Sopel, Paweł Kornew

Choć pierwszy tom „Przygranicza” trafił na księgarniane półki w 2008 roku to wciągnięcie przygód innego bohatera z tej krainy do Fabrycznej Zony sprawiło, że cały cykl poświęcony lodowym pustkowiom prędzej czy później skazany był na wznowienie. Ku uciesze fanów jednolitych okładek do sklepów trafiła właśnie odświeżona wersja losów Sopla, który to jako pierwszy zabrał nas w podróż przez niebezpieczne tereny Przygranicza. I choć nie tak dawno jeszcze wędrowałam w śniegu wraz z Jewgienijem Apostołem, to nie mogłam przepuścić okazji, by jeszcze raz przypomnieć sobie moje pierwsze czytelnicze kroki w tym świecie.

Sopel, dla przyjaciół Śliski. Członek Patrolu, który nie boi się długich rajdów po zmarzniętym Przygraniczu, kolekcjoner wszelkiej maści „zdobycznego” sprzętu i mocnych trunków  degustowanych w asyście szemranych typów. Po dłuższej służbie w Forcie znają go już prawie wszyscy, a jego skłonność do popadania w tarapaty sprawiła, że i służby porządkowe mają na niego oko. Kiedy więc nad Soplem zaczynają zbierać się czarne chmury każdy mieszkaniec Fortu staje się potencjalnym podejrzanym. Kto chce zaszkodzić zwykłemu patrolowcowi?

W nowym wydaniu zrezygnowano z podziału „Sopla” na dwie części, co moim zdaniem jest zdecydowaną zaletą. Poprzednio zastosowany podział był zwyczajnie sztuczny (w oryginalnej wersji „Sopel” jest jednotomowy), co negatywnie odbijało się na odbiorze książki. I choć na drugi tom nie przyszło nam długo czekać, to niewiele mówiąca o Przygraniczu i bardzo chaotyczna część pierwsza pozostawiła po sobie sporo pytań i wątpliwości, zniechęcając niektórych czytelników do dalszej lektury. Teraz historia patrolowca jest przedstawiona „od a do z” w zwartej formie, co przy tak skonstruowanej powieści jest szalenie istotne. Pod względem fabuły bowiem „Sopel” przypomina rpga – razem z bohaterem przemierzamy kolejne lokacje, zbierając misje/wątki poboczne, ale wciąż zbliżając się do rozwiązania głównego questa. Nasz bohater na swojej drodze spotyka kolejnych pomniejszych przeciwników oraz bossów, rozwijając stare umiejętności i odkrywając nowe.  Znalazło się nawet trochę miejsca na różnego rodzaju itemy i tak lubiane przez graczy szabrowanie. Widzicie więc, że w fabule „Sopla” nie ma nic odkrywczego. Nie wgniecie was w fotel pod względem zawiłości intrygi czy powagi tematu. Jednak sposób przedstawienia tych znanych motywów gwarantuje solidną porcję wciągającej rozrywki, a o to przede wszystkim w tej książce chodzi. Kolejne wątki komponują się w ciekawą historię, którą po prostu przyjemnie i szybko się czyta. Oczywiście, o ile tylko takie najemnicze klimaty lubicie.

Paweł Kornew nie prowadzi czytelnika za rączkę, tylko od razu wrzuca go w sam środek Przygranicza. Na początku jest się bardzo zagubionym, bo świat książki to mariaż science fiction i fantasy, gdzie wyposażeni w zaawansowany sprzęt naukowcy ramię w ramię z czarodziejami starają się rozwikłać zagadki dręczących Przygranicze wampirów czy lodowych czerwi. Z czasem jednak dowiadujemy się coraz więcej o specyfice tego świata oraz o tym, jak zwykłym ludziom udaje się w nim funkcjonować. Oczywiście, lektura „Sopla” wciąż pozostawia po sobie ogromny niedosyt, bo wiele kwestii nie zostaje wyjaśnionych. Dlatego czytelnicy przyzwyczajeni do tego, że autor od razu odkrywa przed nimi cały świat  mogą poczuć się lekko zawiedzeni. Kornew zostawił sobie kilka kluczowych furtek otwartych i odpowiedzi na niektóre z postawionych pytań znajdziemy dopiero w tomach kolejnych.

Sopel od razu wzbudził moją sympatię. To ten najbardziej kłopotliwy koleś w ekipie, z którym każdy chętnie się napije, choć wie, że impreza w jego towarzystwie najpewniej skończy się niezła burdą. Przyzwyczajony do surowego klimatu Przygranicza patrolowiec sporo w swoim życiu nawywijał, a jego system wartości pozostawia wiele do życzenia. Jak sama jego ksywka wskazuje, młody mężczyzna to po prostu zimny drań, który za każdym razem chłodno wylicza wszystkie zyski i straty. I choć wiele z jego zachowań może nam się nie podobać, to trudno go nie lubić. Bardzo lekka i naturalna narracja pierwszoosobowa sprawia bowiem, że z bohaterem szybko nawiązuje się stosunkowo trwałą  więź i z zaciekawieniem obserwuje go losy.

Ponowne wydanie pierwszej części cyklu „Przygranicze” Pawła Kornewa to nie tylko gratka dla miłośników lodowego świata, ale też doskonała okazja, żeby nadrobić czytelnicze zaległości. „Sopel” to świetny wstęp do przyjemnej i lekkiej przygody w świecie Przygranicza. Nie można tej książki nazwać ambitną ale ma wszystko to, czego można by od takiej rozrywkowej pozycji oczekiwać. Wartka akcja, sporo walki, garść niezbyt skomplikowanych intryg oraz interesujące, mroźne otoczenie czynią, z „Sopla” dobrą i relaksującą lekturę dla tych, którzy lubią spędzać czas w asyście wszelkiej maści wojaków i ich podejrzanych towarzyszy.

 

Tytuł: Sopel

Autor: Paweł Kornew

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Rok wydania: 2017

Liczba stron: 604
(nasza strona na Facebooku)

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0