Hel 3, Jarosław Grzędowicz

Chyba nie będzie zaskoczeniem stwierdzenie, że “Hel 3” to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie tegorocznych książek. Choć swoją przygodę z fantastyką zaczynałam dosyć wcześnie od książek Orsona Scotta Carda, J.R.R. Tolkiena i Phila Pullmana, to “Pan Lodowego Ogrodu” Jarosława Grzędowicza był swego rodzaju kamieniem milowym, który wskazał mi dalszą czytelniczą ścieżkę. Dlatego podchodziłam do lektury jego najnowszej powieści z niemałą ekscytacją, ale też dużymi oczekiwaniami.

 

WHel 3” poznajemy Norberta, który jest iwenciarzem. Ale nie takim zwyczajnym łowcą sensacji, tylko iwenciarzem zaangażowanym, który hołduje dawno zapomnianemu dziennikarstwu tradycyjnemu. Wciąż wierzy, że w dobie MegaNetu informacja może zmienić świat. Dlatego uparcie poszukuje tych iwentów, które nie tylko zapewnią mu dochód, ale choć na chwilę skłonią do myślenia użytkowników MegaNetu. Jego dociekliwość i nieustępliwość wkrótce zaprowadzą go tam, gdzie żaden iwenciarz nigdy jeszcze nie był.

W swojej najnowszej powieści Jarosław Grzędowicz zabiera nas w podróż do nie tak w końcu odległego 2058 roku. Przeładowana ludźmi Ziemia jest coraz uboższa, dlatego rządy różnych państw wynajdują kolejne alternatywne źródła energii, a od swoich obywateli wymagają bardzo oszczędnego życia. Wymuszona asceza i ciągła kontrola wielu nie służy, a rosnące pomiędzy poszczególnymi krajami konflikty wywołują społeczne niepokoje. Na szczęście, jest MegaNet, potomek Internetu, który może być z ludźmi wszędzie. Wystarczy tylko omnifon, by uciec od okropnej rzeczywistości w świat wirtualnej rozrywki…

Tych kilka zdań to zaledwie przedsmak niezwykle pesymistycznej wizji, jaką roztacza przed nami autor „Hel 3”. Smutnej i brutalnej, ale nie pozbawionej gorzkiej prawdy, bazującej na aktualnie piętrzących się przed nami problemach.

W końcu już dziś naukowcy debatują o tym, jak będzie wyglądał świat bez ropy, czym zastąpić tradycyjne materiały i gdzie szukać alternatyw dla kurczących się zasobów naturalnej żywności. I już na początku XXI wieku straszono nas, że wirtualna rzeczywistość całkowicie zmieni nasze postrzeganie otoczenia a także relacje międzyludzkie.

 

Świat przedstawiony
w „Hel 3” zdaje się być spełnieniem najczarniejszych ze scenariuszy – to szara, klaustrofobiczna i niezwykle brutalna rzeczywistość, w której człowiek jest tylko konsumentem. I choć w kilku momentach Grzędowicz popadł w pewną przesadę atakując nas tymi wszystkimi okropnościami, to jednak nie mogłam oprzeć się bardzo niepokojącemu wrażeniu, że jakiś fragment tej ponurej wizji może się wkrótce ziścić.

Choć główny wątek powieści stanowią poszukiwania tytułowego pierwiastka, to droga wiodąca na Księżyc jest niezwykle długa i pokręcona. Wątków pobocznych jest sporo, podobnie jak związanych z nimi bohaterów drugoplanowych. Fabuła książki jest wciągająca, choć nie obyło bez kilku drobnych zgrzytów. Nie chcąc za bardzo spoilerować napiszę jedynie, że nie wszystkie wątki są sobą spójne, a niektóre zjawiska czy motywy jakoś do świata „Hel 3” mi nie pasowały.

Autor bardzo zgrabnie połączył fikcję z rzeczywistością i ani na chwilę nie daje nam zapomnieć o tym, że świat w „Hel 3” wyglądał kiedyś tak samo jak nasz. Jakby tego było mało, wrażenie znajomości dodatkowo potęguje cała masa nawiązań do bliskich nam wydarzeń czy wytworów kultury z przełomu wieków.

Rzecz jasna, nie zabrakło też znanych znanych z literatury spod znaku przygody i sensacji schematów, które może i podkręcały akcję, ale właściwie zerowały uczucie zaskoczenia. Niemniej, wrzuceni w wir wydarzeń szybko o tych fabularnych niedoróbkach zapominamy, a grande finale rekompensuje wszystkie zgrzyty.

Moje odczucia w stosunku do głównego bohatera powieści zmieniały się jak w kalejdoskopie. Najpierw jest rządnym kasy sługusem MegaNetu, by za chwilę odgrywać rolę poważnego „dziennikarza”. Nie wie, czy woli pozostać w wirtualnej, bezpiecznej sieci, czy narażać się na niebezpieczeństwo kręcąc poważne materiały. Chęć zysku walczy w nim z poczuciem sprawiedliwości i dawnymi ideałami, dlatego postrzegałam go przez pryzmat sprzecznych ze sobą decyzji.

Bohater jest jednocześnie narratorem powieści, więc doskonale wiemy, co w danym momencie dzieje się w jego głowie i jak reaguje na określone sytuacje. I choć zachowanie Norberta było momentami szalenie irytujące, to nie mogę nie przyznać, że iwenciarz pasuje do tego świata idealnie. Zagubiony i zmanipulowany mężczyzna co jakiś czas budzi się z tego swoistego letargu, by ze strachu ponownie w niego zapaść. Bardzo trudno jest go polubić, jednak typowy „neutralny dobry” bohater po prostu by tutaj nie przetrwał.

Mimo kilku minusów „Hel 3” to w gruncie rzeczy mocny powrót Jarosława Grzędowicza. Pełnokrwista, wciągająca historia osadzona w niepokojącym świecie nie zapewnia tylko rozrywki, ale zadaje też garść trudnych pytań, na które czytelnik sam musi sobie odpowiedzieć.

To nie pierwszy raz, gdy autor bliżej przygląda się ludzkiej naturze, jednak tym razem robi to w sposób bardzo dobitny i nie można przejść obok jego refleksji obojętnie.
Książkę tę polecam nie tylko fanom Grzędowicza, ale też każdemu miłośnikowi fantastyki, który od literatury oczekuje czegoś więcej poza doskonałą rozrywką.

 

Tytuł: Hel 3

Autor: Jarosław Grzędowicz

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Rok wydania: 2017

Liczba stron: 512

(nasza strona na Facebooku)

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0