Na nocnej zmianie – Pióra Falkonu

Muszę przyznać, że z niecierpliwością wyczekiwałam momentu, w którym będę mogła poświęcić czas antologii „Na nocnej zmianie” od Fabryki Słów. Po kilku latach ogłaszania literackich konkursów Lubelski Festiwal Fantastyki Falkon w końcu doczekał się swojej  antologii. Czternaście  tekstów młodych autorów okraszonych pięcioma opowiadaniami starych wyjadaczy – brzmi smakowicie, prawda? Zwłaszcza dla kogoś takiego jak ja, który cierpi na ciągły niedobór rodzimej fantastyki. Korzystając z pierwszego w tym roku długiego weekendu wzięłam herbatę, koc, kilka poduszek i… wprost rozpłynęłam się w lekturze.

Ale wszystko po kolei.

Zacznijmy od tekstów świeżaków. Zbiór otwiera tytułowe opowiadanie zwyciężczyni Piór Falkonu, Anny Szumacher. Niezwykle lekki, a przy tym bardzo pomysłowy tekst o podróżach między wymiarami to zdecydowanie mój faworyt. Dalej mamy (zgodnie z numerem na podium) dosyć interesującą wizję świata według Alicji Janusz, w której muzyka jest dosłownie lekarstwem dla umęczonej duszy.

Opowiadanie autorstwa Justyny Lech o niebezpiecznych podróżach wgłąb własnej świadomości zrobiło na mnie już mniejsze wrażenie, bo autorka dosyć topornie przedstawiła nam swoją wizję, bombardując terminologią bez jej należytego wyjaśnienia.

Będący już poza podium Marek Pietrusiewicz zdobył moje uznanie zgrabnie łącząc solidne science fiction z biblijną wizją początków ludzkości. Następny tekst autorstwa Doroty Paneckiej był dla mnie pewnym zaskoczeniem. Przez większość czasu miałam wrażenie, że to po prostu typowe SF o międzygwiezdnych potyczkach, jednak zakończenie tej historii było niebanalne i dało mi trochę do myślenia.

 

Później przyszła pora na krótkie ale niezwykle treściwe opowiadanie Dagmary Adwentowskiej, która na kilku stronach przedstawia wizję samotności absolutnej i jej wpływu na naturę człowieka. Niezwykle ciekawy temat podjął też Tomasz Przyłucki, który relacjonuje nam dzień z życia nurków głębinowych pracujących na zlecenie mocarstwa. Jest tu trochę steampunka, szczypta historii, cała masa przemyśleń a przede wszystkim niezwykle plastyczne opisy mrocznej morskiej głębi. Następne opowiadanie Adama Podlewskiego to wciągająca historia o wyniszczonej przez zanieczyszczenia Ziemi z może niezbyt zaskakującym zakończeniem, ale skłaniającym czytelnika do pewnych przemyśleń.

Dalej znalazł się tekst Przemysława Hytrosia o małym szczurze, przed którym była wielka misja do wykonania. W tym wypadku mam jedno duże zastrzeżenie – „Uwierz w szczura” to doskonały i bardzo pomysłowy materiał na całą książkę a w tak okrojonej formie zostawia ogromne poczucie niedosytu a nawet lekką frustrację.
Na szczęście, o tęsknocie za szczurem łatwo jest zapomnieć, bo tuż za tekstem Hytrosia znajdziemy opowiadanie Barbary Gawrońskiej Pettersson, będące bardzo przyjemnym i dobrze skrojonym ghost story z wyczuwalnym wiktoriańskim klimatem.

 

Niezbyt przypadło mi do gustu opowiadanie Piotra Janasa, który wykorzystując mit o Dedalu i Ikarze starał się nakreślić historię współczesnych miłośników latania. Niestety, wyszło dość średnio, a spora liczba niedopowiedzeń sprawiła, że nie do końca wiedziałam, co właściwie autor chciał mi przekazać. Podobnie było w przypadku tekstu Tomasza Graczykowskiego, jednak tutaj fabularne niedoróbki przesłoniło ciekawe uniwersum i spora dawka akcji. Dosyć interesującą wizję w klimacie postapo roztoczył przed nami Krzysztof Abramowski, doprawiając to solidną porcją przemyśleń o ludzkiej naturze. Natomiast zamykający część konkursową tekst Tomasza Sobiesieka to całkiem przyjemna i wciągająca historia o astralnych szpiegach. To chyba jeden z najbardziej rozrywkowych tekstów w tym zbiorze.

 

Pewnym zaskoczeniem byli dla mnie doświadczeni pisarze.
Owszem, teksty Hałas, Podlewskiego, Gołkowskiego, Pilipiuka i Przybyłka utrzymały równy, dobry poziom, jednak brakowało mi tego „efektu wow”. Podlewski nieco przesadził z naukowością, przez co jego „Ekstrapolację” topornie się czytało choć sam pomysł był więcej niż niezły. Agnieszka Hałas napisała dosyć zgrabną historię spod szyldu fantasy, jednak nie było w niej nic, co zapadłoby mi w pamięć na dłużej.


Z kolei Michał Gołkowski wrzucił znanych ze „Stalowych Szczurów” bohaterów w alternatywny i intrygujący świat, jednak opisu tego uniwersum było zbyt mało, by móc się nim w pełni cieszyć. Andrzej Pilipiuk zamknął się w zbyt krótkiej moim zdaniem formie, przez co wszystkie tak charakterystyczne cechy jego stylu i warsztatu literackiego gdzieś się zagubiły. Spośród tego zacnego grona to Marcin Przybyłek  zrobił na mnie największe wrażenie, serwując mocno kąśliwy ale niepozbawiony racji tekst o tym, jak rynek książki w dobie internetu mógłby wyglądać (lub niekiedy wygląda).

 

Jak w kilku słowach mogłabym podsumować konkursową antologię Piór Falkonu? Chcę więcej takich książek!
„Na nocnej zmianie” to pełen świeżej krwi i solidnej dawki pomysłów zbiór, który pozwala z nadzieją patrzeć na rozwój rodzimej fantastyki.
Oczywiście, jak to w przypadku antologii bywa, są teksty lepsze i gorsze, każdy czytelnik będzie miał swojego faworyta jak i najmniej lubiane opowiadanie. Nie wiemy też, jaki udział miała tu redakcja, która z pewnością mozolnie i cierpliwie doszlifowywała debiutanckie teksty. Niemniej, w trakcie lektury „Na nocnej zmianie” bawiłam się doskonale i liczę na to, że takich zbiorów będzie jeszcze więcej.

 

 

Tytuł: Na nocnej zmianie. Pióra Falkonu

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Rok wydania: 2016

Liczba stron: 512

(nasza strona na Facebooku)

COMMENTS