Legion, koło ratunkowe World of Warcraft

Najnowszy dodatek do World of Warcraft swoją premierę miał 30 sierpnia. Tak jak każdy dodatek do WoW-a, wymaga posiadania edycji podstawowej jak i wszystkich dotąd wydanych dodatków, które możemy dostać w pakiecie pod nazwą Battle Chest. Koszty? Za około 220 złotych będziemy mogli grać przez miesiąc, po czym musimy zacząć uiszczać abonament. Oczywiście, dla bardziej doświadczonych i przedsiębiorczych graczy istnieje możliwość kupna tzw. WoWTokenów w domu aukcyjnym, które wydłużają nasz abonament o 30 dni, co przy odrobinie wysiłku pozwala grać w najwiekszę mmo świata w modelu Buy-to-Play, gdzie płacimy raz i gramy ile chcemy.gdzies-na-poczatku-to-jebnij-moze-d

Po zakupieniu dodatku dostaniemy gratis usługę boostu naszej postaci do 100 lvlu, co pozwala zacząć przygodę z zawartością nowego dodatku nawet dla całkowicie nowego gracza, bez potrzeby poświęcania czasu na przebicie się przez strefy i poziomy wcześniejszych rozszerzeń. Dodatkowo, kilkanaście dni po premierze „Legionu” miała miejsce premiera towarzyszącej jej aplikacji na urządzenia mobilne – „Legion Companion App” – pozwalającej na podgląd i zarządzanie dla kilku kluczowych funkcji nawet wtedy, gdy nie mamy możliwości wejścia do gry.

Legion!

Burning Legion, największa armia istot zła nadchodzi do Azerothu. Tym razem nie manipulują nami na odległość, nie wykorzystują półśrodków lub działań poprzez swoich agentów zwerbowanych na miejscu. To najprawdziwsza i największa inwazja, przy której Wojna Starożytnych sprzed 10 tysięcy lat wypada dosyć blado. Gul’dan dzięki swoim machinacjom i pomocy arcydemona oraz jednego z głównych dowódców Płonącego Legionu Kil’jaedana, otworzył portale na inne światy, przez które sprowadza nieskończone hordy demonów. Naszym głównym zadaniem będzie odparcie tej machiny zagłady, która w świecie Warcrafta sieje chaos i zniszczenie.
Broken Isles jest nowym kontynentem oddanym do naszej dyspozycji, na którym toczyć będziemy te zmagania. Składa się z pięciu pełnoprawnych stref, z czego cztery posłużą nam do osiągnięcia maksymalnego poziomu, a w jednej z nich, Suramarze, wykonamy zadania jako lśniąca nowością postać na 110 poziomie. W tej właśnie krainie poznamy bliżej Nightbornów, podgatunek elfów zamieszkujących centralny punkt całej strefy i największych sojuszników Gul’dana na wyspach.
Dzięki zastosowaniu technologii skalowania możemy teraz sami wybrać od której krainy chcemy zacząć naszą przygodę.

bajkowe-valsharah

Bajkowe Valsharah

gorskie-szczyty-highmountain

Górskie Szczyty Highmoutain

Jaki jest „Legion”?

Muszę przyznać, że to najładniejszy z dotychczas wydanych dodatków do WoW-a. Widać, że zespół artystyczny Blizzarda odwalił kawał dobrej roboty. Krainy są zwyczajnie przepiękne. Przykładowo, wypełnione bujnymi lasami, zasiedlonymi przez druidów i innymi baśniowymi istotami Val’Sharah przez wielu uważane jest za najpiękniejszą strefę istniejącą w grze. Inne krainy, czyli zainspirowany mitologią nordycką Stormheim, górski i zasiedlony przez taurenów Highmountain oraz Azsuna, w której napotkamy nagi, murlocki, smoki i duchy elfów sprzed tysiącleci, wcale nie odstają pod względem wykonania artystycznego.

