Biały kruk, J.L. Weil

J.L.Weil to znana bestsellerowa autorka w USA Today. Słynie z pisania książek z serii New adult i Young adult. Nie tak dawno premierę miał "Biały kruk

J.L.Weil to znana bestsellerowa autorka w USA Today. Słynie z pisania książek z serii New adult i Young adult. Nie tak dawno premierę miał “Biały kruk”, pierwszy tom z serii Raven. Książka jak się okazało niczym nie odbiegająca od reguły. Mamy ukazane wątki paranormalne w połączeniu z tajemnicami, a te połączone z romansem. Klasyka. Jednak jak się okazuje jest to pozycja prawie idealna dla fanów fantasy, którzy zauroczeni są tego typu książkami.

 

Opis książki jest prosty. Po przeczytaniu kilku zdań na okładce już wiadomo, że z niczym innowacyjnym się nie spotkamy i słusznie. Przedstawione zostają nam stare i utarte schematy, które ktoś gdzieś czytał przynajmniej raz w życiu. Dlaczego więc warto sięgnąć po tą książkę? A chociażby żeby poznać kolejny paranormalny romas w czasie jego świetności. Czy dobrze wychodzi się na takiej inwestycji? To kwestia sporna.

Piper i jej młodszy brat w tragiczny sposób tracą matkę. Ich ojciec nie mogąc pogodzić się ze stratą żony wysyła dzieci na Raven Hollow. Wyspę, gdzie mieszka ich babcia. Kobieta, której nigdy nie widzieli na oczy, a która okazuję się niezwykle bogatą osobą. To lato zapowiada się nudno, jednak Piper zaczyna poznawać ludzi z okolicy, a także zauważa, że coraz więcej tajemnic krąży wokół niej. Gdyby tego było mało pojawia się tajemniczy Zane, który dodatkowo namiesza dziewczynie w życiu.

Zaczynając od początku, czyli od samej fabuły. Pomysł goni pomysł. Schematycznie i podobnie. Brak tu jakiejkolwiek innowacyjnej koncepcji i logicznej fabuły. Zostaje przedstawiona historia dziewczyny, która po strasznych przejściach trafia w nowe miejsce, poznaje faceta jak z bajki i tu pojawia się haczyk. Dziewczyna dowiaduje się, że jej wybranek ma moce nadprzyrodzone. Sama również posiada pewne zdolności, a wszystko co wiedziała o swoim życiu jest zwykłym blefem. Brzmi znajomo? W istocie takie jest.

Owszem można napisać historię, która schematem przypomina wiele innych, ale jest przyjemniejsza w czytaniu. W “Białym kruku” tego brakuje. Dostajemy historię prostą jak drut. Ogólnie fabuła zostaje sprowadzona do zgłębiania przez Piper tajemnic swojej przeszłości i zrozumienia jej historii. Bardzo rzadko autorka wychodziła poza ten temat, a nawet prawie wcale. Brakowało mi tutaj intryg, zadziwiających zwrotów akcji, czegokolwiek. Nawet finał był pozbawiony fajerwerków. Chociaż ciężko nazwać coś finałem, ba nawet punktem kulminacyjnym, jeśli jego objętość to raptem cztery strony.

Jeśli przyjżeć się postaciom powieści, to można bez wątpienia przyznać, że są rożne od siebie, nawet wyraziste. Każdy bohater ma swój charakter, sposób bycia, a mimo to czegoś im brakuje. Mimo, że bez problemu można było się połapać kto jest kim, to jednak bohaterom brakowało przysłowiowej “iskry”. Nie są to typy postaci, z którymi można się zżyć. Z drugiej strony nie wzbudzają też żadnych negatywnych uczuć i czytając o ich losach nie życzy się im źle. Taki styl bycia charakteryzuje wszystkie postacie, w tym Zane’a.

Co do samej głównej bohaterki, to mam wątpliwości. Jedno można stwierdzić od razu. Dziewczyna jest strasznie niekonsekwentna w swoich postanowieniach. Najpierw zaborczo broni swoich poglądów i tego co myśli, tylko po to by za chwilę uznać je za bezsensowne i ostantacyjnie zrezygnować ze swojego buntu. Bardziej prosta niż wzory skróconego mnożenia, a swoje poglądy wycofuje szybciej niż je wymyśla. Gdyby tego było mało autorka dorzuca do historii kolejny wątek, a mianowicie…trójkąt miłosny. Jak dla mnie był on kompletnie niepotrzebny. Wyssany z palca, bo być może komuś by się spodobał. Miał nadać dreszczyk emocji, ale takiego efektu nie osiągnął. A przynajmniej w moim odczuciu.

Jeśli chodzi o sam wątek fantastyczny, to trochę Weil się on nie udał. Co prawda autorka miała pewien pomysł, a jednak wydaje się nie do końća przemyślany. Zostaje nam ukazany świat z lekka oderwany od rzeczywistości. Wprowadzone jest mnóstwo nowych mocy, pojęć, funkcji, itd. Jednak nie zostały one w żaden sposób wytłumaczone. Jak czytać coś, jeśli nie wiemy jakimi prawami się rządzi? Moją uwagę przykuł również pewien szczegół. Mianowicie J.L.Weil jest fanką znanego serialu “Supernatural”. Co to ma wspólnego z książką? To, że Piper niejednokrotnie w tekstach przytacza imiona bohaterów. Takie zabiegi są bardzo interesujące i zawsze budzą zainteresowanie. Jak widać Winchesterowie nigdy się nie znudzą.

Na koniec można powiedzieć jedno. Jak złe wydawałoby się to opowiadanie, to i tak przyjemnie się je czyta. Nie brakowało ciekawych momentów, które działały jak magnez i za wszelką cenę chciało się dowiedzieć, co będzie dalej. Samo zakończenie było kompletnie niespodziewane i pozostał mały niedosyt. Chyba nikt nie spodziewał się takiego obrotu wydarzeń i mimo wszystko autorka na końcu wzbudziła chęć sięgnięcia po kontynuację, gdy tylko się pojawi. Ot chociażby po to, by dowiedzieć się co zrobi Piper.

Reasumując. “Biały kruk”, to typowa młodzieżówka. Bardziej pod gust nastolatka niż starszego czytelnika, ale to już kwestia indywidualnych upodobań. Czyta się szybko i przyjemnie, jednak bez większego zaangażowania w losy bohaterów. Miłe czytadełko na nudne popołudnie i zajęcie sobie czasu. Było dobrze, jednak myślę, że J.L.Weil stać na dużo więcej.

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0