Zachwyty i Rozczarowania 2016: Książki

Co nas zachwyciło a co rozczarowało?

Przed Wami pierwsza część naszego zestawienia fantastycznych hitów i kitów 2016 roku. Co nas zachwyciło a co rozczarowało? [Filmy] [Gry]

Zachwyty 🙂

Dusza cesarza, Brandon Sanderson

 

Rozbudowane zachwyty nad tą książką mogliście przeczytać już wcześniej, ale pominięcie „Duszy cesarza” w tym zestawieniu byłoby grzechem, dlatego napiszę jeszcze raz – nowela Brandona Sandersona to prawdziwe arcydzieło. Krótki, ale jednocześnie bardzo treściwy tekst o posługującej się Fałszerstwem Shai wciąga od pierwszej kartki a niezwykłe, plastyczne opisy maksymalnie podkręcają wyobraźnię. Rozkoszowałam się każdą linijką idealnie skonstruowanego tekstu, z radością chłonęłam wiedzę o niezwykłym świecie przedstawionym w „Duszy cesarza” i przez cały czas drżałam o los Shai, z którą bardzo się zżyłam. A po zakończeniu lektury zostało uczucie pustki i żalu. [Recenzja]

 

Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender, Leslye Walton

 

Piękna, niezwykle kobieca opowieść utrzymana w nurcie realizmu magicznego z miejsca podbiła moje serce. Trzy pokolenia, trzy obdarzone magicznymi zdolnościami główne bohaterki i trzy różne historię łączą więzi rodzinne, które zawsze ratowały rodzinę Roux z najgorszych opresji. „Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender” to po prostu cudowna opowieść o silnych kobietach, przedstawiona w pełen ciepła i pobudzający zmysły sposób, dlatego książkę czyta się niczym klasyczną baśń. Z kolei w burzliwych losach Emilienne, Viviane i Avy niejedna czytelniczka odnajdzie fragmenty swojej historii, a być może też sposób na rozwikłanie swoich problemów.

 

Czterdzieści i cztery, Krzysztof Piskorski

Takich historii alternatywnych powinno być znacznie więcej! Piskorski z niesamowitą zręcznością wplótł w swoje uniwersum  historyczne wydarzenia z epoki romantyzmu i losy rzeczywiście żyjących postaci tworząc spójną  i wciągającą opowieść. Niezwykła technologia, intrygujący bohaterowie, szczegółowe i barwne opisy – absolutnie wszystko w tej książce stoi na bardzo dobrym poziomie sprawiając, że od „Czterdzieści i cztery” nie sposób się oderwać. [Recenzja]

 


Rozczarowania 🙁

 

Prawdodziejka, Susan Dennard

 

Recenzję tej książki przeczytacie u nas już niedługo, teraz więc napiszę w skrócie. „Prawdodziejka” reklamowana była praktycznie na każdym serwisie, który miał cokolwiek wspólnego z fantastyką i  długo wisiała na listach bestsellerów najpopularniejszych księgarni. Zazwyczaj reklamom nie ufam, jednak w tym wypadku wydawało mi się, że tyle osób  nie może się mylić, a „Prawodziejka” z pewnością będzie świetną książką. Niestety, tak nie jest – powieść Dennard kuleje właściwie pod każdym względem, od niejasno przedstawionego świata, po sztampowe, irytujące bohaterki aż do chaotycznie prowadzonej narracji. I może moja ocena nie byłaby taka surowa, gdyby nie nachalna reklama właśnie, która chcąc nie chcąc sprawiła, że moje oczekiwania wobec tej książki wzrosły.

 

Adept, Adam Przechrzta

 

Nie jest to powieść fatalna, jednak po Przechrzcie spodziewałam się znacznie więcej. W „Demonach” udowodnił, że potrafi zgrabnie łączyć fikcję z faktami, tworząc światy o solidnych podstawach leżących w historii. Czytając „Adepta” miałam wrażenie, że był pisany na szybko, bez należytego przedstawienia fabuły i bohaterów.  Powieść Przechrzty to solidny ładunek dobrze rozpisanej akcji, która toczy się jednak w słabo przedstawionej scenerii. A szkoda, bo sam pomysł był interesujący, tylko zawiodło wykonanie. [Recenzja]

 

Wiatrogon Aeronauty, Jim Butcher

Sytuacja podobna do „Prawdodziejki”. Szumna reklama, która tylko podsyciła i tak spore oczekiwania wobec tej książki (w końcu Jim Butcher to autor znany i bardzo lubiany) nijak miała się do rzeczywistości. Owszem, „Wiatrogon Aeronauty” ma bardzo ciekawe uniwersum i ciekawych bohaterów, jednak na tym plusy tej książki właściwie się kończą. Bardzo chaotyczna i rozwlekła narracja prowadzona z perspektywy zbyt wielu jak na taką książkę bohaterów potęguje wrażenie nie do końca przemyślanej fabuły. Do tego wątek główny porozbijany jest przez fragmenty opisów mających na celu bliżej przedstawić liczne grono bohaterów książki, co tylko potęguje poczucie zagubienia i niezrozumienia fabuły. Przez to wszystko książka właściwie mnie nie zaangażowała i do „Podniebnych kaszteli” (jak i prozy Jima Butchera) zapewne już nie wrócę. [Recenzja]

 

A jak 2016 rok wyglądał w kinach? O tym dowiecie się z kolejnej części. [I]

Komentarze

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0