Bezkres magii, Brandon Sanderson

 

Książki Brandona Sandersona od dłuższego czasu już traktuje jak tzw. „safe bet”, czyli coś, po co można sięgnąć mając pewność, że będzie dobrze. „Bezkres magii” idealnie się w tą koncepcję wpisuje. Pozycja ta zapowiadana była jako książka, która nareszcie udzieli odpowiedzi zamiast stawiać nowe pytania i obietnicy dotrzymano. Tylko tyle i aż tyle. Opowiadania w niej zawarte odkryją przed nami nowe tajemnice Cosmere oraz pokażą ukryte lub niezrozumiałe powiązania pomiędzy bohaterami, światami i wydarzeniami.

 

Bezkres magii” to zbiór dziewięciu opowiadań dziejących się w sześciu różnych układach planetarnych rozsianych po całym Cosmere. Trzy z nich mieliśmy już okazję poznać.

Pierwszym jest Sel, gdzie dzieje się akcja „Elantris”, kolejny to Scadrial, w którym rozgrywa się historia Zrodzonego z Mgły a trzeci to Roshar znany z „Archiwum Burzowego Światła”. Tę trójkę uzupełniają Taldain, Drominad i Tren. Opowiadania pogrupowane są według układów, w których się rozgrywają i dodatkowo poprzedzone ich krótkimi opisami oraz ilustracjami. Kolejnym smaczkiem są informację na temat natury magii, obecności Odprysków, historii światów i sytuacji geopolitycznej. Często te krótkie, jedno lub dwu stronicowe opisy, dostarczają więcej informacji niż całe opowiadanie. Dowiemy się z nich także, czy w opowiadaniach znajdziemy spoilery lub nawiązania do innych książek Sandersona i kiedy można je bezpiecznie czytać. Na końcu zaś każdego tekstu znajdziemy Post Scriptum autora, w którym opisuje historię powstania danego opowiadania i swoje dalsze plany twórcze dla danego układu. Prawdziwa gratka dla fanów całokształtu twórczości Sandersona.

Dusza Cesarza, wydana wcześniej jako samodzielna, licząca niewiele ponad sto stron książeczka z numerkiem 1.5 w cyklu „Elantris” opowiada o Shai, genialnej Fałszerce. Kobieta zostaje zmuszona do sfałszowania tytułowej duszy cesarza co postrzegane jest jako wielkie bluźnierstwo. Sto dni na coś co powinno zająć lata i konieczność opracowania planu ucieczki w międzyczasie to prawdziwa próba dla naszej bohaterki. Opowiadanie to doskonale pokazuje, że Sandersonowi nie potrzeba setek stron aby czynić swoją magię i wciągnąć nas w środek niezwykłej przygody. Drugie opowiadanie z tego układu to króciutka, kilkustronicowa „Nadzieja Elantris”, dziejąca się równolegle do finału samego „Elantris”, ale przedstawiająca te dramatyczne epizody z punktu widzenia innej postaci.

Scadrial posłużył jako miejsce wydarzeń dla trzech historii. „Jedenasty Metal” rzuci nieco światła na losy Kelsiera pomiędzy ucieczką z Czeluści Hatsin a późniejszymi wydarzeniami z książek. „Allomanta Jak i Czeluście Eltanii” to najbardziej niekonwencjonalna ze wszystkich historii, pisana w stylu tanich powieści przygodowych z pierwszej połowy XX wieku. Poznajemy w nim sandersonowskiego Indianę Jonesa z gigantycznie przerośniętym ego, który wyruszył na klasyczne poszukiwania skarbu. Opowiadanie napisane jest w lekkim stylu, co pozwala na chwilę odskoczyć od tych poważniejszych historii znajdujących się w książce. Nie zapomnijcie także przeczytać wszystkich przypisów dołączonych przez „autora”, bo bez nich wrażenia po przeczytaniu będą niepełne.

Z Mgły Zrodzony: tajna historia” jest chyba największą gratką dla miłośników przygód Kelsiera i jego ekipy. Prześledzimy tutaj wątek toczący się równolegle do wydarzeń opisanych w „Bohaterze Wieków” i mający na nie fundamentalny wpływ. Główna rola przypadnie tutaj dość nieoczekiwanemu bohaterowi. Dostaniemy także całkiem sporo nowych informacji na temat natury światów i Odprysków w Cosmere. To z pewnością obowiązkowa pozycja dla każdego fana cyklu „Ostatnie Imperium”.

Ostatnią opowieścią dziejąca się w znajomym świecie jest „Tancerka Krawędzi” z Rosharu. To kontynuacja historii Zwinki poznanej w „Słowach Światłości”. Zwinka jest chyba najdziwniejszą z bohaterów w całym Cosmere. Jej nieszablonowe działania i sposób myślenia jak do tej pory nieodmiennie mnie zaskakiwało. Nieprzewidywalność zachowań Zwinki i kolejna garść ciekawych informacji o świecie Rosharu to największe plusy tej historii.

