Skrzydła nocy, Robert Silverberg

Są takie książki, o których trudno jest po prostu rozmawiać. I nie ze względu na szalenie skomplikowaną (lub całkowicie bezsensowną) fabułę, czy zachwycające (albo miałkie) uniwersum przepełnione czarującymi (lub odstręczającymi) bohaterami. Problem w takich książkach polega na tym, że zostawiają one po sobie specyficzne wrażenie, które trudno wyrazić słowami. Z pozoru delikatne, czy wręcz nienamacalne, ale jednocześnie bardzo trwałe i stale obecne. Niczym miarowy trzepot skrzydeł nocy.

 

 

Skrzydła nocy” to w gruncie rzeczy kompletna powieść złożona z trzech opowiadań poświęconych niejakiemu Strażnikowi, a ich akcja toczy się w bardzo odległej przyszłości. Po erze świetności w Drugim Cyklu Ziemianie narażając się mieszkańcom innych planet zostali wraz z całą planetą przehandlowani rasie, której wyrządzili najwięcej krzywd. Nowi ziemscy właściciele mogą przybyć po swoje w każdej chwili a zadaniem gildii Strażników jest stałe monitorowanie przestrzeni kosmicznej żeby ostrzec Ziemian przed zbliżającym się zagrożeniem. W asyście Lataczki i Odmieńca Strażnik zmierza do Roumu, miasta pamiętającego jeszcze Pierwszy Cykl, nie wiedząc jeszcze, że Wola przygotowała dla niego istotne miejsce w historii Ziemi.

Zacznijmy od świata przedstawionego. Robert Silverberg całkiem trafnie podzielił rozwój ludzkiej cywilizacji na cykle. W Pierwszym, trwającym od zamierzchłych czasów do początków podboju kosmosu, Ziemianie pracowicie budują swoja potęgę, rozwijając wszystkie dziedziny wiedzy. Drugi Cykl to czas, gdy dumni ze swoich osiągnięć wciąż przemy do przodu, marząc obok rozwoju o władzy absolutnej. Ludzka próżność doprowadza do kolejnych tragedii i ściąga na nas gniew kosmicznych sąsiadów. W Trzeci Cykl wchodzimy już jako bankruci, goście na własnej planecie pozbawieni większości technologicznych cudów. Ten dziwny i niespodziewany upadek sprawia, że ponownie zwracamy się w kierunku Pierwszego Cyklu, czerpiąc z dawnych czasów jak najwięcej, dzieląc się na wąsko wyspecjalizowane kasy i otaczając ocalałą technologię religijnym kultem.

Przez ten futurystyczny, ale jednocześnie przesycony mistycyzmem świat wędruje leciwy już Strażnik. Podróż ta obfituje w zaskakujące i niekiedy emocjonujące wydarzenia, dlatego fabuła wciąga już od pierwszych stron. Jednak nie to jest w tej książce najważniejsze. Wszystkie te wydarzenia, w które wplątany jest Strażnik, są jedynie sposobnością do skonstruowania rozbudowanej refleksji na temat ludzkiego życia jak i naszego gatunku w ogóle. Niemal każda przedstawiona przez Silverberga sytuacja prowadzi do dłuższych rozważań na temat kondycji naszego ducha, naszych wad i zalet. W ten sposób Silverberg maluje przed nami swoją wizję ludzkości. Wizję w pewnym stopniu uniwersalną, tak samo przerażającą jak zachwycającą. Z jednej strony jego człowiek jest niezwykle chciwy i egoistyczny i z prymitywnych pobudek ściąga na siebie katastrofę. Z drugiej, to istota niezwykle uduchowiona i złożona, stąd też nawet nowi właściciele Ziemi zamiast podporządkować sobie ludzi i uczynić z nich niewolników z zachwytem obserwują ich kulturę. Mimo więc goryczy wylewającej się niemal z każdej strony „Skrzydeł nocy” nie można odmówić tej powieści pewnego rozczulenia nad człowiekiem i jego dualistyczną naturą, która sprawia, że tak łatwo traci to, co z trudem wypracował. 

Jako, że Strażnik jest swego rodzaju narzędziem do snucia pełnej rozważań opowieści, jego charakter nie każdemu może się spodobać. Autor wyposażył go we wszystkie cechy, z którymi kojarzyć możemy mędrca.  Doświadczenie mężczyzny i nieśpieszna refleksja nad światem wynikła z wieloletniej obserwacji sprawiają, że od początku mamy go za kogoś, kto zna odpowiedzi na wiele pytań i potrafi rozwiać liczne wątpliwości. Doskonale widać to zwłaszcza w prowadzonej z jego perspektywy narracji, pełnej refleksji i wyważonej, jakby Strażnik długo zastanawiał się nad doborem odpowiednich słów. I choć zdarza mu się popełniać błędy i podejmować niekiedy idiotyczne decyzje, to przede wszystkim jako mędrca go zapamiętam. Dlatego jeśli oczekujecie bardziej charakternego bohatera to zapewne będziecie rozczarowani.

Pozostali bohaterowie „Skrzydeł nocy” reprezentują nieco odmienne charaktery, ale również są obdarzeni tym rodzajem mądrości, którą nabywa się po latach cierpliwej obserwacji i analizy świata. Dlatego w trakcie dialogów można niekiedy odnieść wrażenie, że narrator prowadzi rozmowę z samym sobą. Nie jest to może szczególnie irytujące, ale łatwo na to zwrócić uwagę.

„Skrzydła nocy” to pozycja godna polecenia przede wszystkim z dwóch względów. Po pierwsze, Silverberg wykreował niezwykłą rzeczywistość, budując ją na harmonijnym związku science fiction i fantasy. Po drugie, jego dzieło po tylu latach wciąż skłania do refleksji, zawierając w sobie uniwersalne prawdy o ludzkiej naturze i zwracając uwagę na rzeczy, o których zapominamy. Warto się nad tą książką pochylić i pozwolić sobie na chwilę zadumy, bo tak jak zauważyłam na początku tej recenzji „Skrzydła nocy” zostawią w waszych sercach po sobie dobry ślad.

 

Tytuł: Skrzydła nocy

Autor: Robert Silverberg

Wydawnictwo: MAG

Rok wydania: 2017

Liczba stron: 302

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0