Pacjent Zero, Jonathan Maberry

Zombie. Od lat wiodą prym w horrorach klasy “B”, grach komputerowych a ostatnimi czasy podbijają też serca serialomaniaków. I choć w materii żywych trupów powiedziano właściwie wszystko co można było powiedzieć, to zafascynowanie nieumarłymi kanibalami nie słabnie. O ile jednak w przypadku filmów, gier i seriali o rozrywkę w asyście sztywnych nietrudno, o tyle na gruncie literatury nasi gnijący przyjaciele sprawdzają się średnio. Ich największym atutem są bowiem adrenalina i widowiskowo wypruwane flaki, co na kartkach papieru oddać jest niełatwo. Doskonałym tego przykładem jest “Pacjent zero” Jonathana Maberry’ego.


Nie każda obława policyjna przebiega bez zarzutów. Przekonał się o tym Joe Ledger który biorąc udział w jednej z takich akcji jest zmuszony zabić islamskiego terrorystę. A potem zabić go drugi raz. Czyżby mistrz sztuk walki i były wojskowy był aż tak nieskuteczny, że nie potrafił skutecznie zlikwidować nieprzyjaciela? Niestety nie. Joe odkrył właśnie zaawansowaną broń masowej zagłady, mordercę idealnego bo… Martwego.

Inwazja islamskich zombie terrorystów na USA? Czemu nie! Zwłaszcza, że autor serwuje nam ogrom smakowitych detali z zakresu wojskowości, służb specjalnych, wielkiej polityki i nauki. Bo jak można się z tekstu okładkowego domyślać, Joe wkrótce staje się agentem specjalnym tajnych służb. Jako członek WDN musi się zmierzyć z największym od tego pamiętnego 11 września zagrożeniem terrorystycznym. Ale nie tylko jemu będziemy się przyglądać. “Pacjent zero” podzielony jest na bardzo krótkie rozdziały przedstawiające wydarzenia toczące się po każdej ze stron. Dzięki takiej formie nie tylko mamy wrażenie, że akcja dosłownie pędzi naprzód, ale też w odpowiednim momencie odkrywamy kolejne tajemnice i więcej dowiadujemy się o funkcjonowaniu zarówno tych dobrych jak i złych bohaterów. W tym momencie pochwała należy się autorowi, który z nie lada wyczuciem podsuwa nam kolejne elementy układanki i długo nie zdradza tego, co właściwie jest na tym obrazku.

 

A jest to obrazek bardzo skomplikowany. “Pacjent zero” to pełna intryg i akcji powieść mocno osadzona w realiach i o solidnie skonstruowanej, wielowątkowej fabule. Bez zbędnej widowiskowości trzyma w napięciu do ostatniej kartki. Efekt psują jednak właśnie zombie, które sprawiają wrażenie wepchniętych tu na siłę. Tak naprawdę z powodzeniem można było dać terrorystom jakąkolwiek inną nową broń biologiczną i książka niewiele by na tym straciła (jeśli w ogóle).

Owszem, o zombie mówi się tutaj sporo (nie wychodząc niestety poza kanon), czasem też się do nich strzela, a czasem nawet kogoś pogryzą. I tyle. Cała powieść koncentruje się przede wszystkim na pokazywaniu służb specjalnych w akcji, rozwijaniu poszczególnych wątków i budowaniu postaci na rzecz kolejnych tomów cyklu o Ledgerze (za granicą wyszło ich już osiem). Dlatego jeśli liczycie na postapokaliptyczne, przepełnione grozą klimaty, to się rozczarujecie. W „Pacjencie zero” królują intryga z akcją a ich mocne umocowanie w rzeczywistości sprawia, że zombie przestają tu pasować.

Głównym bohaterem “Pacjenta zero” jest Joe, o czym może świadczyć choćby to, że rozdziały mu poświęcone w przeciwieństwie do innych pisane są z perspektywy pierwszoosobowej. Niestety, nie wzbudza on u czytelnika zbyt gorących uczuć. To typowy facet z trudną przeszłością, który dzięki pewnym nieprzyjemnym wydarzeniom bardzo się zahartował i z powodzeniem wykorzystuje to w pracy. Takich bohaterów literatura ma na pęczki i łatwo się o nich zapomina.

Za to pozostałe postacie… Bohaterowie drugoplanowi są zdecydowanie bardziej charakterystyczni niż Joe. Każdy z nich (lub każda) ma przynajmniej jedną cechę wyróżniającą na tle innych. Dlatego choć Joe może być dla was zwyczajnie obojętny, to wśród reszty towarzystwa z pewnością trafi sie ktoś, kogo polubicie lub znienawidzicie.

Muszę przyznać, że “Pacjent zero” nie jest dobrą książką o zombie i wszystkich, którzy się na to nastawiali ostrzegam – zombie są tu zaledwie tłem wydarzeń i równie dobrze mogłoby ich nie być. Co nie zmienia faktu, ze pierwszy tom cyklu o przygodach Ledgera to dopracowana a przede wszystkim wciągająca powieść akcji która z pewnością zachęca do sięgnięcia po kolejne tomy. Tylko te umarlaki jakoś sie tu… Gryzą.

 

Facebook  

Instagram

Tytuł: Pacjent Zero

Autor: Jonathan Maberry

Wydawnictwo: MAG

Rok wydania: wrzesień 2017

Liczba stron: 448

 

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0