Dopóki nie zgasną gwiazdy, Piotr Patykiewicz

O książce Piotra Patykiewicza słyszałam bardzo dużo dobrego i być może to był jeden z powodów, który sprawił, że po „Dopóki nie zgasną gwiazdy” sięgnęłam tak późno.  Autor był mi nieznany, a spływające zewsząd pochwały wzbudzały pewne podejrzenia. Czy słusznie?

 

 

Gdy nastał koniec świata Ziemię skuł lód, a pełne życia leśne ostępy przykryła gruba warstwa śniegu. Upadek przetrwali tylko najsilniejszy – drapieżniki, które teraz wściekłe poszukują czegokolwiek do jedzenia. Wielkie metropolie opustoszały, a garstka ocalałych dawnych panów tego świata schroniła się w niewielkich osadach gdzieś wśród gór. Nie oddalając się za daleko od swoich domów polują, zbierają artefakty pozostałe po dawnej cywilizacji i marzą o starym świecie. Świecie, gdzie trawa była zielona a  nieba nie rozświetlały mordercze Świetliki… Jednym z takich marzycieli jest Kacper – szesnastoletni syn myśliwego, który na przekór rodzinie postanawia zostać kimś innym i opuścić osadę.

 

Fabuła „Dopóki nie zgasną gwiazdy” początkowo skupia się na przedstawieniu nam zasad panujących w tym dziwnym świecie. Obserwujemy w jaki sposób tytułowy bohater wchodzi w wiek dorosły, dowiadujemy się o społecznych podziałach i zwyczajach panujących wśród ludzi gór. Śledzimy ich wytrwałą pracę w kierunku odbudowania cywilizacji, ale jednocześnie na każdym kroku zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to świat quasi średniowieczny, w którym największy szacunek wzbudza myśliwy, największy autorytet ma duchowieństwo, a wyraźne podziały społeczne i sztywne zasady mocno ograniczają ludziom wolność wyboru. Wstęp ten jest niezwykle dla fabuły istotny, bo dzięki temu jesteśmy w stanie lepiej zrozumieć rozgrywające się na zaśnieżonych szczytach wydarzenia.

 

A jest ich sporo. „Dopóki nie zgasną gwiazdy” to powieść wielowątkowa, w której rzeczywista wędrówka Kacpra po skutym lodem terytorium splata się z jego drogą do dojrzałości, a w tle tej podróży toczą się wydarzenia, od których zależą losy odradzającego się świata. W tym wszystkim nie zabrakło też miejsca na trzymającą w napięciu akcję, choć w moim odczuciu mogłoby być jej trochę więcej. Oczywiście, nie wymagałam od tej powieści fauny i flory rodem ze skażonego radiacją świata, która atakuje bohatera na każdym kroku. Niemniej jednak mam wrażenie, że kilka dodatkowych, ścinających krew w żyłach momentów, wyszłoby książce na zdrowie.

 

W powieści Patykiewicza koniec świata nazywany przez ocalałych ludzi Upadkiem został zinterpretowany jako zapowiedź biblijnej apokalipsy, dlatego życie tych małych, rozrzuconych wśród gór społeczności kręci się wokół religii. Jednak żyjący trzy wieki po zagładzie ludzie trochę już zapomnieli o dawnych, chrześcijańskich tradycjach. To, co serwuje nam autor, jest swoistą mieszanką katolicyzmu z tym, co proboszcz każdej parafii nazwałby po prostu zabobonami. Ten bardzo przyjemny mariaż sprawia, że cała wędrówka śladem głównego bohatera powieści mija nam w oparach magii i mistycyzmu. Co więcej, dzięki temu w książce nie brakuje refleksji na temat ludzkiej natury i moralności.

 

Wychowany w niebezpiecznym świecie po Upadku Kacper jest nad wyraz dojrzały. Oczywiście, to po części nastoletnie rozterki popychają go w kierunku mroźnych pustkowi, jednak nie jest to ten rodzaj buntu, który charakteryzuje bohaterów powieści young adult.  Kacper jest żądny wiedzy i doskonale zdaje sobie sprawę ze swojego postępowania, ponosząc odpowiedzialność za czyny i wyciągając konsekwencje z rozwoju wydarzeń. Owszem, nierzadko zdarza mu się unieść emocjami i zrobić głupstwo, jednak daleko mi od tego, żeby nazwać go infantylnym. Dlatego tych, których nastoletni bohater nieco odstraszył chcę uspokoić – Kacper nie jest klasycznym rozkapryszonym nastolatkiem, a raczej nieco zagubionym w surowym świecie młodym mężczyzną.

 

Jak już zauważyłam na samym początku, „Dopóki nie zgasną gwiazdy” to pierwsza książka Piotra Patykiewicza, z którą miałam styczność. Dlatego nie sposób mi jest oceniać jego warsztat literacki w perspektywie całokształtu twórczości. W tym akurat przypadku książkę cechuje lekki, ale bardzo przyjemny styl narracji. Opisy są szczegółowe, jednak niezbyt rozwlekłe, bez przesadnie skomplikowanych czy poetyckich porównań. Z kolei prosty język, jakim posługują się bohaterowie, świetnie oddaje warunki w jakich żyją. Zacofanie, które przyszło po Upadku ma bowiem swoje odbicie nie tylko w stylu życia, ale również w mowie.

 

Dopełnieniem książki są też zawarte w niej ilustracje. Surowe, wykonywane szybkimi, jakby przerywanymi ruchami i ciemne rysunki potęgują nieprzyjemne wrażenia związane ze światem przedstawionym. Od samego patrzenia na prace Rafała Szłapy robiło mi się zimno.

 

Dopóki zgasną gwiazdy” Piotra Patykiewicza to świetne połączenie religijnego postapo z powieścią drogi doprawioną odrobiną przygody  i sensacji. Ciekawe, niebanalne uniwersum, wciągająca historia  i całkiem sympatyczny bohater, a wszystko to w refleksyjnej oprawie.  Powieść Patykiewicza to z pewnością książka warta uwagi dla miłośników postapokalipsy bo nie dość, że serwuje nam inną niż zazwyczaj wizję końca świata wnosząc tym samym powiew świeżości, to gwarantuje całkiem przyjemnie spędzony czas.

 

Tytuł:  Dopóki nie zgasną gwiazdy

Autor: Piotr Patykiewicz

Wydawnictwo: SQN

Rok Wydania: 2015

Liczba stron: 400
(Nasza Strona Na FB)

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0