Filmy animowane DC, które warto zobaczyć

W przeciwieństwie do konkurencyjnego Marvela, DC Comics nie ma szczęścia do dużego ekranu. Oczywiście, Warner Bros zaserwował nam kilka filmowych perełek (jak choćby „The Dark Knight”  czy „Watchmen”), ale tychże w pokaźnej filmografii DC jest jak na lekarstwo.  Można bez końca debatować nad tym, gdzie tkwi główny problem DC Cinematics Universe (obecnie już DC Extended Universe, choć wielu fanów wiernie trwa przy starej nazwie), które co roku odgraża się, że w końcu pobije na głowę produkcje Marvela. Jako zwolenniczka Detective Comics wciąż w te obietnice wierzę, choć muszę przyznać, że tegoroczny seans „Suicide Squad” sprawił mi iście masochistyczną przyjemność. Na szczęście, pozostaje jeszcze pokaźna ilość filmów animowanych, z którymi Warner Bros radzi sobie całkiem nieźle.

 

 

 

Na początku garść faktów. Pierwszy, pełnometrażowy film animowany stworzony w oparciu o komiksy DC powstał w 1993 roku i nosił tytuł „Batman: Mask of The Phantasm”. Produkcja była kontynuacją serialu animowanego o przygodach Człowieka Nietoperza i jako jedyny film animowany miał swoją premierę w kinach. Do dziś na rynku ukazało się niespełna czterdzieści takich obrazów, a Warner Bros już pracuje nad kolejnymi. Jednak dopiero od kilku lat można mówić o zalążkach spójnego uniwersum  animowanych filmów DC, które do niedawna nie były ze sobą  ściśle powiązane. Nic więc dziwnego, że początkujący widzowie zastanawiają się, od czego zacząć przygodę z animowanym światem DC. Poniżej znajdziecie listę produkcji, które zdaniem naszej redakcji idealnie nadają się na pierwszy ogień.

 

Justice League: War – obraz z 2014 roku, który powstał na podstawie komiksu „Justice League: Origin” Geoffa Johnsa i Jima Lee. Oczywiście, nie jest to pierwsza animacja o Lidze Sprawiedliwości, jednak to właśnie ona prezentuję genezę JLA, która ma być podstawą to tworzenia kolejnych obrazów z serii tworzącej spójne uniwersum. „Justice League: War” przedstawia nam początki formowania się Ligi Sprawiedliwości. Rozsiani po świecie superbohaterowie muszą się zjednoczyć, by stawić czoła kosmicznemu zagrożeniu i uchronić Ziemię przed zagładą. Akcja filmu toczy się szybkim tempie (dla niektórych być może zbyt szybkim), a lekka kreska cieszy oko. Za wadę tego obrazu uznać należy fakt, że jak na origin superbohaterskiej organizacji otrzymujemy zbyt mało informacji o jej członkach. Niemniej, produkcja ta ma stanowić bazę wyjściową dla późniejszych animowanych losów Ligii, więc warto ją znać.


Justice League: Crisis on Two Earths – animacja z 2010 roku prezentująca jeden z wielu alternatywnych światów przedstawionych w komiksach DC. Liga Sprawiedliwości dostaje informację, że do więzienia trafił Lex Luthor. Na miejscu okazuje się, że pojmany Luthor pochodzi z alternatywnego świata i przybył na Ziemię, by prosić członków Ligi o pomoc. W „Crisis on Two Earths” wszystko jest na opak – dobry Joker (czyli Jester) wspólnie z Luthorem walczy z Syndykatem Zbrodni, przestępczą organizacją skupiającą superbohaterów łudzącą podobnych do członków Ligii. O dziwo, złe alter-ego każdego z bohaterów jest całkiem dobrze przemyślane, a Owlman, czyli zły Batman, może wywoływać ciarki na plecach.


Superman/Batman: Public Enemies – produkcja z 2009 roku na podstawie komiksu o tym samym tytule scenariusza Jepha Loeba. Zbliżający się do orbity Ziemi kryptoniański meteoroid jest doskonałą okazją dla prezydenta Lexa Luthora do umocnienia swojej władzy i zniszczenia Supermana. Luthro wrabia bohatera w morderstwo po czym w mediach nawołuje do zatrzymania Człowieka ze Stali, który jego zdaniem pod wpływem kryptonitu zamieni się w potwora. Prezydent wyznacza nawet nagrodę za głowę Kenta w wysokości miliona dolarów. Chętnych jest pod dostatkiem, a zagubiony Superman znajduje jedynego sojusznika w Batmanie, który postanawia mu pomóc udowodnić jego niewinność. „Public Enemies” nastawiony jest przede wszystkim na akcję, dlatego fabularnie może nie zachwycać, jednak jako wieczorny „odmóżdżacz” sprawdzi się doskonale.