Na bardzo wysokim poziomie stoją także questy, czyli nasz główny wypełniacz czasu podczas gry. Zaczynając od Cataclysmu, poprzez cztery z kolei dodatki do World of Warcraft („Legion” to dodatek siódmy – przyp.) zaczęły one przybierać coraz lepsza formę, były ciekawsze i bardziej zajmujące. Ukoronowaniem tego procesu są właśnie questy w „Legionie”. Doskonale zbudowane, z wieloma niespodziewanymi twistami, nie tak sztampowe i liniowe, są elementem na którym opiera się cała gra. Mimo, że w przeważającej większości nadal opierają się o schemat przynieś/wynieś/pozabijaj/pozamiataj, to wcale tego nie odczuwamy, zafascynowani krótkimi fabularnymi wtrąceniami czy powrotem bohaterów sprzed lat, Morskie giganty grające w Pokemon Go za naszą pomocą czy konieczność radzenia sobie z uzależnionym od energii magicznej elfem i jego zabójczymi tekstami stanowią znakomitą przeciwwagę dla poważnego klimatu i obecności ciągłego zagrożenia nad naszymi głowami jaką stanowi „Legion”.
Takich humorystycznych wtrąceń, sytuacji oraz questów jest znacznie więcej i podejrzewam, że wszystkich nie wyłapie tak naprawdę nikt, aczkolwiek nawet mała ich część uprzyjemnia rozgrywkę nie zaburzając klimatu panującego na Broken Isles. Od początku mojej przygody w WoW-ie questy i wbijanie maksymalnego poziomu postaci stanowiły dla mnie smutny obowiązek przed tym, co naprawdę lubiłem, czyli end game contentem (wszystkim tym, co możemy robić mając już ów maksymalny poziom). Teraz proces ten był niezwykle przyjemny i w żadnym wypadku nie mógłbym nazwać go nużącym. A zważcie że zdanie to wychodzi od wiecznego malkontenta pod tym względem!

bramy-suramaru

Bramy Suramaru

Co nowego?

Co więc dostajemy oprócz złożonego świata? W grze zmieniło się niemal wszystko. Profesje, które do tej pory zajmowały nam maksymalnie godzinkę lub kilka na początku każdego dodatku, teraz doczekały się pełnoprawnych linii questowych. Każda z nich to około 25-35 oddzielnych doskonale zaprojektowanych i ciekawych zadań stojących przed nami, wśród których część dzieje się na dungeonach lub raidach. Tychże dostaliśmy naprawdę niezłą ilość. W trakcie premiery uzyskaliśmy dostęp do 8 dunegonów a po zdobyciu odpowiedniego poziomu reputacji z jedną z frakcji do 2 następnych. Wśród nich dwa moje ulubione, czyli silnie inspirowane Walhallą Halls of Valor oraz Maw of Souls w całości dziejące na statku przewożącym umarłych do Helheimu, krainy umarłych Vrykuli – gatunku będącego protoplastami gatunku ludzi w uniwersum Warcrafta.
Do zabawy oddane zostaną nam łącznie aż 4 poziomy trudności lochów, od normala do którego wejdziemy już podczas wbijania maksymalnego – 110 poziomu, poprzez heroic i mythic gdzie zdobędziemy już znaczenie lepszy gear umożliwiający nam wejście na raidy. Ostatni z nich to skalowalny poziom mythic+ w zamyśle twórców mający pozwolić osobom które nie maja czasu, chęci lub możliwości dołączenia do gildii na zdobycie najlepszego ekwipunku bez konieczności odwiedzania raidów. I trzeba przyznać że system ten całkiem dobrze się sprawdza.

wykrzywiona-wersja-stolicy-taurenow-mulgore-w-raidzie-emerald-nighmare

Wykrzywiona wersja stolicy Taurenów Mulgore, w rajdzie Emerald Nightmare

Pierwszy z raidów przenosi nas do Emerald Nightmare, wypaczonej i skorumpowanej krainy Emerald Dreamu, będącej sennym odbiciem świata realnego. Zmierzymy się tam z ze skorumpowanym półbogiem Cenariusem, dotychczasowym opiekunem druidów, który uległ skazie koszmaru. Końcowym bossem Nightmare jest z kolei Lord Xavius, który stał za tą korupcją. Drugi z zapowiedzianych raidów to The Nighthold – twierdza i pałac królewski Suramaru, gdzie zmierzymy się z czarodziejami Nightfallenów, ich konstruktami, demonami na usługach “Legion”u oraz w końcu z samym Gul’danem. Pomiędzy nimi dostaniemy także krótki raid Trial of Valor, zapowiedziany w pierwszym patchu z nowa zawartością dla „Legionu”, a także odświeżony jako 5 osobowy dungeon kultowy raid z dodatku The Burning Crusade – Karazhan.

