Alicja, Jacek Piekara

Choć niektórzy z nutką drwiny w głosie wypowiadają się o kolejnych wznowieniach książek Jacka Piekary (kto czyta serwisy plotkarskie będzie wiedział o co chodzi), ja z tego powodu bardzo się cieszę. Jakoś tak się złożyło, że niektóre jego powieści zwyczajnie przegapiłam i teraz mam szansę to nadrobić. Tak jest choćby w przypadku „Alicji”, pierwotnie dwutomowego cyklu, którego pierwsza część ukazała się w 2007 roku. To historia bardzo odmienna od tego, do czego nas Piekara przyzwyczaił, nie tylko dlatego, że osadzona została w konwencji realizmu magicznego, ale przede wszystkim przez to, że skłania do refleksji nad tą lepszą stroną ludzkiej natury.

 

O czym jest ta powieść? Głównym bohaterem a zarazem narratorem „Alicji” jest wbrew wiele sugerującemu tytułowi mężczyzna. Aleks to dobiegający czterdziestki niespełniony scenarzysta, którego życie dalekie jest od ideału. Chyba nie będzie nawet przesadą nazwanie go typowym przegrywem. Spędzając całe dnie w ciasnej, obdrapanej kawalerce z widokiem na równie obdrapane podwórko mężczyzna zaczyna coraz boleśniej zdawać sobie sprawę z tego, w jak okropnej sytuacji się znalazł i jak marne ma szanse, żeby wszystko naprawić. Jednak gdy ciężar życiowych porażek zaczyna go niebezpiecznie przygniatać, na progu jego mieszkania pojawia się właśnie tytułowa Alicja, czternastoletnia, niezwykle wygadana dziewczynka, która postanawia wywrócić życie Aleksa do góry nogami.

Jeśli od razu nasunęły Wam się skojarzenia z kontrowersyjnym dziełem Nabokova to spieszę Was uspokoić – to nie jest książka o niezdrowej fascynacji dorosłego człowieka nieletnim dziewczęciem. Owszem, relacja Aleksa z Alicją to najistotniejszy trybik napędzający fabułę, ale jej charakter nie jest tak oczywisty, jak się może na pierwszy rzut oka wydawać. Odnoszę wręcz wrażenie, że autor sięgnął po taki a nie inny duet celowo, żeby czytelnik podszedł do lektury właśnie przez pryzmat kultowej „Lolity” i z całą gamą stereotypów w głowie, a zakończył ją z poczuciem zażenowania samym sobą. Oczywiście, Jacek Piekara zostawia nam duże pole do interpretowania łączącej Aleksa i Alicję więzi, ale nie ma tu miejsca na dwuznaczne insynuacje. Jest za to sporo miejsca na kształcącą refleksję na temat tego, jak ważne są w naszym życiu zdrowe relacje z samym sobą i drugim człowiekiem.

Oczywiście, autor nie skłania nas do tych przemyśleń wprost, tylko zręcznie prowadzi fabułę tak, byśmy sami zaczęli szukać w niej drugiego dna. Dlatego właśnie tak bardzo cenię sobie realizm magiczny. Pod jego płaszczem można zręcznie przemycić bardzo zróżnicowane treści bez jednoczesnego odrywania się od właściwej akcji na rzecz snucia refleksji. Trzeba przyznać, że Piekara sprawnie i nienahalnie wplata w świat „Alicji” elementy magiczne, sięgając po znaną niemal każdemu symbolikę. Dlatego choć wrażenie, że autor ma coś ważnego do powiedzenia towarzyszy nam ciągle, to jednocześnie dajemy się wciągnąć fabule, która jest naprawdę interesująca, choć nie tak znowu przesycona akcją. Losy Aleksa po jego spotkaniu z Alicją śledzi się z prawdziwych zapałem i trudno jest się od nich oderwać. Zwłaszcza, że Aleks, który przedstawia nam całą historię z perspektywy czasu, ma tendencję do uprzedzania faktów i nie raz, nie dwa, wtrąca dosyć tajemnicze zdanie, które dodatkowo rozbudza naszą ciekawość.

Nie bez znaczenia dla naszego zaangażowania w wydarzenia rozgrywające się w książce jest też fakt, że jej bohaterowie są tak bardzo zwyczajni, a przy tym bliscy odbiorcy. I nie chodzi tutaj tylko o Aleksa, z którym niestety wielu czytelników (w tym ja) może się identyfikować, czy Alicję. Jacek Piekara zadbał o to, by nawet postacie drugoplanowe czy te pojawiające się dosłownie na chwilę by popchnąć fabułę do przodu, doskonale wpasowały się w szary polski krajobraz, na tle którego toczy się akcja „Alicji”. Bo chyba wielu z Was miało taką sąsiadkę jak stara Wąsowa i chyba w każdej ekipie (tudzież zespole w pracy) jest ktoś taki jak Anna, kto mimo własnych problemów wyciąga mniej ogarniętych kolegów z największych tarapatów. Co najlepsze, konstruując bohaterów „Alicji” Piekara nie poszedł na łatwiznę, czerpiąc z przekoloryzowanych stereotypów, ale odmalował ich tak, jak mogliby się prezentować w rzeczywistości.

Wieczór z „Alicją” minął mi błyskawicznie i był to czas bardzo dobrze spędzony. To wciągająca lektura, niepozbawiona charakterystycznej dla Piekary brutalności, ale przy tym wszystkim niezwykła i na swój sposób pozytywna. Świetnie skrojona fabuła, na wskroś ludzcy bohaterowie i delikatna magiczna otoczka, pod którą kryją się rozważania nad naturą człowieka w ogóle… Wszystko to sprawia, że „Alicję” zapamiętam na długo i być może również kiedyś do niej powrócę.

Tytuł: Alicja

Autor: Jacek Piekara

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Data wydania: Marzec 2018 (Wznowienie)

Liczba stron: 376

COMMENTS