Czerwony rycerz, Miles Cameron

Wyobraźcie sobie kraj niezwykle podobny do XIV-wiecznej Anglii i mur Hadriana, który oddziela Nas od Nich. A teraz zamiast mniej lub bardziej przyjaznych Szkotów za tym murem wyobraźcie sobie Dzicz. Wybuchowy kocioł pełen magicznych ras, prymitywnych barbarzyńców oraz dzikich i niezwykłych zwierząt. A to wszystko wręcz dyszy żądzą zniszczenia budowanej w trudzie i znoju ludzkiej cywilizacji. Ciekawie, prawda? Tak mniej więcej prezentuje się rzeczywistość w „Czerwonego rycerza” Milesa Camerona.

Tytułowy Czerwony rycerz prowadzi swoją kompanię najemników do boju z magicznymi przeciwnikami. Zbieranina ta dostaje pozornie banalne zadanie do wykonania, czyli obronę żeńskiego zakonu. Same zakonnice zdają się bardziej obawiać rycerzy niż oni starcia z Dziczą. Zwłaszcza, że ich dowódca sam siebie określa jako wychowanego na antychrysta. Nie ma jednak zbyt wiele czasu na teologiczne refleksje – kolejne starcie z Dziczą właśnie się rozpoczyna.

Osią, wokół której toczy się akcja książki, jest odwieczna walka dobra ze złem, chaosu i porządku, a w tym wypadku Dziczy z Cywilizacją. Wiele wątków chrześcijańskich przenika się z magią i okultyzmem. I tutaj właśnie dochodzę do rzeczy, która niesamowicie mi się spodobała w tej książce. Białe nie walczy tutaj z czarnym. Szybko odkrywamy, że nasi rycerze nie są tak nieskalani jak przystałoby na wojowników wiary i kodeksu honorowego, a Dzicz wcale nie jest tak bezzasadna, chaotyczna i destrukcyjna jak chcielibyśmy wierzyć. Właśnie, chcielibyśmy jest tutaj słowem-kluczem, bo to co maluje nam później pan Cameron wybija nas ze strefy komfortu i zmusza do zastanowienia, po której tak naprawdę jesteśmy stronie.

Nasi bohaterowie też do prostych nie należą, co jest zdecydowanym plusem. Czerwony rycerz, wyrzutek o którym z początku nie wiemy nic, a później nie dowiadujemy się o wiele więcej, nie należy do typowych bohaterów arturiańskich legend. Geniusz, ateista w świecie rządzonym wiarą, wyrzutek i pan własnego losu. Taki opis może pasować do dziesiątek bohaterów z setek książek, ale mimo to coś go odróżnia od tej czeredy postaci, które już spotkałem. W książce jest też spor innych bohaterów,  zarówno głównych, towarzyszących naszemu rycerzowi, jak i pobocznych. Dobrze skonstruowane, z własnymi motywami, ambicjami i celami doskonale wypełniają świat Alby. Wśród nich wszystkich szczególnie wybija się Jean De Vrailly, samozwańczy największy rycerz świata, który uznaje tylko jedno prawo – rycerskie. Szaleniec, do którego przemawia anioł. Człowiek, który zabija bez wahania jeśli uzna, że jest to w zgodzie z jego kodeksem. Zahipnotyzowała mnie ta postać, bo jej zachowanie było tak odmienne od moich oczekiwań i przewidywań,. że cały czas jak na szpilkach czekałem na to, co się wydarzy.

Milles Cameron jest pasjonatem rekonstrukcji historycznych, broni, historykiem z wykształcenia i aktywnym uczestnikiem turniejów rycerskich. Wszystko to doskonale widać w książce- starcia są realistyczne i doskonale opisane, a przygotowania do wojny czy chociażby samo zakładanie zbroi bardzo realistycznie napisane. Realizm ten doskonale współgra z magiczną częścią tej opowieści, trochę na zasadzie kontrastu. Chociaż tutaj nawet magia jest uporządkowana, a teologia, hermetyzm czy filozofia starożytnej Grecji nie wydają się nie na miejscu w tym wszystkim. Akcję powieści obserwować możemy często z różnych perspektyw, co daje nam lepszą orientację. Nie da się ukryć podobieństwa Milesa do wielu pisarzy takich jak Martin, Cook czy Erikson. Niektóre z wątków fabularnych są jednak niepotrzebnie wydłużone. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę z tego, że przez blisko sto stron akcja niemal stoi w miejscu, a jeden z wątków był chyba tylko po to, żeby móc o nim wspominać przez pół książki. Jest to jedna z nielicznych wad które odkryłem, jednakże i to można niejako usprawiedliwić tym, iż to pierwsza część z pięciotomowej serii i stanowi fundament całości.

Podsumowując, „Czerwony rycerz” to gratka dla miłośników militarnej fantasy i średniowiecza. Kolejne tomy z pewnością szybko dołączą do niekończącej się listy książek, które chciałbym przeczytać.

 

Tytuł: Czerwony rycerz

Autor: Miles Cameron

Wydawnictwo: MAG

Rok wydania: 2016

Liczba stron: 832

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0