Dziewczyna z Dzielnicy Cudów, Aneta Jadowska

Od razu muszę zaznaczyć, że bardzo długo podchodziłam do lektury książek Anety Jadowskiej.  Oczywiście, przygody Dory Wilk zbierały pochlebne recenzje, a sama autorka z miejsca podbiła serca czytelników. Jednak choć znajomi namawiali mnie gorąco do lektury powieści Jadowskiej, to po przeczytaniu kolejnych okładkowych opisów nie czułam się za bardzo zachęcona.  Mając jednak w głowie nieśmiertelne przysłowie o nieocenianiu książek po okładce postanowiłam zebrać się w sobie i zasiąść do lektury. Na pierwszy ogień poszła „Dziewczyna z Dzielnicy Cudów”.

 

Na pierwszy rzut oka fabuła „Dziewczyny z Dzielnicy Cudów” nie prezentuje się zbyt odkrywczo. Nikita to doskonale wyszkolona płatna zabójczyni, która „pracuje” w magicznym świecie równoległym. Jak większość jej Zakonu posiada niezwykłe umiejętności, które przydają jej się w starciu z groźnymi, magicznymi stworzeniami. I podobnie jak lwia część ludzi parających się „brudną robotą”, Nikita ma całkiem solidny bagaż traumatycznych doświadczeń. W pewnym momencie jej przeszłość zaczyna się o nią boleśnie upominać i dziewczyna rusza w pościg za własnymi demonami. Jakby tego było mało, otrzymuje nowego partnera, nieopierzonego żółtodzioba, którego musi przeprowadzić przez niebezpieczny świat płatnych morderców. Wystarczy, że wyrzucimy z tej historii pierwiastek magiczny, a otrzymamy scenariusz na miarę kina sensacyjnego lat 90. Na szczęście, Jadowska znacznie ten schemat podrasowała, wprowadzając całkiem zmyślną, wciągającą intrygę, która może dla miłośników kryminałów nie będzie za specjalnie porywająca, ale jako lektura na jeden raz sprawdza się doskonale.

Omówiliśmy już fabułę, więc teraz przyszła kolej na świat przedstawiony. Sam pomysł na równoległą Warszawę okazał się całkiem trafiony. W podziale na Warsa i Sawę dostrzec można ukłon w kierunku polskich legend, a przewijające się w książce magiczne istoty wyraźnie inspirowane są słowiańską mitologią.  Inspiracja jest tu słowem kluczem, bowiem Jadowska nadała znanym nam istotom trochę inny charakter, który nie każdemu może przypasować. Największy problem jednak w tym, że ta rzeczywistość jest zwyczajnie niedopieszczona. Oczywiście, o świecie równoległym mogliśmy się sporo dowiedzieć z serii o Dorze Wilk, jednak  rodzinnym miastem Dory był Toruń, a więc magiczny Thorn. Wars i Sawa to jednak nowa scenografia, która wymaga zdecydowanie więcej uwagi, choćby ze względu na bogatą historię stolicy, którą autorka jakoś próbowała wpleść w swój świat. Mimo tych starań ma się wrażenie, że poznajemy tą rzeczywistość w sposób wyrywkowy – Jadowska rzuca co pewien czas jakiś oszczędny opis świata (często go też powtarza), ale po poskładaniu tego w całość widzi się pewne luki i wciąż pozostaje sporo kwestii do wyjaśnienia. A szkoda, bo wiele z aspektów tego świata mi się spodobało, jednak ogólny jego obraz jest po prostu niepełny.

Muszę przyznać, że niewielu głównych bohaterów irytowało mnie tak, jak robiła to Nikita. Nie wiem, z czego wynika jej pełna skrajności osobowość. Być może autorka chciała w ten sposób oddać głębię jej charakteru, w końcu nawet „najtwardsi twardziele” mają swoje słabe oblicza. Efekt tego eksperymentu jest jednak mało zadowalający. Nikita w swoim postępowaniu i podejściu do świata jest tak niezdecydowana, że aż dziw bierze, że z tylu niebezpiecznych sytuacji udało jej się wyjść cało. Oczywiście, wielu czytelnikom (a zwłaszcza czytelniczkom) Nikita może przypaść do gustu, jednak to nie jest ten typ bohaterki, którą ja osobiście mogłabym polubić.

Na końcu warto tez kilka słów poświęcić warsztatowi literackiemu Jadowskiej.  „Dziewczyna z Dzielnicy Cudów” napisana jest z perspektywy głównej bohaterki i trzeba przyznać, że autorka dość swobodnie prowadzi pierwszoosobową narrację. O ile jednak przemyślenia Nikity wychodzą jej dosyć zgrabnie, o tyle dialogi czy sceny akcji zdecydowanie gorzej. Nie wynika to co prawda z karygodnych potknięć językowych czy skromnego zasobu słownictwa tylko po prostu z braku doświadczenia, które posiadają pisarze obecni na rynku od wielu, wielu lat. Pod względem językowym książka jest poprawna, choć miłośnicy barwnych, plastycznych opisów i wartkich dialogów poczują się zawiedzeni. Innymi słowy, jest ok, ale mogłoby być (i zapewne będzie) o wiele lepiej.

Zbierając wszystkie wady i zalety tej książki w jedno oceniam ją na typowego „średniaka” i zapewne będzie to moja jedyna przygoda w asyście Nikity.  Uniwersum mnie zaintrygowało, ale sposób jego ukazania nie był dla mnie do końca zadowalający. Przedstawiona intryga była wciągająca, ale nie na tyle, bym kiedykolwiek chciała do niej powrócić. Z kolei sama główna bohaterka zwyczajnie mnie irytowała, choć z pewnością znajdą się ci, którzy Nikitę pokochają. Podsumowując, w moim odczuciu „Dziewczyna z Dzielnicy Cudów” to dobra książka rozrywkowa, ale nic poza tym, dlatego nie czuję się zachęcona do lektury kolejnych, planowanych tomów serii o Nikicie.

Tytuł: Dziewczyna z Dzielnicy Cudów

Autor: Aneta Jadowska

Wydawnictwo: SQN

Rok wydania: 2016

Liczba stron: 320

 

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0