Dworzec Śródmieście, Bartek Biedrzycki

Kiedy ukazał się pierwszy tom „Opowieści z postapokaliptycznej aglomeracji” Bartka Biedrzyckiego miłośnicy klimatów postapo zaczęli marudzić, że „Fabryczna Zona” zbytnio zbliża się do „Uniwersum Metro 2033”. Autor nie uniknął ostrych porównań do dzieła Glukhovsky’ego, jednak mimo głosów krytyki tworzył dalej, przekonując do siebie kolejnych fanów postapo. Już za chwilę będziecie mieć okazję przeczytać „Dworzec Śródmieście”, trzeci i ostatni tom cyklu poświęconego postapokaliptycznej Warszawie. 

 

Celem „Dworca Śródmieście” było domknięcie wszystkich wątków przedstawionych w tomach poprzednich, dlatego fabuła książki rozgrywa się na przestrzeni dwudziestu lat od momentu Zagłady. Wątków jest naprawdę sporo a autor co rusz przeskakuje od jednego do drugiego, otwierając przed nami całe bogactwo zrujnowanej stolicy. Przykładowo, dzięki Zarze i Hanoi dowiemy się, jak wyglądał sam atak, poznamy bliżej losy tajemniczego ojca Borki, a sam rudobrody stalker odkryje przed nami swoje prawdziwe oblicze. O dziwo, mimo natłoku zdarzeń i ciągłych przeskoków w czasie nie ma się wrażenia, że fabuła poprowadzona jest chaotycznie.

Biedrzycki w sposób bardzo przemyślany odkrywa przed nami kolejne wątki tak, by na końcu wszystkie elementy tej misternej układanki złożyły się w pełny obraz. I nawet jeśli lekturę poprzednich tomów macie już dawno za sobą, to autor śpieszy na pomoc krótkim kalendarium oraz indeksem, na który składa się opis bohaterów serii, mutantów oraz frakcji rządzących zniszczoną stolicą.

Choć autor wiele uwagi poświęca doprowadzeniu rozpoczętych historii do końca, to nie szczędzi nam też opisów świata przedstawionego i sporej dawki przemyśleń o naturze człowieka. To powoduje, że „Dworzec Śródmieście” ma zdecydowanie bardziej poważny charakter, ale nie na tyle, by upadek człowieczeństwa zgarniał najwięcej naszej uwagi. Owszem, życie w postapokaliptycznej Warszawie jest bardzo trudne, pojęcie sprawiedliwości właściwie nie istnieje, a wielu ludzi sobie z tym wszystkim nie radzi.


S
ą też tacy, którzy nową sytuację chcą wykorzystać do własnych, bardzo nieuczciwych celów. Biedrzycki poddaje to wszystko pewnej ocenie, ale nie zbacza na tak lubiane przez twórców postapo pesymistyczne tory, tylko stara się zachować pewną harmonię, pokazując też ludzi dobrych, którzy nawet w obliczu końca stoją na straży człowieczeństwa.

Wyjaśnienie pewnych sytuacji z części poprzednich sprawiło, że zupełnie inaczej zaczęłam postrzegać wydawać by się mogło dobrze mi już znanych bohaterów. I o ile wcześniej nie uznawałam postaci wykreowanych przez Biedrzyckiego za przesadnie zajmujące, tak teraz zyskały moją sympatię. Dzięki nowym wątkom łatwiej jest zrozumieć kierujące nimi motywy, a ich zachowanie w niektórych sytuacjach będzie dla was zaskoczeniem.

 

Na końcu chciałabym też kilka słów poświęcić samemu autorowi. Bartek Biedrzycki jest jeszcze literackim świeżakiem a całe „Opowieści z postapokaliptycznej aglomeracji” doskonale pokazują jego wyboistą drogą (która jeszcze się nie zakończyła) do wypracowania własnego stylu pisania. Kolejne tom czyta się lepiej, opisy są sprawniejsze i bardziej szczegółowe, a same dialogi bardziej naturalne.

Dworzec Śródmieście” to po prostu bardzo dobre, satysfakcjonujące zakończenie całkiem przyzwoitego cyklu. Nie pozostawia po sobie niedosytu (no, może lekką tęsknotę), bo wszystkie wątki Biedrzycki w sposób przemyślany doprowadza do końca. Poza tym, na otarcie łez otrzymujemy, bardzo interesujący epilog, który zaostrza apetyt na kolejne książki autora.

Tytuł: Dworzec Śródmieście

Autor: Bartek Biedrzycki

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Rok wydania: 2016

Liczba stron:430

(nasza strona na Facebooku)

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0