Bagno Szaleńców, Joanna Kanicka

Zona jest kobietą. Dla niektórych nieco kapryśną i wiele wymagającą kochanką, dla innych troskliwą, acz bardzo surową matką. I choć nie zawsze na to w

Zona jest kobietą. Dla niektórych nieco kapryśną i wiele wymagającą kochanką, dla innych troskliwą, acz bardzo surową matką. I choć nie zawsze na to wygląda, to stara się wszystkich traktować sprawiedliwie. Chyba, że ktoś zacznie tęsknić za Dużą Ziemią – wtedy gniew przysłania Zonie wszystko i nieważne z jak dobrym i wiernym stalkerem ma do czynienia, bo i tak srogo go ukaże za tą tęsknotę. Wiedzą o tym doskonale bohaterowie „Bagna Szaleńców” Joanny Kanickiej, którzy niejednokrotnie na własnej skórze odczuli twardą rękę Zony.

Zona ma to do siebie, że niezbyt rozsądnie włóczyć się po niej samemu. Co dwa makarowy to nie jeden, a i łatwiej jest zasnąć gdy zmiennik czuwa na warcie. Doskonale wie o tym Kosa, kompletny żółtodziób, który do Zony trafił bardziej z konieczności niż wyboru. Gdy jego droga krzyżuje się z Dyszką, Zielonym i Łazikiem postanawia poprosić ich o pomoc w odnalezieniu rodzinnego skarbu ukrytego gdzieś w Dolinie Mroku. Wkrótce drużyna stalkerów wyrusza w głąb Zony…

Fabuła „Bagna Szaleńców” opiera się na prostym i dającym ogromne pole do popisu schemacie – ot, grupa mężczyzn wyrusza z punktu A do punktu B w poszukiwaniu konkretnych przedmiotów, po drodze napotykając różne niebezpieczeństwa. Ale nie zapominajmy o tym, że w Zonie nie istnieje coś takiego jak porządek rzeczy, czy podział na „czarne” i „białe”.  Kanicka dobrze to wykorzystuje, obudowując główną linię fabularną wieloma  interesującymi wątkami. I choć akcja prze do przodu w równym i żwawym tempie, to nie ma się wrażenia, że coś zostało niedopowiedziane czy „wybuchy i strzelanie” spychają fabułę na zbyt odległe tory. Wręcz przeciwnie, autorka wszystkie rozpoczęte wątki cały czas ładnie rozwija i na końcu domyka, zostawiając sobie tylko lekko uchyloną, jedną furtkę. Ot tak, na przyszłość.

Kolejną zaletą „Bagna Szaleńców” jest jego warstwa informacyjna. Jeśli ktoś Zonę zna tylko z książek (a znam takich, bo „S.T.A.L.K.E.R.” do najłatwiejszych fpsów nie należy), to z powieści Kanickiej dowie się sporo chociażby o działających w niej frakcjach i ciekawych lokacjach. Ksywek znanych z gry też się trochę znajdzie, co jest dodatkowych smaczkiem dla fanów również komputerowej serii. Barwne grono mutantów też dzięki Kanickiej trochę lepiej poznamy, choć walki z nimi nie występują tutaj aż tak często. Innymi słowy widać, że autorka świetnie wie o czym piszę i swoją pasją stara się zarazić innych.

Bohaterowie książki to całkiem przyjemni i jak na stalkerów bardzo kulturalni kolesie.  Młodzi, dwudziestoparoletni mężczyźni, których Duża Ziemia z różnych powodów nie chciała, a Zona przygarnęła z matczyną czułością. Pod względem osobowości Kanicka skompletowała drużynę idealną. Cichy i spokojny Łazik jest doskonałą przeciwwagą dla energicznego Dyszki, nowy w Zonie Kosa ze swoją butą i niezorganizowaniem pełni rolę tego, którego nikt nie znosi ale wszyscy tolerują, natomiast racjonalnie do wszystkiego podchodzący Zielony pilnuje, żeby się nawzajem nie pozabijali.

Jednocześnie muszę zauważyć, że nie są to jacyś wybitni stalkerzy, bohaterowie opowieści przy ognisku, czy też tacy,  o których ludzie mówić się boją. Jasne, każdy jest w czymś lepszy od swoich towarzyszy, ale nie w jakiś znaczący sposób. Samej Zony też jakoś mocno nie „czują” (no, może z wyjątkiem Łazika), dlatego co chwila ładują się w kłopoty a szram na nich tyle, że trudno zliczyć. „Przeciętnymi” trudno ich nazwać, najłatwiej po prostu stwierdzić, że Zona ani ich specjalnie nie kocha, ani też za bardzo nie znosi. I to jest chyba w nich najlepsze, bo dzięki temu wypadają po prostu naturalnie a co za tym idzie, łatwiej przyjdzie nam się z nimi zżyć.

Jak już zauważyłam, bohaterowie „Bagna Szaleńców” są całkiem (jak na stalkerów rzecz jasna) dobrze ułożeni. Dlatego też bardzo siarczystych dialogów tutaj nie znajdziecie. Z radością jednak stwierdzam, że jak na debiutantkę Kanicka doskonale radzi sobie z opisami. Widać, że Zona nie jest jej obca, że świetnie potrafi wczuć się w jej atmosferę i ją zręcznie odmalować. Oby tak dalej.

Bagno Szaleńców” Joanny Kanickiej to kolejna i bardzo udana wycieczka po Zonie. Trzymająca w napięciu, naładowana informacjami i wciągająca historia, która udowadnia, że w temacie książkowych odpowiedników serii S.T.A.L.K.E.R. jeszcze nie padło i szybko nie padnie ostatnie słowo. Bo jak tu Zony nie kochać?

Tytuł: Bagno Szaleńców

Autor: Joanna Kanicka

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Data wydania: Marzec 2018

Liczba stron: 364

 

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0