Moskiewska Ladacznica, Jacek Komuda

Cztery lata. Aż tyle musieliśmy czekać na kontynuację „Orłów na Kremlu” Jacka Komudy. A czekać było na co, bo choć losy pierwszego Dymitra Samozwańca zakończyły się bardzo nieprzyjemnie w tomie czwartym, to wkrótce po jego śmierci pojawili się kolejni cudownie ocaleni „synowie” cara Iwana IV Groźnego. I to właśnie następna „dimitriada” jest tematem „Moskiewskiej ladacznicy”.

Choć świadków brutalnej śmierci Dymitra Samozwańca I było bez liku, to zaraz po niej jak grzyby po deszczu zaczęli pojawiać się kolejni Samozwańcy. Zewsząd napływały wieści o powrocie tego „prawdziwego” Dymitra, który miał obalić Wasyla Szujskiego. Najciekawsze wieści przyszły jednak z kresów – to tam miał przebywać cudownie ocalały z moskiewskiej katorgi Samozwaniec. Nowy-stary Dymitr od razu przystępuje do zebrania armii i choć wielu mu nie wierzy, to sława i bogactwo szybko przyciągają tłumy najemnych żołnierzy z lisowczykami na czele.

W „Moskiewskiej ladacznicy” poznajemy losy Dymitra Samozwańca II i obserwujemy przebieg drugich dimitriad. Teoretycznie więc czytelnicy nieznający wcześniejszych tomów „Orłów na Kremlu” mogą sięgnąć od razu po tą książkę, jednak osobiście to odradzam. Bo o ile pierwszy tom „Samozwańca” można było potraktować jako swego rodzaju wprowadzenie, tak teraz autor skupia się już przede wszystkim na prowadzeniu fabuły, oszczędzając nam wszelkich wyjaśnień. To z kolei może utrudnić niezaprawionym w bojach z powieścią historyczną czytelnikom wczucie się w toczące się wydarzenia.

A tychże jest całkiem sporo. Przechodząc od obozu do obozu i od dworu do dworu obserwujemy losy tych, których przyszłość związana jest w jakiś sposób ze starym-nowym Samozwańcem. Maryna Mniszchówna, Aleksander Józef Lisowski, Roman Rożyński, Mikołaj Miechowicki… To tylko nieliczne z historycznych postaci, które występują na kartach „Moskiewskiej ladacznicy” i z których to perspektywy będziemy obserwować rozwój wydarzeń. Każdy z bohaterów ma swój cel, dla którego przyłącza się lub występuje przeciwko Samozwańcowi i to właśnie zakulisowe spiskowania oraz mataczenia zainteresowały mnie najbardziej. Bo tam, gdzie toczy się gra o władzę i bogactwo nie można mówić o czystych intencjach, a brzęk monety przyciąga najczęściej najgorsze szumowiny. Czerpiąc z zachowanych informacji autor skonstruował po prostu niezwykle interesującą fabułę, gdzie fikcja zgrabnie splata się z faktami a całość jest szalenie zajmująca.

Oczywiście, oprócz obserwowania rozwijających się intryg przyjdzie nam też spędzić trochę czasu na polu bitwy. I właśnie przy tych fragmentach najlepiej widać, że Jacek Komuda ma ogromną wiedzę na temat tego, o czym pisze. Serwując nam fachowe terminy z obszaru wojskowości i z dbałością o detale odmalowuje przed nami obrazy starć i potyczek, które zapadną w pamięć na długo. Dlatego nie tylko miłośnicy nadwornego życia i wielkiej polityki znajdą tu coś dla siebie, ale również fani dawnej wojaczki, z naciskiem na polską jazdę.

Narracja „Moskiewskiej ladacznicy” jest taka, do jakiej przyzwyczaiły nas poprzednie tomy „Orłów na Kremlu”. Wartkie, przepełnione emocjami opisy akcji, cała masa dawniej stosowanych terminów i doskonale oddające klimat Rzeczpospolitej szlacheckiej stylizowane dialogi dopełniają tego, co ma nam do przekazania fabuła. Oczywiście, stylizacja ta niekiedy negatywnie wpływa na odbiór lektury, ale kto powiedział, że powinno być tylko łatwo?

Podsumowując tą recenzję mogę ze spokojnym sumieniem napisać, że Jacek Komuda po raz kolejny zaserwował nam niezwykle wciągającą, dopracowaną niemal pod każdym względem powieść historyczną. A to wbrew pozorom nie jest rzeczą łatwą, bo mając nawet taki gotowy materiał bardzo łatwo o błędy i potknięcia. Tymczasem Komuda w „Moskiewskiej ladacznicy” dzieli się z nami nie tylko swoją fachową wiedzą, ale też pasją i miłością do barwnej Polski sarmackiej. I to właśnie ta widoczna na każdym kroku pasja sprawia, że „Moskiewską ladacznicę” czyta się tak dobrze.

 

Recenzja jeśli podobała Ci się
na Facebooku polub nas! 🙂

Tytuł: Moskiewska Ladacznica

Autor: Jacek Komuda

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Rok wydania: 2017

Liczba stron: 512

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0