Ostatni dzień pary II

Stwierdzić, że z drugą odsłoną „Ostatniego dnia pary” wiązałam spore nadzieje, to mało. Antologia Fundacji Historia Vita łączy w sobie trzy rzeczy, które są szczególnie bliskie mojemu sercu – debiutanckie teksty, postapokalipsę i steampunk. Na dodatek pierwszy zbiór z serii będący owocem zorganizowanego w trakcie Krakonu 2013 konkursu przyjął się dosyć dobrze… Ale wystarczy tych zachwytów, przyszła pora na konkrety.

Na drugi tom antologii składa się aż trzydzieści siedem opowiadań, z czego siedemnaście to teksty konkursowe. Sporo materiału, prawda? Dodajmy do tego jeszcze samą objętość zbioru, który liczy ~ siedemset stron. Łatwo sobie obliczycie, że w antologii często pojawiają się formy krótkie. Ma to miejsce zwłaszcza w przypadku prac konkursowych, co moim zdaniem jest dosyć ryzykowne. Na kilkunastu stronach po prostu ciężko jest zmieścić cały potencjał, jaki drzemie w fantastyce. Niektórym się tak sztuka nie udała, ale o tym szczegółowo później.

Jak sama nazwa zbioru wskazuje, steampunkowe wynalazki mieszają się tutaj z wizjami życia po apokalipsie, choć tego końca świata jest trochę więcej niż maszyn i pary. I nie ma co się dziwić – zafascynowanie postapokalipsą rozsiewa się po świecie niczym wirus, atakując serca i umysły kolejnych czytelników. Pamiętajmy jednak, że trzydzieści siedem tekstów to tyle samo mniej lub bardziej trafionych pomysłów. Choćby krótkie zarysowanie każdej z przedstawionych fabuł w wielu wypadkach byłoby okropnym spoilerem, dlatego skupię się na najlepszych i najgorszych moim zdaniem tekstach. Wśród opowiadań konkursowych najbardziej spodobała mi się „Kukułka” Agnieszki Nosek. Ciekawa, ciepła i skłaniająca do refleksji historia o genialnym zegarmistrzu na długo zapadnie mi w pamięć. Z kolei „Pamiętam, że się w tobie zakocham” Bartłomieja Sztobryna to bardzo dobrze rozplanowane i wciągające opowiadanie. Mimo, że porusza złożony temat podróży w czasie, to mimo skromnej objętości tekstu historia jest kompletna.

Bardzo dobre wrażenie wywarła na mnie też „Adoracja” Justyny Lech. Antyutopijne opowiadanie o mieszkańcach zarządzanego przez sztuczną inteligencję miasta jest wciągające i należycie skonstruowana. Poza podium znalazły się dwa lżejsze, ale równie ciekawe opowiadania – „Bij ile sił” Radosława Dąbrowskiego i „Podniebny Kuryer” Juliana Podgórskiego. Oba steampunkowe, oba naładowane maszynerią, a Podgórski dorzucił jeszcze do tego motyw patriotyczny, co wywołało u mnie skojarzenia ze świetną książką Rafała Piskorskiego.

Z kolei najsłabiej spośród tekstów konkursowych wypadła moim zdaniem „Zwierzęca rewolucja” Barbary Szeląg. Wydaje mi się, że autorka chcąc upchać zbyt wiele rzeczy w jednym krótkim tekście zwyczajnie przekombinowała. Za dużo jest niedopowiedzeń, przez co cała fabuła gubi sens. Podobnie jest w przypadku „Jazdy” Rafała Charlampanowicza. Niby coś się dzieje, czegoś się dowiadujemy, ale mimo to historia mnie nie porwała, bo zabrakło jej szerszego kontekstu. Ostatnim z mojej feralnej trójki jest tekst Henryka Tura „… i jeszcze będzie Polska”, obrazujący ludzkie okrucieństwo w umierającym świecie. Oczywiście, nie można odmówić autorowi pomysłu, ale to po prostu zwykła historia bez głębszego przesłania o bestialstwie, które w tym gatunku zaczyna być przesadnie i bezsensownie eksponowane.

Przejdźmy teraz do opowiadań gości.

Moim numerem jeden jest „Księżniczka Nakręcana” Marcina Podlewskiego. Historia o pięknym i nieśmiertelnym dziele ludzkich rąk jest nie tylko dopracowana pod względem literackim (ach, te klimatyczne opisy!), ale też zaskakująca i niejednoznaczna. Na drugim miejscu w moim rankingu znalazł się „Ostatni wśród golemów” Sebastiana Uznańskiego. Skłaniającą do refleksji opowieść o samotności w zmechanizowanym świecie trudno jest rozgryźć, a zakończenie to prawdziwa bomba. Podium zamykają ex æquo dwa opowiadania postapo – „Good Morning, America!” Arkadego Saulskiego i „Promocji więcej nie będzie” Pauliny Kuchty. Oba teksty skupiają się na pokazaniu konfrontacji człowieka z końcem świata. Jednak nie epatują okrucieństwem, tylko przedstawiają różne sposoby na poradzenie sobie z tragedią i pozostanie człowiekiem w zezwierzęconym świecie.

Na uwagę zasługuje też „Podwójne życie” Marcina Rusnaka. Pisany z perspektywy pierwszoosobowej tekst trafnie wykpiwa świat komiksowych superbohaterów, a steampunkowa otoczka dodaje tej historii dodatkowego smaczku.

Jeśli chodzi o moje rozczarowania wśród opowiadań gościnnych to z pewnością będzie to „Wataha” Filipa Laskowskiego. Sprowadzenie ludzkiego plemienia do wilczego stada byłoby może interesujące, gdyby autor pokazał je z szerszej perspektywy. Tymczasem z tekstu tego wywnioskować można, że wilki to całkowicie bezmyślne, agresywne bestie.

O zwierzętach pisał też Adam Podlewski w „Wyspie Doktora Wilczura”, która skojarzyć wam się może z „Wyspą Doktora Moreau” H.G. Wellsa. Początek jest bardzo dobry, jednak zakończenie zdaje się być napisane na szybko i na siłę. Ostatnim z tekstów, które mi do gustu nie przypadły jest „Motylarnia pana Shi” Karoliny Cisowskiej. Autorka nadała stwierdzeniu „zdobyć czyjeś serce” trochę inne znaczenie, ale chaotyczna narracja sprawiła, że czytanie było nieco męczące.

Z mojego zestawienia wynika jasno, że „Ostatni dzień pary” ma swoje lepsze jak i gorsze momenty. Są tu zarówno literackie perełki, jak i średniaki oraz kilka w moim odczuciu kiepskich tekstów. Ogromne zróżnicowanie antologii sprawia jednak, że ciężko mi ją polecić konkretnemu czytelnikowi. Zdaje mi się, że każdy miłośnik fantastyki znajdzie tu swojego faworyta i zapewne będzie miał odmienne zdanie na temat poszczególnych tekstów. W moim odczuciu „Ostatni dzień pary” to przyzwoita antologia, którą przeczytać warto. Zwłaszcza, że zapewne o niektórych laureatach konkursu usłyszymy jeszcze nieraz.

Książka do pobrania za darmo tutaj. 🙂

Tytuł: Ostatni dzień pary II

Wydawca: Historia Vita

Rok wydania: 2017

Liczba stron: 702

(nasza strona na Facebooku)

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0