Superman/Batman: Apocalypse – druga część komiksu, zekranizowana rok po „Public Enemies”. Animacja przedstawia całkiem przyzwoitą genezę Supergirl, która podobnie jak Superman, przybywa na Ziemię w kapsule ratunkowej. Pech chciał, że statek zauważyli ludzie Darkseida, który chce porwać dziewczynę i zrobić z niej dowódcę swoich wojsk. W „Apocalypse” będzie mogli nie tylko bliżej przyjrzeć się tytułowej planecie Darkseida, ale też innym bohaterom DC, którzy w innych produkcjach się nie pojawiali. Pozycja więc godna uwagi nie tylko dla fanów kuzynki Supermana.


The Dark Knight Returns – dwuczęściowa animacja z 2012 i 2013 roku, będąca adaptacją komiksu Franka Millera o tym samym tytule. Nieco już podstarzały Bruce Wayne decyduje się przerwać emeryturę, by zaprowadzić porządek w zdeprawowanym Gotham City. Terroryzowane przez Mutantów miasto wymaga natychmiastowej interwencji Batmana, jednak jego działania nie podobają się rządowi, który wysyła Supermana, by powstrzymał Człowieka Nietoperza. „The Dark Knight Returns” to całkiem dojrzała historia, która porusza interesujące kwestie i rzuca nowe światło na postać Batmana. Do tego całkiem zgrabna intryga, która sprawi, że obie części z radością obejrzycie w jeden wieczór.


Justice League: Flashpoint Paradox – obraz z 2013 roku, który powstał na podstawie Geoffa Johnsa i Andy’ego Kuberta. W animacji tej Flash niejako przypadkowo trafia do alternatywnego świata, w którym jedno, pozornie niewiele znaczące wydarzenie całkowicie odmieniło bieg historii. Nie chcę Wam za bardzo spoilerować więc napiszę tylko, że ta alternatywna rzeczywistość jest całkiem dobrze przemyślana i spójna. Wydaje mi się, że to najlepszy pełnometrażowy film animowany o Lidze Sprawiedliwości, jaki dotychczas wyszedł – pełen zaskoczeń i zwrotów akcji a przy tym niezwykle logiczny i silący się na pewną refleksję o wadzę ludzkich czynów. (W: To mój ulubiony 😛 )


Justice League: Gods and Monsters – kolejna animacja, której akcja toczy się w jednym z alternatywnych światów DC. W produkcji z 2015 roku dowiadujemy się, co by było gdyby Superman był synem Zoda. Okazuje się, że ta zmiana pociągnęła za sobą kolejne – Wonder Woman nie jest dzielną amazonką tylko córką Darkseida a Batman to nie zwykły człowiek a wampir, który stara się swoim „darem” przysłużyć ludzkości. Jako trzyosobowa Liga muszą się zmierzyć z kosmicznym zagrożeniem, a ich wróg jest o wiele bardziej przebiegły, niż na początku się wydaje. Nowe „twarze” znanych bohaterów nie każdemu mogą  przypaść do gust, ale „Gods and Monsters” to z pewnością dobra odskocznia od tego, co już dobrze znamy.


Batman: Under the Red Hood – dosyć luźna adaptacja komiksu o tym samy tytule z 2010 roku. To chyba najkrwawsza i najbrutalniejsza z dotychczasowych animacji DC, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę szumnie reklamowany „The Killing Joke”. Tajemniczy Red Hood zaczyna siać postrach pośród przestępców Gotham City, a Batman wyrusza jego tropem, chcąc odkryć, kto tak naprawdę kryję się pod czerwonym kapturem. Potężna dawka akcji i garść z osobistego życia Batmana, który pod maską przestępcy chce odnaleźć swoje odkupienie zapewnią wam świetną rozrywkę na jesienny wieczór.


Batman: Mask of The Phantasm – tej pozycji nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu, choć wzbudziła u mnie dość mieszane uczucia. W pierwszej pełnometrażowej animacji DC Batman musi rozwiązać zagadkę tajemniczych zgonów najgroźniejszych przestępców działających w Gotham City. Na drodze do rozwiązania sprawy staje mu piękna kobieta, dawna miłość panicza Wayne’a. Ten właśnie wątek nie do końca mi przypasował, choć w sumie jego efektem jest całkiem zgrabny origin Batmana, z odpowiednią dawką brutalności i mroku Gotham City.


Batman: Assault on Arkham – animacja z 2014 roku prezentująca jeden z wielu komiksowych składów Task Force X, czyli Suicide Squad. Członkowie zespołu Amandy Waller muszą odnaleźć niebezpieczną broń Człowieka- Zagadki, którą ten ukrył gdzieś w pomieszczeniach Arkham Assylum. W moim odczuciu to jedna z najlepszych animacji od DC – w mocno okrojonym czasie ale przy tym dosyć dokładnie prezentuje relacje łączące złoczyńców oraz ich największego wroga, czyli Batmana. Sporo akcji, ciekawa kreacja Harley Quinn i pozostałych członków Suicide Squad sprawią, że będziecie się w trakcie seansu wybornie bawić. Może nawet lepiej, niż na kinowym „Legionie Samobójców”.

Oczywiście, powyższa lista to jedynie reprezentanci spośród sporej ilości animacji DC, które z pewnością warto obejrzeć.
A jakie Wy macie swoje typy?

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
KOMENTARZE 0