Człowiek, który spadł na Ziemię, Walter Tevis

Pięćdziesiąt cztery lata. Tyle minęło, odkąd „Człowiek, który spadł na Ziemię” po raz pierwszy ukazał się drukiem. Doceniana przez krytyków powieść science fiction Waltera Tevisa dopiero niedawno dotarł do polskich czytelników za sprawą wydawnictwa Mag i serii „Artefakty”.  I choć lubuje się w klasyce science fiction, to zabierając się za lekturę postawiłam sobie  jedno, krótkie pytanie – czy powieść przetrwała próbę czasu?

Lata 80. XX wieku to czas wielkich przemian dzięki jednemu człowiekowi. Thomas Jerome Newton – miliardem, genialny wynalazca, amator sztuki, a przede wszystkim szalenie uczciwy i niezwykle ekcentryczny jegomość, który swoimi kolejnymi patentami całkowicie zmienia rzeczywistość. Choć jest podziwiany  w całej Ameryce, to stroni od ludzi, unikając jak ognia nawet swoich własnych pracowników. Bo Newton nie jest po prostu człowiekiem. Newton to Anteańczyk, przybysz z obcej, wymierającej planety, który przybył na Ziemię by uratować swoich pobratymców i przy okazji pomóc ludziom. Pytanie tylko, czy oni rzeczywiście tej pomocy chcą?

 „Człowiek, który spadł na Ziemię” to niespełna dwustustronicowa historia kosmity, który przybył na naszą planetę, by uratować swoją wyniszczoną wojnami rasę przed całkowitym wymarciem. Aby tego dokonać, potrzebuje ogromnej ilości pieniędzy i wiele lat, w trakcie których jest zmuszony do udawania Ziemianina. I to właśnie jego proces wtapiania się w obcą cywilizację stanowi rdzeń tej opowieści. Mądrzejszy od najtęższych ziemskich umysłów, niezwykle wrażliwy a razem bardzo oszczędny w uczuciach Anteańczyk obserwuje ludzką cywilizację  i niejako bezwolnie zaczyna się do ludzi upodabniać.

Ten cały złożony proces Tevis odmalował z niezwykłą szczegółowością, doskonale „wczuwając się” w postać obcego. Wyalienowany, uznawany za dziwaka Thomas jest rozdarty pomiędzy tym kim był,  a tym, kim powoli się stawał. Wiele wątków zdaje się być wprowadzonych tylko po to, by jeszcze bardziej podkreślić przepaść, jaka dzieli Newtona i zwykłych ludzi, ale to tylko dodaje głębi tej historii. Oczywiście, momentami jego alienacja może przygnębiać,  jednak czy będąc na jego miejscu nie odczuwalibyśmy smutku? Cała ta smutna otoczka nie jest może najłatwiejsza w odbiorze, ale to dzięki niej jesteśmy w stanie się z Newtonem tak bardzo utożsamić a przez to zrozumieć wszystko to, co autor chce nam przekazać.

Walter Tevis w swojej powieści zdaje się rozbierać ludzką naturę na malutkie elementy. Nie robi tego jednak w sposób dosadny, stawiając bohaterów w sytuacjach ekstremalnych. Wręcz przeciwnie,  przedstawiając ich w różnych i zdawać by się mogło zwyczajnych sytuacjach delikatnie uwypukla to, na co chcę zwrócić naszą uwagę. Dzięki temu „Człowiek, który spadł na Ziemię” to po prostu bardzo inteligentne i trafne studium człowieczeństwa, które z pewnością skłoni was do refleksji. 

Na końcu warto słów kilka poświęcić wizji przyszłości Tevisa. Powieść ukazała się w 1963 roku, a więc w trakcie zimnej wojny i będącego jednym z jej następstw wyścigu kosmicznego pomiędzy USA i ZSRR. Widać, że oba te zjawiska odcisnęły na autorze znaczne piętno. 

Choć akcja „Człowieka, który spadł na Ziemię” toczy się ponad dwadzieścia lat później, to bohaterowie opowieści co rusz z niepokojem mówią o zbliżającej się wojnie i z prawdziwym niepokojem patrzą w przyszłość.  Z każdej strony bije też zafascynowanie technologią przyszłości  i otwierającymi się przed ludzkością możliwościami. I mimo tego, że Tevis najlepszym futurologiem nie jest, to sposób, w jaki patrzy na wynalazki daje sporo do myślenia. Zwłaszcza teraz, gdy nowe technologie dosłownie nas pochłaniają.

Człowiek, który spadł na Ziemię” to dzieło bardzo ambitne, choć nie zawsze łatwe w lekturze. Motyw science fiction jest tutaj zaledwie pretekstem do snucia niezwykłej refleksji nie tyko na temat tego, czym jest człowieczeństwo, ale też o trapiących nas od wieków bolączkach. Stąd też powieść ta nie jest tylko pozycją dla miłośników gatunku, ale w gruncie rzeczy dla każdego, kto poszukuje lektury wciągającej, ale też skłaniającej do osobistych refleksji. I choć wizje Tevisa dotyczące rozwoju technologii się nie sprawdziły to ze smutkiem muszę stwierdzić, że jego ocena ludzkiej natury jest nadal aktualna.

 

Tytuł: Człowiek, który spadł na Ziemię

Autor: Walter Tevis

Wydawnictwo: Mag

Rok wydania: 2016

Liczba stron:192
(nasza strona na Facebooku)

Za egzemplarz książki dziękujemy Księgarni „Pod Kasztanem”

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0