nightmare-lord-xavius-w-calej-swojej-koszmarnej-chwale

Nightmare Lord Xavius w całej swojej koszmarnej chwale

Pośród naprawdę nowych rzeczy w tym dodatku znajdują się także Artefakty, jeden z najmocniejszych punktów kampanii marketingowej „Legionu”. Każda specjalizacja dostanie broń powiązaną z ich historią i lore, którą będziemy rozwijać przez cały dodatek. Zapewnia nam to wiele przydatnych bonusów i dodatkowych umiejętności urozmaicających rozgrywkę. No i w końcu najważniejsza część – któż z nas nie chciałby dzierżyć broni legendarnych herosów których znamy z prawie dwunastoletniej historii WoW-a? Wiele z nich zostało użytych jako Artefakty właśnie. Pierwszy, dla naszej głównej specjalizacji zdobędziemy na początku naszej przygody z “Legion”em, zanim jeszcze postawimy nogę na Broken Isles, Dostęp do broni dla innych specjalizacji dostaniemy niedługo potem, bo już na 102 poziomie.

po-zdobyciu-naszego-artefaktu-gra-nagrodzi-nas-mini-scenka-w-ktorej-nasza-postac-prezy-sie-z-duma

Po zdobyciu naszego artefaktu, gra nagradza nas mini scenką w której nasza postać pręży się z dumy.

Podczas wykonywania zadań mających na celu zdobycie tego oręża dostaniemy także dostęp do Class Hallu, siedziby zakonu lub bractwa zrzeszającego przedstawicieli naszej klasy w całym świecie WoW-a. Gdy zostaniemy otrzymamy nowy tytuł. Możliwość używania przed naszym pseudonimem epickiego przedrostka takiego jak Archdruid dostępnego dla druidów, High Priest dla kapłanów czy High Warlord dla paladynów, jest wisienką na torcie i miłym spełnieniem naszej przygody dotyczącej zdobycia nowej broni której użyjemy przeciwko „Legionowi”.
Class hall nazywany jest czasem garnizonem 2.0. Garnizony wprowadzone w dodatku Warlord of Draenor są miejscami służącymi jako bazy naszych wypraw i zaplecze zmagań z orczymi warlordami. Pomysł, który początkowo zdobył bardzo dużo fanów wkrótce okazał się kolejną z nudnych rzeczy, jakich nie możemy ominąć. Class Halle mają przed sobą jaśniejszą przyszłość z dwóch lub trzech powodów – już nie mamy całej armii do zarządzania, tylko kilku wybranych czempionów pod naszym dowództwem. Limit naszych pomagierów został zmniejszony pięciokrotnie z 25 w garnizonach do 5 w Class Hallu. Cały system się zmienił, nasi poplecznicy już nie robią wszystkiego za nas, teraz co najwyżej odblokowują nowe alternatywy lub zadania, które sami musimy wykonać. Dodatkowo w grę wchodzi także wspomniany na samym początku „Legion” Companion App, pozwalający nam na wysyłanie ich na misję nawet przebywając z dala od komputera. Możemy także zlecić tak badania ulepszające szybkość z jaka rozwijamy nasz Artefakt lub podejrzeć jakie World Questy będą dla nas dostępne po powrocie do domu.
World Questy to nasze główne zajęcie w tym dodatku, służące jako baza dla wszystkiego. Zdobędziemy tam ekwipunek, honor do odblokowywania talentów pvp, zasoby oraz czempionów w naszym Class Hallu, składniki dla naszych profesji czy wreszcie brzęczącą monetę, aby móc wydać ją gdzie indziej. Ponadto większość reputacji jest powiązanych z WQ i nie zdobędziemy ich inaczej niż wykonując je. W większości są to szybkie i efektowne wyskoki do otwartego świata, które zajmują nam kilka minut. Do naszego użytku oddano gwizdek po użyciu którego zostaniemy odwiezieni do najbliższego punktu z latającymi wierzchowcami, które zabiorą nas do następnego questu, gdyż w „Legionie” nie możemy latać na początku dodatku. Opcja ta zostanie odblokowana później, jednakże przedmiot ten jest tak użyteczny że tak na dobra sprawę wcale tej wolności poruszania się nam nie brakuje.

