Bestie i Ludzie, Jacek Piekara

Chyba nie znam osoby, która zaczytując się w fantastyce, ani razu nie otarłaby się o cykl inkwizytorski. Jasne, stwierdzenie, że Mordimer Madderdrin cieszy się taką samą estymą jak Geralt byłoby lekką przesadą, ale pamiętam te czasy, kiedy wszyscy namiętnie dyskutowali o tym, kiedy pojawi się kolejny tom przygód inkwizytora. Inna sprawa, że cykl wzbudzał wówczas spore kontrowersje (kto wie, może nawet przetarł szlaki „Komornikowi”?), więc i w poważniejszych mediach co nieco było o nim słychać. I choć Jacek Piekara napisał w swoim życiu wiele innych mniejszych i większych dzieł to dla większości czytelników wciąż jest przede wszystkim „gościem od Mordimera”. Czy najnowszy zbiór opowiadań tego autora pod tytułem „Bestie i ludzie” ma szanse to zmienić?

 

Zbiór opowiadań Jacka Piekary opiera się na bardzo prostym, ale dającym ogromne pole do popisu założeniu. W każdym z zamieszczonych w nim tekstów dochodzi bowiem do konfrontacji między tym co „ludzkie” a tym, co „bestialskie”. Cudzysłów jest tu zastosowany celowo, bo Piekara nie dzieli świata na „czarne” i „białe” bawiąc się w oczywistości, tylko przebiera swoich bohaterów w różne szaty i powoli z nich obdziera, dopiero na końcu pokazując ich prawdziwe oblicza. To pierwszy i chyba największy plus „Bestii i ludzi” – do samego końca każdego z opowiadań nie możemy być niczego pewni.

Hasło przewodnie towarzyszące tej pozycji może sugerować pewną monotematyczność ale śpieszę was uspokoić – zbiór jest naprawdę różnorodny, zarówno pod względem gatunkowym jak i sposobem prowadzenia fabuły. Szczegółowe analizowanie każdego z tekstów byłoby dla czytelnika szkodliwe, więc skupmy się na pewnych ogólnikach Przede wszystkim, mamy tutaj wszystko to, co w fantastyce doskonale znamy i kochamy – kartki ze świata po zagładzie, opowieści o podróżach między wymiarami, słowiańskie demony, kosmitów, zombie…

Wydaje mi się, że pod tym względem każdy powinien znaleźć tu coś dla siebie. Sam autor nie raz i nie dwa udowadnia także, że różne obszary popkultury nie są mu obce. Wzbogacając każdy z tekstów o smakowite nawiązania do jej wytworów osadza je w przyjemnym i znanym czytelnikowi kontekście co z kolei tworzy wrażenie, że i sam autor jest nam jakby bliższy, bo doskonale zna to, z czym stykamy się na co dzień.

Kolejną cechą łączącą opowiadania jest fakt, że są one dosyć krótkie, a co za tym idzie, na chwilę wpadamy w kolejne światy, których nie zdążymy przez ten jakoś bliżej poznać. Czy to źle? Moim zdaniem nie. Jacek Piekara z rozwagą udziela nam szczątkowych informacji o każdym ze światów w taki sposób, by rozbudzić w nas ciekawość a jednocześnie zostawić spore pole do popisu dla wyobraźni czytelnika. Co ciekawe, choć każde z opowiadań wydaje się być zamkniętą całością, to zastosowane przez autora niedopowiedzenia sprawiają, że ma się ochotę „dopisać” dalszą ich część. Tak jest chociażby w przypadku historii o Panu Wierszoklecie, czy opowiadaniu o Pannie Chlupce i piesełku.

Dobrze, a ile jest bestialstwa i ludzkiego oblicza w każdym z opowiadań? Niektóre z nich przynajmniej pozornie należą do tych lżejszych („Klub Wyjątkowych Dżentelmenów”, „Kwiatki i czekoladki”), natomiast tematyka innych może część czytelników zgorszyć (jak chociażby „Trzymaj mnie za rękę, kochanie”, który to tekst swoją drogą spodobał mi się najmniej). Tutaj też autor postawił na różnorodność – nie epatuje tylko okrucieństwem, ani nie stawia na sam łagodny czy prezentujący niewzruszone wartości przekaz. Kiedy trzeba potrafi czytelnikiem wstrząsnąć, a kiedy indziej skłania go do osobistej refleksji. To wszystko jednak robi zawsze sposób bardzo wyważony, bez popadania w skrajności, co jest kolejnym plusem, bo w przypadku takiej tematyki łatwo się jest w którąś stronę zapędzić.

Na ogromną uwagę czytelnika zasługuje również posłowie, w którym autor wyjaśnia, skąd wziął inspirację na dany tekst i co chciał nim przekazać. Dzięki temu jeszcze lepiej zrozumiemy przekaz tego zbioru i powody, dla których powstał. Co więcej, w ten sposób mamy też okazję przyjrzeć się odrobinę także procesowi twórczemu, co może być nie lada gratką zwłaszcza dla fanów Jacka Piekary.

Podsumowując, „Bestie i ludzie” to w gruncie rzeczy bardzo różnorodny zbiór tekstów wciągających, niezwykle przemyślanych i zwyczajnie zaostrzających apetyt na więcej. Jacek Piekara udowodnił nim, że konfrontacja człowieka z różnorakimi stworami to temat, który jeszcze nie został i szybko nie zostanie wyczerpany, a kryje się w nim tyle nieoczywistości, że ciągle chce się więcej. Dlatego też żywię głęboką nadzieję, że na jednym tego typu zbiorze się nie skończy.

 

Tytuł: Bestie i Ludzie

Autor: Jacek Piekara

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Data wydania: 28.02.2018

Liczba stron: 364

COMMENTS (2)

  • comment-avatar

    W końcu coś napisał! 😀

  • comment-avatar

    A ja wciąż czekam na Rzeźnika z Nazaretu!