Biały Piasek” z układu Taldain to powieść graficzna, inaczej po prostu komiks. Opowiada historie Kentona, zdeterminowanego młodego ucznia aspirującego do tytułu Mistrza Piasku. Bohater jest w trakcie ostatniego egzaminu na to stanowisko. Kenton pozbawiony talentu we władaniu tą formą magii musi zdać się na co innego niż czysta moc jeśli chce udowodnić sobie i innym swoją siłę. Nie jest to jednak cały komiks, a tylko krótkie do niego wprowadzenie, coś jak pierwszy rozdział lub prolog. Całości niestety nie dostaniemy w języku polskim, pozostaje jedynie oryginał po angielsku.

Cienie dla ciszy w Lasach Piekła” dzieją się w układzie Trenu, najmroczniejszym jak dotąd miejscu jakie stworzył Sanderson na potrzeby Cosmere. Opowiadają o losach Ciszy, karczmarki i potomkini Zwiadowców, grup badającej niegdyś niegościnny kontynent, na który uciekła garstka ocalałych po tym, jak ich ojczyznę opanowało Zło. Opowieść o codziennym życiu i przetrwaniu w świecie, gdzie jeden nieroztropny krok lub czyn oznaczają śmierć z rąk krwiożerczych Zjaw, odkrywa całkowicie nowe tereny w prozie Sandersona.

Z kolei „Szósty ze Zmierzchu” dziejący się w układzie Drominad opowiada o samotnym traperze i jego nagłym zetknięciu z nieuniknionym postępem cywilizacyjnym. To, co spodobało mi się najbardziej w tej historii, to niewypowiedziane przez autora wprost implikacje wydarzeń dziejących się tam dla całego Cosmere. Całe wasze wyobrażenie na temat tego uniwersum zachwieje się po przeczytaniu tej historii.

Bogactwo uniwersum Cosmere po raz kolejny zapiera dech w piersiach i oszałamia, a zdolność Sandersona do zaskakiwania i czerpania inspiracji z najróżniejszych źródeł znów wprawia w podziw.

Czas spędzony z „Bezkresem magii” był dla mnie o wiele przyjemniejszy, niż z większością innych książek Sandersona. Po pierwsze, w zbiorze panuje ogromna i zaskakująca różnorodność, stanowiąca kwintesencję Cosmere. Po drugie, często przerywałem lekturę i pogrążałem się w zadumie, próbując przypomnieć sobie coś, co wspomniane jest w którejś z poprzednich historii Sandersona. To jednocześnie zaleta i wada tego zbioru, gdyż pcha go zdecydowanie w ręce osób które, już dość dobrze znają dzieła amerykańskiego autora.

Mnogość form, w jakich zaserwowano nam wszystkie opowiadania sprawia, że nie czujemy się znużeni lekturą a przypisy na początkach i końcach pomogą odnaleźć się podczas wielokrotnego przeskakiwania pomiędzy wątkami i bohaterami. Warsztat Sandersona jak zwykle nie zawodzi, a on sam doskonale radzi sobie z prowadzeniem opowieści i tworzeniem nowych, unikalnych światów i jeszcze ciekawszych systemów magii. „Bezkres magii” jest z pewnością pozycją obowiązkową dla każdego fana twórczości Sandersona, jednocześnie zaś nadal nie wiem czy z czystym sumieniem mogę polecić go komuś kto innych książek nie czytał.

Na koniec mała porada dla wszystkich tych, którzy nie wiedzą, czy powinni zabrać się za „Bezkres magii” jeśli nie przeczytali jeszcze innych książek Brandona Sandersona.

Historiami mocno nawiązującymi do poprzednich dzieł autora są „Nadzieja Elantris”, „Tajna historia” i „Tancerka Krawędzi”. Pierwszy wymaga przeczytania „Elantris”, drugi znajomości „Ostatniego Imperium” a ostatni lektury „Słów Światłości”. Pamiętać należy także, że w przypadku. gdy nie czytaliśmy innych książek z uniwersum Cosmere. ominie nas wiele smaczków i ważnych informacji, które są jednym z głównych atutów książek Sandersona.

Innymi słowy, znajomość całej twórczości Sandersona nie jest wymagana, ale odradzam “Bezkres magii” jako pierwszą książkę tego autora, z którą się zapoznacie.

 

Tytuł: Bezkres magii

Autor: Brandon Sanderson

Wydawnictwo: MAG

Rok wydania: 2017

Liczba stron: 640

(nasza strona na Facebooku)

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 1