ive-sacrificed-everything-what-have-you-givenDemon hunter – nowa heroiczna klasa postaci oferuje unikalny styl rozgrywki. Niesamowicie szybki i mobilny łowca demonów jest postacią niemal dla każdego. Ponadto, zaczyna on na 98 poziomie, co pozwala zanurzyć się nam bezpośrednio w świat „Legion” bez potrzeby mozolnego wbijania poziomów tak jak było to z mnichami w dodatku Mists of Pandaria. Tak jak pewnie większość z graczy się spodziewała, Demon Hunter plasuje się na wyższym krańcu tabelki DPS-u i charakteryzuje naprawdę dobrą przeżywalnością jako tank. Granie nim sprawia przyjemność nie tylko ze względu na powiem świeżości jaki wniósł w kwestii gameplayu, ale także przez to, że jesteśmy praktycznie najlepsi we wszystkim co robimy.
Jednym z całkowicie przeprojektowanych systemów w tym dodatku jest PvP. Ze względu na trudności z balansowaniem postaci Blizzard wreszcie zdecydował się rozgraniczyć PvE oraz PvP, tylko kilka lat za późno chciałoby się powiedzieć. Od teraz, gdy tylko wejdziemy na arenę lub battleground graczem nasza postać zmieni swoje statystki na z góry ustalony schemat z ze stałą wartoscią. Nie działa to to jednak gdy rozpoczniemy walkę z innym graczem w otwartym świecie, w tzw. World PvP. W teorii brzmi to znakomicie, jednakże działa jak zawsze. Niektóre specjalizacje dają sobie radę gorzej, inne lepiej.

Drugim elementem nowego systemu PvP jest drzewko talentów dostępne tylko w rozgrywkach PvP oraz powiązany z nim system prestiżu. Zdobywając honor za zabijanie innych graczy, wygrywanie aren i battlegroundów stopniowo będziemy odblokowywać nowe użyteczne talenty wspomagające nas w rozgrywce. Na maksymalnym 50 poziomie honoru będziemy mieć więc dwa całkowicie odrębne drzewka talentów, jedno z PvE i drugie z PvP. Z 50 poziomem związana jest ostatnia już nowa funkcja czyli rangi prestiżu. Po zdobyciu 50 poziomu możemy zresetować go aby móc przejść tą drogę jeszcze raz, oczywiście nie na darmo. Dostaniemy za to przeróżne osiągnięcia i kosmetyczne nagrody. Obecnie w patchu 7.0 resetując swój poziom prestiżu resetujemy także całe drzewko talentów, tracąc do nich dostęp Zmienić to ma patch 7.1, który będzie dostępny za około dwa, trzy miesiące.

Kiedy gra niedługo będzie obchodziła swoją dwunastą rocznice można spodziewać się, że twórcy chociaż częściowo spoczną na laurach. Dla pracowników Blizzarda jest to na szczęście obce pojęcie. „Legion” jest chyba najbardziej dopieszczonym i dopracowanym dodatkiem jaki kiedykolwiek się ukazał. Gdy minął pierwszy zachwyt poprzednim dodatkiem – „Warlords of Draenor” – i okazało się ,że tak naprawdę bawiliśmy się dużo lepiej podczas podróży z poziomu 90 na 100 niż na samym maksymalnym poziomie, World of Warcraft doświadczył największego odpływu graczy w swojej historii. Liczba subskrybentów spadła do około 6 milionów, połowy osób grających w WoW-a w jego złotej erze – dodatku „Wrath of the Lich King”.
„Legion” jest realną szansą nie tylko na powstrzymanie tego trendu a na odwrócenie go. Mamy tyle rzeczy do zrobienia, że na dobra sprawę brakuje nam godzin w ciągu dnia i dni w tygodniu. WoW wrócił do korzeni i wciąga bardziej niż kiedykolwiek. Całkowicie bezproblemowy start dodatku i zapowiedź nowej zawartości w patchu 7.1 jeszcze przed premierą, nastrajają niezwykle pozytywnie co do przyszłości ukochanej gry wielu osób.

Końcowa ocena – 9,5/10 za drobne niedogodności i bugi oraz czasami chybiony balans postaci.

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0