wiele początkowo trudnych do zrozumienia słów i wyrażeń, których znaczenie poznacie (a raczej odkryjecie) wraz z rozwojem lektury. Poza tym, bardzo krótkie rozdziały, które na przemiennie ukazują losy Flynne i Nerthona wbrew pozorom nie ułatwiają nam czytania – wiele wydarzeń zwyczajnie się urywa a ich zakończenia musimy się domyśleć. Mimo to, właśnie ta budowa sprawia, że książkę ciężko porzucić – wydarzenia i miejsca zmieniają się tak szybko, że po prostu chcemy od razu wiedzieć, co będzie dalej.

Podsumowując, „Peryferal” nie jest lekturą prostą, ale z pewnością wartą uwagi. Powieść  nie tylko wciąga pod względem fabularnym, ale można ją też traktować jako swego rodzaju przestrogę. Zwłaszcza teraz, gdy media społecznościowe zaczynają zastępować nam prawdziwe relacje, a wykreowanie wirtualnej osobowości jest coraz prostsze. Nowe dzieło Gibsona skłania do głębokiej refleksji i zmusza do zastanowienia się nad naszym postrzeganiem rzeczywistości. Książkę Gibsona polecam nie tylko fanom gatunku i twórczości pisarza, ale również tym, którzy od powieści chcą czegoś więcej niż tylko dobrej zabawy.

 

Tytuł: Peryferal

Autor: William Gibson

Wydawnictwo: MAG

Rok Wydania: 2016

Liczba stron: 512

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0